O nieruchomości usytuowanej u zbiegu ulic Legionów i Piłsudskiego pisaliśmy w TIT już dwukrotnie. Przypomnijmy, o co chodzi.
Na dużej działce od 120 lat stał murowany budynek. Przez te lata pełnił różne funkcje, choć najbardziej znany był z tego, że kiedyś mieścił się w nim internat nieistniejącego już Liceum Pedagogicznego. Jakiś czas temu dowiedzieliśmy się, że jest to własność parafii prawosławnej z Piotrkowa Trybunalskiego, która odzyskała go po długich staraniach proboszcza parafii, popa Jana Jakimiuka. Budynek wybudowano w tym samym czasie co cerkiew w Tomaszowie na Placu Kościuszki (dawnej Rynek św. Józefa), z przeznaczeniem na szkołę dla prawosławnych dzieci.
Pisząc pierwszy raz o sprawie, pytaliśmy, co dalej z tym obiektem i jakie plany ma parafia? Nie doczekaliśmy się odpowiedzi. Następny tekst już to wyjaśnił. Budynek został sprzedany piotrkowskiej firmie zajmującej się roślinnymi produktami spożywczymi. Nowy nabywca przystąpił do rozbiórki budynku. Poszło szybko, ale nie bez niespodzianki. I właśnie o tej niespodziance piszemy obecnie.
Likwidując podpiwniczenie, ekipa rozbiórkowa natknęła się na ceglaną ścianę. Nie była to jednak zwykła ściana, ale przepierzenie, po rozbiórce którego ukazało się niewielkie pomieszczenie wypełnione dwiema skrzyniami. Po rozbiciu ujawniono ich zawartość – była to broń wojskowa polskiej i niemieckiej produkcji. Znalezisko zgłoszono policji. Funkcjonariusze, po oględzinach oręża, doszli do wniosku, że nie ma potrzeby przeprowadzania badań balistycznych w celu ustalenia, czy broń była używana po wojnie w celach kryminalnych. Zapadła decyzja o przekazaniu broni, jako zabytków historycznych, do zbiorów w tomaszowskim muzeum. To trafna decyzja, bo wśród egzemplarzy broni znajdują się rzadkie okazy, takie jak karabiny Mauser produkcji polskiej z fabryk w Warszawie i Radomiu, pistolety Vis z Radomia czy pistolety maszynowe Sten, produkcji niewątpliwie warsztatów konspiracyjnych Armii Krajowej, m.in. w Suchedniowie, według brytyjskich wzorów. Najcenniejszym obiektem jest jednak karabin przeciwpancerny Ur – prawdziwa rzadkość. Okazało się, że przed ukryciem broń była dobrze zakonserwowana, choć 80 lat składowania swoje zrobiło. Muzeum chętnie przyjęło niespodziewany dar i postanowiło pokazać go publiczności. Pistolety i karabiny prezentowane będą tylko przez jeden dzień – w środę, 1 kwietnia, w małej sali wystawowej. Już następnego dnia broń zostanie przewieziona do specjalistycznej pracowni rusznikarskiej celem solidnej konserwacji i pozbawienia cech użytkowych, tak aby już nigdy nie można było z niej strzelać.
Zarówno wystawa, jak i przewóz do rusznikarni będą, ze względów bezpieczeństwa, nadzorowane przez policję. Po tych zabiegach oręż wróci do muzeum i wzbogaci zbiory militariów w placówce. Kto chce zobaczyć to znalezisko z czasów wojennej konspiracji, może to zrobić, przychodząc do muzeum, jak już wspomniałem wyżej, 1 kwietnia o godzinie 11.00. Muzealny historyk ma teraz zadanie dociekania, do jakiego ugrupowania broń należała oraz kto i dlaczego ją tam ukrył.
PS Niestety nie udało nam się sfotografować znaleziska, postaramy się to zrobić w czasie wystawy.



Komentarze