- twierdzą zgodnie Ewa Kosińska-Borkowska i lek. med. Maria Klimczak, specjalistki leczenia chorób zakaźnych z oddziału obserwacyjno-zakaźnego Tomaszowskiego Centrum Zdrowia.

W rozmowie z nami mówią o tym, jak może wyglądać czwarta fala epidemii i od czego zależny jest jej przebieg.

Krzysztof Krasnodębski: - Przedstawiciele resortu zdrowia coraz częściej mówią, że mamy już do czynienia z czwartą falą epidemii. Czy ona faktycznie już jest?

lek. med. Ewa Kosińska-Borkowska: - Tak. Na pewno dane statystyczne już pozwalają na stwierdzenie, że ta czwarta fala nabiera rozpędu. W czasie wakacji był nawet okres, około miesiąca, kiedy na naszym oddziale nie było żadnego pacjenta z rozpoznaniem COVID-19. Od początku września niestety hospitalizacji przybywa. Jeden z pacjentów zmarł. Kolejny został przekazany na oddział intensywnej opieki medycznej. Obaj byli niezaszczepieni, jak zresztą wszyscy pacjenci przebywający na oddziale.

K.K.: - Co może się zmienić w porównaniu z poprzednią falą?

lek. med. Maria Klimczak: - Inne mogą być proporcje, jeśli chodzi o liczbę ogólną zachorowań i liczbę hospitalizacji. Może być dużo zachorowań, ale niekoniecznie kończących się koniecznością pobytu w szpitalu. Taka wizja jest bardzo realna, ponieważ osoby zaszczepione przechodzą COVID-19 skąpoobjawowo. Trafiają do nas pacjenci w ciężkim stanie. Kiedy przeprowadzamy z nimi wywiad, dowiadujemy się, że ich domownicy mieli charakterystyczne objawy dla COVID-19, ale wyzdrowieli. Różnica jest taka, że ci domownicy byli zaszczepieni.

K.K.: - Polacy mają wiele wątpliwości co do skuteczności szczepień. Czy szczepionki faktycznie działają?

E.B.-K.: - Na obecnym etapie funkcjonowania oddziału obserwacyjno-zakaźnego możemy z całą stanowczością powiedzieć, że szczepienia działają. Sam fakt, że 100 proc. osób wymagających hospitalizacji stanowią osoby niezaszczepione, jest chyba najbardziej obrazowym tego dowodem. Są to pacjenci w bardzo ciężkim stanie, często z licznymi powikłaniami. Takie same informacje trafiają do nas z różnych stron Polski. Zbyt mało jeszcze pacjentów przyjęliśmy, żeby oceniać i porównywać efekty leczenia wśród osób zaszczepionych i niezaszczepionych, ale jestem przekonana, że osoby zaszczepione będą lżej przechodziły COVID-19. Mniej dotkliwe będą również powikłania po przebytej chorobie.

K.K.: - Doktor Ewa Wendrowska nazywa szczepionki przeciwko COVID-19 eksperymentalnymi preparatami. Przeciwnicy szczepień mówią o tym, że te szczepionki są nieprzebadane i w perspektywie czasu mogą wyrządzić szkodę w organizmie...

M.K.: - Tego typu argumenty są nietrafione. Pomija się bowiem ilość podanych szczepionek na świecie. Faktycznie badania nad szczepionkami zawsze trwały dłużej, ale nigdy nie zaszczepiono tak dużej populacji w tak szybkim czasie. Teraz szczepionki przeciwko COVID-19 zostały już podane wystarczającej liczbie osób, żeby móc uznać je za bezpieczne i skuteczne. Generalnie nie obserwuje się powikłań.

