Środa, 17 lipca 2024, Imieniny: Aleksego, Bogdana, Martyny

magazyn mSporo osób wrzuca niepotrzebne rzeczy do pojemników na odzież, ale nie każdy wie, że w Tomaszowie funkcjonuje punkt PCK, z którego bezpośrednio korzystają potrzebujący tomaszowianie. Czasem brakuje tam odzieży. Innym razem ludzie oddają tam ubrania brudne i śmierdzące...


Punkt pomocy charytatywnej PCK w Tomaszowie mieści się między blokami przy ul. Polnej, ale jeśli ktoś nie wie, gdzie to jest, to "z marszu, z ulicy" tak szybko go nie znajdzie. Nie kieruje do niego ani żadna strzałka, ani żadna tabliczka. Jak już go znajdziemy, to wchodzi się tam po schodach w dół. W piwnicy bloku znajduje się magazyn z ubraniami, obuwiem, pościelą, zabawkami i innymi rzeczami do codziennego użytku. Jako wolontariusze pracują tam trzy osoby: pani Agnieszka, Kamil Wędrychowicz i Aleksandra Walczak. Punkt otwarty jest we wtorki i czwartki w godz. 8.00–10.00. Cała trójka nie otrzymuje wynagrodzenia za swoją działalność. Wydają oni rzeczy potrzebującym tomaszowianom. – Przychodzą oni na mocy decyzji z MOPS-u, ale w trudnych przypadkach, jak ktoś nie ma ubrania, stracił w różnych okolicznościach albo nie ma pościeli, to także znajdzie u nas pomoc – mówi pani Agnieszka.

Punkt działa pod auspicjami łódzkiego PCK, ale na co dzień, jak podkreśla pani Agnieszka, pomaga im tomaszowski MOPS. – Jak potrzeba coś przewieźć, załatwić, to dyrekcja MOPS zawsze pomoże. Jak była u nas wybita szyba, też MOPS pomógł – dodaje.

Jolanta Szustorowska przyznaje, że MOPS opłaca też lokal, gdzie mieszczą się magazyny. – Z ubrań, obuwia i innych rzeczy korzystają nasi klienci. Są to zarówno osoby starsze, bezdomne, jak i rodziny – mówi Jolanta Szustorowska. Kamil Wędrychowicz dodaje, że przychodzą tam także Ukraińcy.

– Ogólnie teraz ubrania i buty mamy, bo sporo do nas przyszło w ostatnich dniach. Zbiórka była m.in. w SP nr 11. Dziękujemy szkole i darczyńcom – mówi pani Agnieszka, pokazując na rzędy szafek z ubraniami i butami oraz wieszaki. Ubrania znajdą tam zarówno dzieci, jak i dorośli, ale ogólnie za mało jest ubrań i butów męskich. Przeważnie brakuje też pościeli i ręczników. – Teraz nie jest już tak źle, ale był ostatnio kryzys. Ludzie mało przynoszą do nas, za to wrzucają do pojemników na odzież z krzyżem PCK, choć do nas ubrania stamtąd nie trafiają. Dobrze, żeby wiedzieli, że mogą przynieść bezpośrednio do nas i jest pewność, że te od nas trafiają do mieszkańców – tłumaczą wolontariusze z tomaszowskiego punktu.

