zabawaZamknięte szkoły i przedszkola, dzieci w domach, a wraz z nimi nie tylko zabawa, ale i szereg obowiązków. O tym, jak urozmaicić im (i sobie) czas oraz spędzić go kreatywnie, mówią tomaszowskie mamy i specjalistki.

Małgorzata Pawłowska ma dwoje dzieci: Maję i Aleksandra. - W związku z kwarantanną  niestety nie spotykam się ze znajomymi i nie zapraszam nikogo do domu, ale aktywnie spędzamy czas z dziećmi. Wymyślamy różne gry, zabawy, kalambury, czytamy książki, chodzimy też na spacery, ale z daleka od ludzi, bo boimy się o siebie i dzieci - mówi. Pomysłów na zabawę ma wiele. - Maja lubi się przebierać, więc urządzamy rewię mody. My oceniamy wszystkie stylizacje - opowiada ze śmiechem. 

- Lubi mi również pomagać w kuchni. Robi ze mną naleśniki, rozwałkowuje ciasto na makaron do rosołu. Ją to cieszy i wiem, że lepiej włączać dzieci w codzienne prace, niż je z kuchni wyganiać. Nie nudzą się wtedy, uczą się gotowania i innych domowych czynności, no i jest to okazja, żeby robić coś razem - tłumaczy kobieta. Synek jest młodszy, więc z nim zabawy są inne. - Mąż gra z nim na konsoli Xbox, bawi się samochodzikami, czyta mu bajki. Wspólnie układamy klocki, puzzle, śmiejemy się - mówi Małgorzata. Dodaje, że czas jest ciężki dla wszystkich, ale jej rodzina nie ma zamiaru się smucić. - Wspólnie spędzony czas z bliskimi jest dla mnie najważniejszy, żaden wirus nie przeszkodzi nam w cieszeniu się z życia - twierdzi.

Inna matka, Magdalena, mówi, że ona z córką gra m.in. w "Piotrusia". Kto tego nie zna lub nie pamięta - przypomina, że to prosta gra karciana przeznaczona dla dzieci. - Miałam "Piotrusia" w dzieciństwie, pamiętałam, że to fajna gra, teraz kupiłam go za parę groszy przez Internet. Moja córka to uwielbia, mogłaby grać godzinami, zwłaszcza wtedy, kiedy to ja zostaję z "Piotrusiem" - śmieje się tomaszowianka. Kto jeszcze nie przekonał się do tej gry, niech zwróci uwagę na to, że "Piotruś" to nie tylko zabawa, ale gra, która rozwija spostrzegawczość, skojarzenia, a także uczy zachowań społecznych.

Agnieszka z gminy Tomaszów opowiada, że zabawy z kilkuletnim synkiem robi przeróżne, ale np. ostatnio frajdę sprawiała mu taka. - Wycięliśmy robaczki z kartki, zrobiliśmy z nich harmonijkę i dmuchaliśmy na nie przez słomki. Były to takie zawody robaczków. Frajda niesamowita. Polecam każdemu - wyjaśnia.

Inna matka - Jowita - mówi, że jej rodzina chodzi do lasu. - Tam oprócz nas nie ma nikogo, łapiemy oddech, synowie mogą się wybiegać. Chłopaki grają też w piłkę w domu. Budują z klocków, grają w gry na konsoli, oglądają filmy, na co mają wyznaczony czas 1,5 godziny, gramy też w Monopoly i czytamy książki - dodaje.

Można także wygrzebać ze strychu swoje stare zabawki i pokazać dzieciom. - Moja córka była w takim pozytywnym szoku, jak pokazałam jej moje stare zabawki. Zachowało się tylko kilka, wśród nich była stara lalka, jak również tzw. wańka-wstańka - zabawka, która poruszona kolebie się na boki, lecz nigdy się nie przewraca - mówi Joanna. - Pokazuję jej także stare rodzinne zdjęcia, tłumaczę, kto jest kim. Robimy też drzewo genealogiczne, oczywiście to do kilku pokoleń wstecz - dodaje. Celują również piłeczką do kosza (za niego służy miseczka), wymyślają własne bajki, odgrywają scenki ze znanych bajek, bawią się w sklep, restaurację, przychodnię, gdzie pacjentami są misie i inne pluszaki,  a raz nawet urządziły bal przebierańców. - Dużo też malujemy. Skończyły nam się malowanki, więc drukujemy je z Internetu, i do dzieła - śmieje się pani Joanna.

Są też aktywni ojcowie w Tomaszowie. - Ja lubię robić z nastoletnią córką i żoną różne dobre dania, pieczemy pizzę, racuchy, drożdżowe pierożki z kapustą i grzybami, robimy nawet domową czekoladę, cała rodzinka się tym zajda - mówi pan Jarek.

