rat m

W Tomaszowie dotychczas zdiagnozowano trzy przypadki zakażenia koronawirusem. Żaden z chorych nie trafił do Tomaszowskiego Centrum Zdrowia, a mimo to nasz szpital częściowo objęty jest kwarantanną, bo jedną z nosicielek wirusa okazała się pielęgniarka oddziału wewnętrznego.

Z pierwszych badań wynika, że nikogo nie zaraziła. W szpitalu teraz czekają na wyniki powtórnych badań. Jeśli testy będą negatywnie, to będzie można przywrócić normalną pracę interny.

 Tuż za frontem

Tomaszowskie Centrum Zdrowia jest jednym z nielicznych szpitali w woj. łódzkim, w którym funkcjonuje oddział zakaźny. Dlatego zostało wpisane na listę placówek, które mają ratować zakażonych koronawirusem.

W pierwszym planie rządowym, przygotowanym zresztą przez wojewodów, w Łódzkiem na pierwszej linii frontu znalazł się Wojewódzki Specjalistyczny Szpital im. dr Biegańskiego w Łodzi, a szpital w Tomaszowie wyznaczony został na placówkę, która będzie przyjmowała pacjentów, gdy ta pierwsza zostanie przepełniona.

W Tomaszowie lęk przed koronawirusem zaczął rosną po 9 marca, gdy młoda kobieta z podejrzeniem covid-19 trafiła na oddział zakaźny w TCZ. Chorą do szpitala przywiozła karetka pogotowia, w której ratownicy medyczni byli już wyposażeni w niezbędne ubrania i sprzęt ochrony osobistej. Pacjentka wróciła z Wielkiej Brytanii. Na szczęście był to fałszywy alarm. Badania wykazały, że nie był to SARS-CoV-2.

11 marca w Starostwie Powiatowym odbyła się konferencja prasowa, która miała uspokoić mieszkańców miasta i powiatu. Dyrekcja szpitala i szefowa sanepidu oraz władze powiatu zapewniały, że jesteśmy dobrze przygotowani do walki z epidemią. Wprawdzie mogliśmy usłyszeć, że w szpitalu nadmiaru sprzętu nie ma, a za to jest odczuwalny brak środków ochrony osobistej dla personelu, ale zaopatrzenie niebawem miało się poprawić. Wtedy jeszcze nie było zgłoszeń o podejrzanych zachorowań. Bała za to optymistyczna wiadomość, że wojewoda przyznał 904 tys. zł na zakup wyposażenia dla szpitala.

Zakaz odwiedzin

Mimo zapewnień o bezpieczeństwie epidemiologicznym w powiecie już 12 marca Tomaszowskie Centrum Zdrowia ze względu na realne zagrożenie koronawirusem wprowadziło całkowity zakaz odwiedzin na wszystkich oddziałach. Wprawdzie ten zakaz nie był zbytnio egzekwowany i każdy, kto chciał, mógł po szpitalu poruszać się swobodnie, ale przynajmniej pielęgniarki przeganiały odwiedzających.

Oddział zakaźny został przygotowany na przyjęcie pacjentów z koronawirusem. Przez blisko dwa tygodnie nie było tam już przyjęć. Kolejno wypisywano pacjentów po zakończeniu leczenia. Nikogo nie przeniesiono do innego szpitala. Oddział teraz stoi pusty, a personel czeka.

Zaczęły się też wtedy rozmowy o potrzebach szpitala. Fachowcy oceniają, że nasz oddział zakaźny nie jest wyposażony w odpowiedni system wentylacyjny. Brakuje też sprzętu i wyposażenia. Na razie jest tylko jeden respirator, bo pozostałe są potrzebne na innych oddziałach.

Wadą, ale jednocześnie zaletą, jest, że zakaźny na parterze sąsiaduje z oddziałem psychiatrycznym znajdującym się na piętrze. To samodzielny budynek. Obecnie oddział ma 25 miejsc, ale po ewentualnym przeniesieniu psychiatryka może dysponować pięćdziesięcioma łóżkami.

Na trzeciej linii frontu

16 marca władze powiatu i szpitala mogły nieco odetchnąć. Rząd zaczął organizować centralny system walki z koronawirusem. W Polsce 19 zwykłych dotąd szpitali zostało przekształconych w szpitale zakaźne. Wśród nich jest szpital wojewódzki w Zgierzu, który przejął na siebie obecną falę zachorowań z całego województwa.

A nasz szpital i oddział już od dawna pracuje w stanie podwyższonej gotowości. Personel udziela telefonicznych porad i przypomina, że jeśli podejrzewamy u siebie koronawirusa, to najpierw powinniśmy zadzwonić na oddział zakaźny lub do sanepidu. Można też zgłosić się bezpośrednio na oddział zakaźny, przed którym - by wyeliminować przypadkowe kontakty - stanął namiot, pełniący rolę polowej izby przyjęć.

