mil"Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku".

I oni patrzą. Dwie różne pary z Tomaszowa. Dwie różne historie. Wspólny mianownik: wzajemne uczucie. Z okazji walentynek zgodzili się nam o nim opowiedzieć...

Monika i Marcin Sakturowie. Miłość do muzyki i wspólne poglądy

Monika Saktura to tomaszowska działaczka kultury, wieloletnia choreografka różnych dziecięcych i młodzieżowych zespołów tanecznych, w tym ludowych, a później dyrektorka Gminnego Ośrodka Kultury w Ujeździe, jak również autorka tekstów piosenek oraz książki dla dzieci.

Wraz z zespołami zdobywała nagrody w kraju i za granicą. Ostatnio uhonorowana Nagrodą Marszałka Województwa Łódzkiego za osiągnięcia w dziedzinie twórczości artystycznej, upowszechniania i ochrony dóbr kultury oraz szczególne zaangażowanie w pracę na rzecz kultury. Wymieniać można dużo. Obecnie jako dyrektorka rozwija Gminny Ośrodek Kultury w Czerniewicach. Jej maż Marcin to basista, pedagog, aranżer, muzyk sesyjny... Autor podręcznika szkoleniowego dla basistów pt. "Basowanie - kciukowanie" oraz szkoły na bas "Slapping by Saku". Przez wiele lat współpracował z czasopismem "Gitara i Bas". Uczestniczył w projektach muzycznych i nagraniach różnych wykonawców (m.in. Paulla, Colorado Band, Sto%, Normalsi, Pudzian Band, Samokhin Band, Krawczyk Grand Band), a także brał udział w wielu imprezach, koncertach i festiwalach w kraju i za granicą. W jego dorobku oprócz nagrań z różnymi artystami znajdują się dwie płyty autorskie: "Mr. Saku" i "Archives". No i oczywiście jest nauczycielem muzyki, plastyki i zajęć artystycznych w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 8 w Białobrzegach.

Właśnie w tej dzielnicy się poznali, a dziś są małżeństwem już z 21-letnim stażem. - Poznaliśmy się w Dzielnicowym Ośrodku Kultury, gdzie odbywałam praktyki, a mąż został przydzielony mi jako opiekun. Na początku zostaliśmy znajomymi, dopiero po roku byliśmy parą - wspomina Monika Saktura. To, co jej się wtedy w nim spodobało, nadal trwa. - Mąż ujął mnie inteligencją, wysoką kulturą osobistą i pasją do muzyki. Był i jest bardzo dobrym człowiekiem, z ogromnym talentem muzycznym, który zawsze służy pomocą. Zawsze uprzejmy i życzliwy w stosunku do innych ludzi. Czuję się przy nim swobodnie i dobrze. Dodaje, że nigdy niczego jej nie zabronił. Co więcej zachęca ją do podejmowania nowych wyzwań i bardzo wspiera. Według niej właśnie to jest w związku między ludźmi niezwykle ważne.

A co powiedział nam Marcin Saktura o swojej żonie? - W Monice spodobała mi się jej uroda, sposób patrzenia na świat, odwaga, niespotykane poczucie wolności i niezależności. Jest osobą utalentowaną w wielu dziedzinach, prawdziwą duszą artystyczną. Uparta, ale wrażliwa, szczególnie na piękno otaczającej przyrody. Ma swoje zdanie i jest bardzo bystra. Zawsze uśmiechnięta. Nieodgadniona do dziś - kwituje muzyk. A więc jaka jest ich recepta na szczęśliwy związek? - Oprócz miłości łączy nas prawdziwa przyjaźń. Oboje z mężem bardzo się lubimy i szanujemy, a przede wszystkim akceptujemy własne niedoskonałości. Dajemy sobie bardzo dużo wolności i niezależności. Każde z nas ma własną przestrzeń, potrafimy bez problemu spędzać czas osobno, oddając się swojej pasji. Połączyła nas przede wszystkim miłość do muzyki oraz podobne poglądy i wartości życiowe. Uwielbiamy razem podróżować, rozmawiać i doszukiwać się głębszego sensu egzystencji ludzkiej. Ponieważ oboje jesteśmy duszami artystycznymi, od życia oczekujemy znacznie więcej i ciągle poszukujemy - mówią zgodnie. Razem też często tworzą sztukę. Wspólnie skomponowali trzy piosenki - "Cicha noc bez ciebie", "Już dobrze jest" i "Dziewczynka z zapałkami". A to nie jest ich ostatnie słowo. Ani w miłości, ani w pasjach.

