baktEpidemia koronawirusa jest coraz bliżej, ale tomaszowian dotykają także inne rzadkie choroby, takie jak legionelloza czy groźne zakażenia, jak posocznica.

Niebezpieczna bakteria z wody

Pan Andrzej (imię bohatera zostało zmienione) z Tomaszowa ostatnie miesiące wspomina jako koszmar. Choć nie pamięta wszystkiego, bo miał wiele dni z bardzo wysoką gorączką, sięgającą nawet 41 st. Celsjusza. A wszystko zaczęło się od, wydawałoby się zdrowotnej, rehabilitacji.

Czekał na nią prawie rok, po przebytej wcześniej ciężkiej chorobie. Poszedł na nią w grudniu ub.r. do jednej z tomaszowskich przychodni. Tam miał m.in. zabiegi na rękę w wodzie. Jak opowiada, potem przechodził do innej sali, było chłodno, przeciągi. Zaraz po tych zabiegach poczuł się źle. - Siedziałem na łóżku i dosłownie się ze mnie lało - opowiada.

Dostał wysokiej gorączki. Rodzina wezwała lekarza. Stan pacjenta był tak zły, że potrzebna była hospitalizacja. Odbywała się w znanym szpitalu w naszym województwie. Lekarze próbowali różnych antybiotyków, ale gorączka wciąż była bardzo wysoka. Pan Andrzej zapadł na ciężkie zapalenie płuc. Rodzina martwiła się, że stanie się najgorsze.

Zdziwienie lekarzy i krewnych było wielkie, kiedy badania wykazały, iż powodem zapalenia płuc jest u niego legionelloza, zwana chorobą legionistów. Jest ona wywoływana przez bakterie rodzaju Legionella, które występują w zbiornikach wodnych oraz w wilgotnych warunkach. Nazwa choroby pochodzi stąd, że pierwszy przypadek zakażenia opisano u weteranów wojennych w 1976 r. w Filadelfii, gdzie odbył się Konwent Legionu Amerykańskiego. Wśród uczestników doszło do rozwoju epidemii zapalenia płuc z wysoką śmiertelnością. Od tych czasów wiele się zmieniło, ale choroba nadal może zabić, zwłaszcza jak ktoś ma obniżoną odporność czy starszy, jak pan Andrzej, wiek.

Winne akwarium?

Na szczęście lekarze stanęli na wysokości zadania i dobrali odpowiedni antybiotyk dla tomaszowianina. Spędził on jednak tygodnie w ciężkim stanie w szpitalu, a teraz dochodzi do siebie w domu. Jego rodzina dowiedziała się, że podstawowy problem związany z bakteriami z rodzaju Legionella wynika z ich powszechnej kolonizacji systemów wodociągowych zarówno wody zimnej, jak i ciepłej, urządzeń kąpielowych, klimatyzatorów itp. Do zakażenia dochodzi w wyniku inhalacji aerozolu lub zachłyśnięcia się zakażoną wodą. - Zaczęliśmy podejrzewać, że ojciec zaraził się podczas rehabilitacji - mówią dzieci tomaszowianina. - W sprawę włączył się tomaszowski sanepid. Badano wodę w mieszkaniu ojca, a także w miejscu rehabilitacji - dodają, uważając, że badania te były zrobione zbyt późno.

- Przeprowadzone zostało śledztwo epidemiologiczne zgodnie z zachowaniem wszystkich procedur. Pobraliśmy próbki wody wszędzie tam, gdzie pacjent miał z nią styczność. Źródło zakażenia nie zostało wykryte - informuje Iwona Sarwa, państwowy powiatowy inspektor sanitarny w Tomaszowie. - Zawiadomienie o tym przypadku dostaliśmy 10 grudnia, a już 13 stycznia pobraliśmy próbkę wody ciepłej w przychodni. 7 stycznia było pobranie w domu pacjenta. Trzeba brać pod uwagę również terminy i szybkość działania laboratoriów badania wody - dodaje.

- Zasugerowano nam, że "winowajcą" choroby może być domowe akwarium z rybkami. Przebadaliśmy odpłatnie, na własną rękę, wodę w akwarium - nie było tam takiej bakterii - mówi rodzina chorego. Miał on jednocześnie strasznego pecha, że "załapał" rzadką chorobę, a także szczęście, że przeżył. - Dowiedzieliśmy się, że to był jedyny przypadek w województwie. To chyba cud, że ojciec żyje - twierdzą dzieci pana Andrzeja. Ale niedawno Legionella znów zaatakowała. Na początku lutego sanepid podczas rutynowych badań odkrył ją także w Samodzielnym Szpitalu Wojewódzkim w Piotrkowie. Spowodowało to wstrzymanie dostaw ciepłej wody i zakaz korzystania z pryszniców.

Dziecko miało sepsę

To, że legionelloza jest rzadką chorobą, potwierdza Iwona Sarwa. Na terenie powiatu tomaszowskiego w roku 2019 zarejestrowano tylko jeden przypadek. W ostatnich latach w ogóle jej nie było. Ale niestety tomaszowian spotkały za to także inne groźne zakaźne choroby. Jak mówi Iwona Sarwa, w 2017 r. tomaszowski sanepid odnotował jeden przypadek botulizmu (zatrucie pokarmowe wywołane jadem kiełbasianym) oraz jeden przypadek nowo wykrytego zakażenia HIV. - W 2018 r. mieliśmy jeden przypadek tężca, jeden przypadek choroby Creutzfeldta-Jacoba, jak również przypadek toksoplazmozy wrodzonej. W 2019 r. oprócz legionellozy były dwa nowo wykryte zakażenia HIV, a w styczniu 2020 r. jeden przypadek choroby meningokokowej (posocznica).

Ta ostatnia też może zabić, zwłaszcza najmłodszych. Na szczęście dziecko w Tomaszowie przeżyło. Przypadki śmierci małych pacjentów zaatakowanych przez meningokoki jednak w naszym mieście też były (a mimo to wielu rodziców unika szczepień, w tym tych przeciw meningokokom, jak ognia).

Dodaj komentarz
Komentarze do tego artykułu są moderowane. Oznacza to, że Twoja opinia pojawi się na stronie po zaakceptowaniu jej przez moderatora. Nie zostanie zaakceptowana żadna wypowiedź zawierająca wulgaryzmy wypowiedziane wprost, skrótami lub wygwiazdkowane. Prosimy używać języka polskiego z zachowaniem zasad pisowni. Nie tolerujemy TaKiEgO StYlU PiSaNiA. Zamieszczanie kilku kolejnych wypowiedzi pod jednym tematem uważamy za „zaśmiecanie” strony. Redakcja nie bierze odpowiedzialności za opinie wyrażane przez internautów.

Kod antyspamowy
Odśwież

Kalendarz wydarzeń

Kwiecień 2020
N P W Ś C Pt S
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30

Pogoda

Stan jakości powietrza według Airly
TOMASZÓW MAZOWIECKI

Giełda

Waluty