Koronawirus dotarł do nas

Pierwszy w Tomaszowie przypadek zakażenia koronawirusem stwierdzono 12 marca. Wykryto go u chłopaka, który wrócił z Niemiec (nie miał żadnych objawów). Kilka dni wcześniej miał urodziny, które świętował z kolegami w kilku lokalach. Później był tydzień spokoju i bomba wybuchła w czwartek, 19 marca, gdy ujawniono dwa przypadki zakażenia. Pierwszy dotyczy lekarza, który pracuje poza Tomaszowem, więc kwarantanną objęto tylko jego bliskich. Natomiast drugi przypadek to pielęgniarka z oddziału wewnętrznego TCZ. Tego dnia szpital został zamknięty, a interna objęta kwarantanną.

Zapadły decyzje o całkowitym odizolowaniu oddziału, zatrzymana została zarówno dzienna zmiana personelu, jak i pracownicy, którzy dotarli na nocną zmianę. Na oddziale zostało również zatrzymanych i odizolowanych 36 pacjentów. Od wszystkich, zarówno personelu (58 osób), jak i pacjentów w piątek w godzinach południowych, zostały pobrane wymazy do badania na obecność wirusa. Próbki zostały pobrane również od dwóch pacjentów, którzy w piątek z samego rana opuścili oddział. Wymazy pobierano również od innych osób, które miały kontakt z zarażoną osobą. Zanim będą ich wyniki, zostały one skierowane do kwarantanny domowej.

We wtorek można było kolejny raz odetchnąć z ulgą. Ukazał się komunikat starosty Mariusza Węgrzynowskiego, który poinformował, że wynik testu na obecność koronawirusa u 94 badanych osób jest ujemny.

- Ale próbki pobrano w piątek, tuż po ujawnieniu zakażenia naszej pielęgniarki - mówi prezes TCZ doktor Wiesław Chudzik. - Tymczasem, jak informują wirusolodzy, koronawirus uaktywnia się od trzech do nawet siedmiu dni od zarażenia. Dlatego 24 marca od wszystkich objętych kwarantanną ponownie pobrane zostały wymazy i będą zbadane jeszcze raz, by całkowicie wykluczyć zarażenie.

Zamiast wizyty telefon

Z powodu koronawiusa w Tomaszowie Maz. szpital wprowadził nie tylko całkowity zakaz odwiedzin, ale utrudnienia spotykają także pacjentów, którzy na najbliższe dni mają zaplanowane wizyty lub zabiegi planowe.

Ograniczona też została działalność poradni specjalistycznych oraz POZ. Zanim pójdziemy do szpitala, należy zadzwonić i upewnić się, że zostaniemy przyjęci. Część wyznaczonych wizyt zamienia się w teleporady telefoniczne. Nie wszyscy, szczególnie stali pacjenci z przewlekłymi chorobami, wymagają oglądania przez lekarza. Jeśli ma on wyniki naszych badań, to wystarczy konsultacja i wskazówki, co do dalszego postępowania. Telefonicznie otrzymamy też kod e-recepty.

Drzwi przychodni są tylko przymknięte. Chorych trzeba leczyć. Nie brakuje przypadków pilnych, które wymagają badań lekarskich, czy też pobrania krwi. Pacjenci przyjmowani są całą dobę, choć trzeba przyznać, że ruch w izbie przyjęć bardzo zmalał.

Wejście przez namiot

Jeśli wizyta w szpitalu okaże się konieczna (choćby na SOR) - trzeba się liczyć ze wstępną kontrolą stanu zdrowia w kierunku koronawirusa. Dlatego zamknięto prawie wszystkie wejścia do Tomaszowskiego Centrum Zdrowia, a przed wejściem do poradni specjalistycznych, stanął ogrzewany namiot, w którym prowadzony jest wstępny wywiad z każdym pacjentów (ankieta zdrowotna), którym ponadto mierzona jest temperatura. Celem jest selekcja pacjentów z chorobami górnych dróg oddechowych.

Namiot przed tomaszowskim szpitalem stanął w piątek, czyli tuż po wykryciu koronawirusa u pielęgniarki interny i wielu ludzi kojarzy go z kwarantanną w szpitalu, ale to przypadkowa zbieżność terminów. Ustawienie namiotu w piątek było wcześniej zaplanowane i uzgodnione ze strażakami, którzy go rozłożyli i postawili.

Wielkie dzięki za pomoc

Jak informuje Michał Czechowicz z Zarządu Powiatu, odpowiedzialny za ochronę zdrowia, w ostatnich dniach podjętych zostało wiele decyzji o zakupach dla placówki m.in. większych ilości maseczek, kombinezonów, a także sprzętu m.in. respiratorów i łóżek. Pierwsze dostawy mają być wkrótce.