Izabella i Krzysztof Bańczykowie. Ty za mnie patrz, ja będę za Ciebie chodził

Nie tylko całkiem zdrowi ludzie mogą kochać i być kochanymi. To oczywiste. Ale zarówno Izabella, jak i Krzysztof przyznają, że czasem ludzie tak myślą: że jak ktoś jeździ na wózku albo nie widzi czy też ma inną niepełnosprawność, powinien zamknąć się w czterech ścianach, nikogo nie mieć i nic więcej od życia, oprócz zdrowia, nie chcieć. A oni zawsze chcieli więcej. Zakochać się, mieć rodzinę, dzieci, wspólne wieczory i śniadania. Móc się o kogoś troszczyć, mieć komu pomóc. Łatwo im w życiu nie było.

Ona urodziła się z dziecięcym porażeniem mózgowym i od początku miała problemy ze zdrowiem, choć jako dziecko i młoda dziewczyna jeszcze chodziła. Było z tym jednak coraz gorzej. Miała trzy operacje na wyciąganie ścięgien i - jak mówi - o jedną za dużo. Nie była udana. - W końcu musiałam usiąść na wózek. To było dla mnie bardzo trudne. Wstydziłam się. Odsunęłam się od ludzi - opowiada. Dopiero z czasem zrozumiała, że wózek to nie wyrok, że jeszcze może być bardzo szczęśliwa. Zaczęła otwierać się na nowe znajomości, marzyć o prawdziwym uczuciu. Cztery lata temu poznała Krzysztofa. Jak wielu ludzi w XXI w. - przez Internet. On jest kilka lat starszy, ma już jedno, nieudane małżeństwo za sobą oraz córkę, którą, pomimo swojej niepełnosprawności, się zajmuje. Pani Izie to nie przeszkadzało, również to, że  mężczyzna ma wielkie problemy ze wzrokiem. - Wtedy jednak jeszcze trochę widziałem. Wiem, jaka jest piękna. Teraz widzę to po swojemu - mówi pan Krzysztof.

Przyszedł na świat z jednym okiem chorym. Potem jeszcze miał wypadek w szkole, a w dorosłym życiu - jego samochód wjechał w nieoświetloną naczepę tira. Przeżył, ale uszkodzone zostało drugie oko. Jakby tego było mało, został ciężko pobity. Znów w oczy... Miał już ponad 14 operacji. Obecnie jest całkiem niewidomy, nie wierzy już w to, że jeszcze kiedyś będzie widział. Nie przeszkadza mu to jednak w byciu szczęśliwym. - Szybko wiedzieliśmy, że chcemy być razem. Szybko też zostało powiedziane, że ona będzie moimi oczami, a ja jej nogami. I tak właśnie jest. Wspieramy się wzajemnie - mówi para, która pobrała się w czerwcu 2019 r. - Ze strony rodzin nie mieliśmy żadnych problemów. Jesteśmy dorośli, sami decydujemy o sobie, nikt nie będzie naszym życiem rządził - mówi pani Iza.

W mężu ceni to, że jest taki pomocny, uprzejmy, że może na niego liczyć. Mają 2,5-letniego synka Gracjana. W maju na świecie ma pojawić się jego siostra. - Kiedyś, jak nie byłam w ciąży, zastanawiałam się, jak to będzie, jak ja dam sobie radę, teraz wiem, że jestem matką, taką, jak każda inna. I radzę sobie tak jak inne. To jest instynkt, miłość - ocenia Iza Bańczyk. W niej mąż uwielbia urodę, to, że jest dobrą matką i to... że dobrze gotuje. Chce się wracać do domu, gdzie ona czeka. A on wie, że czeka, bo kiedy jest na zakupach czy spotkaniach koła Polskiego Związku Niewidomych, to szybko dostaje od niej wiadomości tekstowe, kiedy wróci, którą emzetką przyjedzie.

Lubią wspominać zaręczyny w jej 30. urodziny, ślub, narodziny syna. Razem mierzą się z trudami życia, powoli remontują dom, szykują się na przyjście na świat kolejnego dziecka i  swoim życiem pokazują, że miłość to nie słowa, ale czyny.

Dodaj komentarz
Komentarze do tego artykułu są moderowane. Oznacza to, że Twoja opinia pojawi się na stronie po zaakceptowaniu jej przez moderatora. Nie zostanie zaakceptowana żadna wypowiedź zawierająca wulgaryzmy wypowiedziane wprost, skrótami lub wygwiazdkowane. Prosimy używać języka polskiego z zachowaniem zasad pisowni. Nie tolerujemy TaKiEgO StYlU PiSaNiA. Zamieszczanie kilku kolejnych wypowiedzi pod jednym tematem uważamy za „zaśmiecanie” strony. Redakcja nie bierze odpowiedzialności za opinie wyrażane przez internautów.

Kod antyspamowy
Odśwież

Kalendarz wydarzeń

Luty 2020
N P W Ś C Pt S
1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29

Pogoda

Stan jakości powietrza według Airly
TOMASZÓW MAZOWIECKI

Giełda

Waluty