W kuchni z dziećmi lubi też eksperymentować pani Monika. - Pieczemy ciasteczka, robimy pyszne desery oraz kolorowe kanapki z różnymi buźkami z warzyw - informuje kobieta. - Mamy też taką zabawę, że jedna osoba zakłada opaskę na oczy i ma zgadywać podane warzywo, owoc czy przyprawę. Oprócz tego radzi, że w domu można urządzić piknik na niby i talent show. - Moja siostra mi mówiła, że bawiła się w to z dziećmi i mężem. Jeden śpiewał, drugi robił śmieszne miny czy sztuczki, a reszta, czyli komisja to oceniała, my też mamy zamiar zrobić taką zabawę - dodaje.

Inna mama mówi, że z dziećmi bawi się w chowanego, w ciuciubabkę, domowe podchody oraz zabawę ciepło-zimno, ukrywając różne przedmioty. - Dzieci robią też domek z krzeseł, poduszek i koców. Tam się bawią, np. klockami - opowiada. Robią także sesje fotograficzne, przebierając się i wykorzystując gadżety, np. parasolki, okulary, kapelusze itp. oraz wycinanki ze starych gazet. Mają zamiar urządzić także pidżama party.

Ciekawe pomysły na zabawy ma również pochodząca z Tomaszowa, absolwentka I LO, dr Emilia Śmiechowska-Petrovskij, tyflopedagog, adiunkt na Wydziale Nauk Pedagogicznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, autorka wielu publikacji poświęconych edukacji, rehabilitacji i wspieraniu dzieci, młodzieży, dorosłych z niepełnosprawnością narządu wzroku, a prywatnie mama niespełna trzyletniego chłopca. - Ostatnio robiłam Leosiowi dzień żaby. Jego częścią była praca plastyczna, zrobiliśmy wspólnie żabkę z kolorowego papieru i bibuły. Potem mieliśmy zabawę w uciekającą żabę przed bocianem. Wykleiłam taśmą sadzawkę. Mówiliśmy wierszyk: "Idzie żabka na spacerek, gdzie słoneczko i wiaterek. Skacze żabka - skik, skik, skik! Nie dorówna żabce nikt. Bocian (kroczy wolno, kiwając głową). Idzie bocian na spacerek, gdzie słoneczko i wiaterek. Mówi bocian: kle, kle, kle! Wszystkie żabki złapać chcę! Uciekajmy, hyc, hyc, hyc! Nie zobaczy bocian nic!". Leoś skakał, jak bocian się zbliżał - opowiada. Potem można zrobić gimnastykę buzi i języka. Dziecko oddaje miny żaby, odtwarza się wspólnie odgłosy marcowej i kwietniowej przyrody, np. za pomocą butelki, folii, gazety i kartki.  Robi się gniecenie, stukanie, uderzanie. - Siadamy  także po turecku i robimy rzuty piłką znad głowy do siebie oraz różne eksperymenty, np. skąd się bierze deszcz? Wlewamy wrzątek do kubka, zakrywamy talerzem, czekamy, a później obserwujemy skropliny. Robimy też eksperyment: co tonie w wiosennej kałuży? Wrzucamy do miski z wodą piórka, klocek, orzech itd. Dziecko przekonuje się, że niektóre pływają, inne toną - opowiada Emilia Śmiechowska-Petrovskij.

Katarzyna pochodząca z Tomaszowa mówi, że z ośmioletnim synem Olusiem robi teatrzyki oraz wspólną rodzinną lekcję wf. - Rozkładamy karimaty i ćwiczymy. Syn jest trenerem moim, męża i dzieci - śmieje się pani Kasia. - Sami wymyślamy ćwiczenia, jest dużo śmiechu, a przy tym mamy okazję się poruszać. Ze szkoły jest zalecenie, żeby ćwiczyć dwa razy w tygodniu. My ćwiczymy codziennie. Ja robię rozgrzewkę i ćwiczenia oddechowe, Olek uczy karate. Mąż czasem też prowadzi swoją część - dodaje. Poza tym grają w Monopoly, warcaby i inne gry oraz w "państwa i miasta". Robią wielkie plakaty, np. rysują w trójkę plakat Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, bo zarówno Oluś, jak i jego ojciec uwielbiają Harrego Pottera. Na plakacie może być jednak wszystko, co przyjdzie nam do głowy i co lubimy. Bo pomysłów może być dużo, trzeba tylko chcieć...

Dodaj komentarz
Komentarze do tego artykułu są moderowane. Oznacza to, że Twoja opinia pojawi się na stronie po zaakceptowaniu jej przez moderatora. Nie zostanie zaakceptowana żadna wypowiedź zawierająca wulgaryzmy wypowiedziane wprost, skrótami lub wygwiazdkowane. Prosimy używać języka polskiego z zachowaniem zasad pisowni. Nie tolerujemy TaKiEgO StYlU PiSaNiA. Zamieszczanie kilku kolejnych wypowiedzi pod jednym tematem uważamy za „zaśmiecanie” strony. Redakcja nie bierze odpowiedzialności za opinie wyrażane przez internautów.

Kod antyspamowy
Odśwież

Kalendarz wydarzeń

Marzec 2020
N P W Ś C Pt S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

Pogoda

Stan jakości powietrza według Airly
TOMASZÓW MAZOWIECKI

Giełda

Waluty