Prezes Chudzik mówi, że sprzętu i środków ochrony osobistej obecnie jest sporo, ale zużywa się bardzo szybko, a zapasów nie ma. Ostatnio przybyło nieco zaopatrzenia od wojewody (maseczek i kombinezonów) z Agencji Rezerw Materiałowych.

Ministerstwo Zdrowia i wojewodowie uspokajają, że sprzęt dla szpitali jest i będzie dostarczany na bieżąco. Mimo to kolejne placówki apelują o pomoc. Każda maseczka, fartuch czy rękawice są na wagę złota. Z takim apelem wystąpił też do mieszkańców powiatu szpital w Tomaszowie. Na odzew nie musiał czekać zbyt długo.

W TCZ znajduje się jeden z czterech zaledwie oddziałów zakaźnych w województwie łódzkim. Wywołuje to określone skutki dla działalności tomaszowskiego Pogotowia Ratunkowego. Ratownicy medyczni przez całą dobę pozostają w gotowości do transportu osób, u których stwierdzono podejrzenie zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2. Są również gotowi na przyjęcie zakażonych pacjentów z innych szpitali wojewódzkich, jeśli w danej placówce zabraknie miejsc. Pogotowie potrzebuje więc dużo odzieży ochronnej. Na obecną chwilę ma to, co otrzymało od wojewody, ale zapasów brak.

Teraz ta sytuacja mocno się poprawi. Ceramika Paradyż zdecydowała się przekazać 20.000 złotych na najpotrzebniejsze wyposażenie dla ochrony personelu medycznego szpitala. Zgodnie ze wskazówkami dyrekcji TCZ, zakupione zostaną kombinezony ochronne, maski o klasie ochrony FFP2 i FFP3 oraz maski chirurgiczne.

Masek brakuje wszędzie. Dlatego firma Mosquito uszyła partię maseczek dla naszego szpitala. Będą jeszcze kolejne.

Na Facebooku powstała grupa: Tomaszowianie pomagają! Ruch na niej jest duży. Firmy oraz wiele osób prywatnie podjęło się szycia maseczek, wytwarzania przyłbic itp.

Wiele firm gastronomicznych i cukierni zaczęło dbać o kondycję personelu, który pracuje często po kilkanaście godzin dziennie. Do szpitala dostarczane są bezpłatnie pizze, kanapki, słodycze, napoje itp.

Za wszystkie dary i wyrazy wsparcia prezes Chudzik wraz z załogą TCZ serdecznie dziękują.

Potrzebna krew

Niezależnie od sytuacji epidemiologicznej w kraju i regionie prawie wszystkie szpitale prowadzą swoją normalną działalność leczniczą. Szpital w Tomaszowie ratuje życie i zdrowie ludzi, a do wielu operacji niezbędna jest krew. Tymczasem krwiodawstwo w ostatnim czasie mocno przyhamowało. Dlatego dyrekcja szpitala oraz władze samorządowe miasta i powiatu zwróciły się do tomaszowian z apelem o oddawanie krwi. Ten najcenniejszy z laków w obecnej sytuacji jest bardzo potrzebny, więc każda osoba zdrowa, która nie jest poddana kwarantannie, może zgłosić się do punktu pobrań w naszym szpitalu, który znajduje się w budynku C pod Oddziałem Neurologicznym. Wcześniej należy zarejestrować się telefonicznie (tel. 44 724-08-07 i 667 953 966.

Jak poinformował Konrad Borowski, naczelny pielęgniarz TCZ, odzew na apel był wspaniały. Tylko we wtorek do punktu pobrań przybyło 30 osób, z których 28 oddało krew. Apel ciągle jest ponawiany i szpital liczy na jeszcze wyższą frekwencję krwiodawców.

Dodaj komentarz
Komentarze do tego artykułu są moderowane. Oznacza to, że Twoja opinia pojawi się na stronie po zaakceptowaniu jej przez moderatora. Nie zostanie zaakceptowana żadna wypowiedź zawierająca wulgaryzmy wypowiedziane wprost, skrótami lub wygwiazdkowane. Prosimy używać języka polskiego z zachowaniem zasad pisowni. Nie tolerujemy TaKiEgO StYlU PiSaNiA. Zamieszczanie kilku kolejnych wypowiedzi pod jednym tematem uważamy za „zaśmiecanie” strony. Redakcja nie bierze odpowiedzialności za opinie wyrażane przez internautów.

Kod antyspamowy
Odśwież

Kalendarz wydarzeń

Marzec 2020
N P W Ś C Pt S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

Pogoda

Stan jakości powietrza według Airly
TOMASZÓW MAZOWIECKI

Giełda

Waluty