Czasem jednak ktoś przyniesie torbę czy pudło ubrań i pościeli. To duża pomoc. Bywa niestety, że worki muszą otwierać w rękawiczkach. – Ostatnio tak było, ubrania chyba leżały w jakiejś piwnicy, były śmierdzące, brudne, mokre – opowiada K. Wędrychowicz. Pani Agnieszka dodaje, że zdarzają się ubrania we krwi, poplamiona bielizna, zniszczona i nawet nie uprana pościel po zmarłych osobach... – Nie chodzi o to, by były to piękne i modne ubrania, ale muszą być całe i czyste, bo przecież ktoś ma w tym chodzić. Drugi człowiek, który nawet jak jest biedny, ma swoją godność – zaznacza moja rozmówczyni. Ogólnie jednak wie, że tomaszowianie potrafią być hojni, dzielić się sercem. Tak było np. wówczas, kiedy wybuchła wojna w Ukrainie. – Miałam wtedy też swoje kontakty i np. przyjeżdżały tiry z ubraniami ze Szwecji – mówi pani Agnieszka. Ale zdarza się, że ktoś bierze ciuchy z punktu i zaczyna nimi... handlować. Sporo jest także osób roszczeniowych. – Większość jest jednak wdzięczna, wiadomo, jakie są czasy – mówią pracownicy punktu.

Tak czy inaczej punkt potrzebuje ubrań. – Te gorsze, które nie schodzą, odbiera firma, która się tym zajmuje. Co się z nimi dzieje, nie wiemy, nie wiemy też, co się dzieje z rzeczami z pojemników na odzież. Były sytuacje, że do nas dzwoniła Straż Miejska, że mamy posprzątać rzeczy, które są porozrzucane w mieście przy tych pojemnikach, a my im mówiliśmy, że to nie są nasze, bo tak faktycznie jest, choć na nich widnieją krzyże PCK – mówią osoby z tomaszowskiego punktu. Co więcej, na pojemnikach napisane jest, że "cała kwota uzyskana ze sprzedaży tekstyliów zostanie przeznaczona na działania statutowe Twojego lokalnego oddziału PCK, w tym na dożywianie głodnych dzieci, poprawę życia najbiedniejszych rodzin, tworzenie miejsc pomocy dla potrzebujących". Jest też informacja, że pojemnik jest własnością PCK i żeby go nie niszczyć. – My nic z tego jako punkt nie dostajemy – mówią pracownicy punktu. Warto też zauważyć, że nie wszystkie pojemniki na odzież w mieście są opatrzone krzyżem PCK.

Wolontariusze tomaszowskiego punktu działają, pomimo iż czuć w nich rozgoryczenie i pozostawienie "samym sobie". – Wiemy, że nasz punkt jest otwarty krótko, ale mieszkamy blisko, więc jak jest potrzeba, pomagamy w innych terminach. Mamy też wsparcie MOPS-u, z oddziału łódzkiego niestety nie. Chcielibyśmy się czuć zauważeni, żeby tak raz chociaż przyszedł prezydent Tomaszowa i zobaczył co robimy – dodają.

Na stronie internetowej PCK można przeczytać, iż "Większość tekstyliów, które trafiają do pojemników, nie może być – ze względu na swój stan – przekazana potrzebującym. Może jednak zostać wykorzystana do celów przemysłowych. PCK zdecydował się powierzyć recycling zbieranych tekstyliów specjalistom, w zamian za wsparcie finansowe". Zwrócona jest też tam uwaga na to, że darczyńcy, którzy chcą przekazać ubrania, pościel, pluszaki czy buty w dobrym stanie, mogą to zrobić, odwożąc wyprane rzeczy do najbliższego oddziału PCK. "Ci zaś, którzy decydują się pozostawić tekstylia w pojemnikach, powinni zwrócić uwagę na ich oznaczenie. Pojemniki PCK mają znak Czerwonego Krzyża oraz dane kontaktowe do odpowiedniego oddziału PCK – można szybko zweryfikować, czy dany pojemnik jest własnością PCK (...)".

Jak powiedział mi Michał Siemiński, dyrektor oddziału łódzkiego PCK, faktycznie różne podmioty prowadzą zbiór odzieży i nie wszystkie pojemniki należą do PCK. – Stawiamy je tam, gdzie możemy, gdzie mamy pozwolenia od miast i spółdzielni mieszkaniowych. Punkt w Tomaszowie jest jedynym w okolicy. To, że będzie potrzeba wydawania ubrań, to jest oczywiste, pytanie, czy będzie co wydawać, bo faktycznie ze zbiórkami bywa kłopot. Obserwujemy, że lepiej jest wiosną i latem, ogólnie jednak, ludzie rzadziej zmieniają teraz garderobę – mówi Michał Siemiński. Uważa, że faktycznie dobrze, by ludzie zanosili ubrania bezpośrednio do punku, wtedy mają pewność, że ubrania trafią do potrzebujących. – Czasem ludziom łatwiej jest jednak wrzucić je do pojemników, bo one funkcjonują non stop. W punkcie otwarte jest dwa razy w tygodniu i pani Agnieszka otwiera też często w soboty – zaznacza. Powiedział, że to, co jest napisane na pojemnikach PCK, jest prawdą. – Tak, środki są przeznaczane na działalność lokalnego oddziału. Sam niejednokrotnie zawoziłem np. środki czystości do oddziału w Tomaszowie – zapewnia. Przyznał jednak, że na podstawie umowy to MOPS w Tomaszowie ponosi koszty najmu punktu przy ul. Polnej. – Staraliśmy się też, żeby miasto ogłosiło konkurs na prowadzenie tego miejsca przez np. jakąś organizację pozarządową, ale się nie udało – dodaje. Mówi, że z Łodzi ciężko mu promować punkt, inaczej było jak w Tomaszowie istniał jeszcze rejonowy oddział PCK z pracownikiem.

A co z bałaganem przy pojemnikach? – Często tak faktycznie jest, że w okresie letnim pojemniki są przepełnione, a nawet nie tyle przepełnione, tylko ktoś źle wrzuci albo zostawi obok i inni robią to samo. Staramy się uczulać kierowców, z którymi współpracujemy, żeby sprzątali te miejsca, ale nie zawsze się to udaje – przyznaje mój rozmówca. – Wiele rzeczy nie nadaje się do przekazania ludziom, ale są odsprzedawane i środki z tego idą na potrzeby oddziałów, nie centrali. Centrala ma podpisaną umowę z firmą Wtórpol. Dzięki temu rzeczy idą nie na wysypiska, ale do recyklingu – dodaje. 

Wszystko się kręci, a punkt w Tomaszowie, którego widmo zamknięcia już niedawno było, czasami "ledwo zipie" na barkach trzech wolontariuszy...

Joanna Dębiec

Na zdjęciu: Aleksandra Walczak i Kamil Wędrychowicz działają w punkcie PCK jako wolontariusze

Pin It


Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Materiały Urzędu Miasta

informacje starostwa powiatowego

TIT - Tomaszowski Informator Tygodniowy
Agencja Wydawnicza PAJ-Press

ul. Długa 82
97-200 Tomaszów Mazowiecki,
tel. 44 724 24 00 wew. 28 (biuro ogłoszeń)
tel. kom. 609-827-357, 724-496-306

WYRÓŻNIONE

Na tę decyzję czekaliśmy ponad 13 l...

Gospodarka nieruchomościami w Tomas...

W Zarzęcinie interweniowali ratowni...

Centralna Komisja Egzaminacyjna opu...

W Tomaszowie mieszka lub czasowo pr...

Na ostatniej sesji (o której szerze...

Urny z prochami zmarłych na cmentar...

Na początku lipca ratownicy WOPR na...

...Srocka – niewielkiej miejscowośc...

Po pięciu latach przerwy święto plo...

NAJNOWSZE

W Zarzęcinie interweniowali ratowni...

Na tę decyzję czekaliśmy ponad 13 l...

W Tomaszowie mieszka lub czasowo pr...

Po pięciu latach przerwy święto plo...

Na początku lipca ratownicy WOPR na...

Gospodarka nieruchomościami w Tomas...

...Srocka – niewielkiej miejscowośc...

Na ostatniej sesji (o której szerze...

Urny z prochami zmarłych na cmentar...

Centralna Komisja Egzaminacyjna opu...

 

Stan jakości powietrza według Airly
TOMASZÓW MAZOWIECKI