E.B.-K.: - Szczepionki przeciwko COVID-19 przeszły absolutnie wszystkie fazy kliniczne badań, tak jak każde inne. Fenomenem był moment, kiedy nie patrząc na pieniądze, naukowcy chętnie dzielili się swoimi doświadczeniami - nie tak jak do tej pory, kiedy każdy pracował nad własną szczepionką. Wymieniali się doświadczeniami i robili równoległe badania, tzw. I, II i III fazy. Wiedząc, że czasu jest mało - bo pandemia niestety galopowała - stało się tak, że wykorzystano technologię, która jest stosowana do produkcji niektórych leków onkologicznych, które dają świetne wyniki. Tak powstały szczepionki firmy Moderna i Pfizer. Druga technologia związana z tzw. szczepionkami wektorowymi również nie jest niczym nowym. Za pomocą podobnych preparatów zaszczepiamy dzieci od wielu lat. Zupełnie więc nie rozumiem, skąd te zahamowania wśród ludzi dotyczące wiarygodności szczepionek.

K.K.: - Na czym więc polegały badania nad szczepionkami przeciwko COVID-19?

E.B.-K.: - Po przeanalizowaniu wyników badań na zwierzętach rozpoczyna się pierwsza faza kliniczna, w trakcie której szczepionka podawana jest małej grupie osób. W takich badaniach biorą udział osoby, które są na to przygotowane, same się zgłaszają. Następnie tworzy się coraz większe grupy do kolejnych badań klinicznych. Żadna dotąd szczepionka nie była sprawdzana na tak ogromnej liczbie ludzi. Ostatnia faza kliniczna badań faktycznie nie została zakończona. Z tym, że podobnie jest w przypadku wszystkich szczepionek dostępnych obecnie na rynku medycznym. Celem tej fazy badań jest zbieranie informacji w zakresie skuteczności czy niepożądanych skutków zaszczepienia. Ta faza będzie trwać ciągle, dopóki będzie stosowna szczepionka.

K.K.: - Rodzice mają wątpliwości, czy szczepienie będzie korzystne dla ich dzieci. Takie wątpliwości wyraża także pani doktor Wendrowska. Co panie na to?

 E.B.-K.: - Skład szczepionki jest całkowicie bezpieczny. To, co podajemy domięśniowo, degraduje się w ciągu kilku dni. Niepożądane odczyny poszczepienne, które się czasami pojawiają, są reakcją na niektóre składniki, takie jak stabilizatory, substancje wspomagające efekt immunologiczny. Degradują się jednak miejscowo i nie mają żadnych szans dostać się do naszego organizmu. Zupełnie więc nie rozumiem, skąd biorą się wątpliwości. Z punktu widzenia medycznego nie mają one żadnego uzasadnienia. Polacy są wyjątkowymi wielbicielami suplementów diety. Niektóre z nich, np. preparaty z witaminą D, zawierają trujące substancje fenolowe. Zjadamy ich tony. Nigdy tych preparatów nikt nie przebadał, a sprzedawane są w aptekach bez recepty. Aspiryna nie miała nigdy żadnego badania, a umarło przez nią wiele osób. Mówienie o tym, że szczepionki przeciwko COVID-19 są niebezpieczne, jest jednym wielkim kłamstwem, jest nieszczęściem dla osób, które powinny się zaszczepić. Osoby, które powinny być autorytetem, zanim zaczną się wypowiadać, powinny zapoznać się z odpowiednim materiałem naukowym lub porozmawiać z kimś, kto się na tym zna. Jeżeli pani doktor Wendrowska nie potrafi zakwalifikować pacjenta do szczepień, to na temat szczepionek w ogóle nie powinna się wypowiadać. Widzieliśmy już tutaj na oddziale wielkie tragedie, np. kiedy w tym samym czasie z powodu COVID-19 umierała matka z córką.

K.K.: - Czy w trakcie szczepień wykonywanych w szpitalu występowały u pacjentów poważne reakcje niepożądane?

 E.B.-K.: - Nie było takich. Często przychodzili zaniepokojeni ludzie od swoich alergologów, obawiając się ciężkich reakcji alergicznych. Nie zdarzył się jednak ani jeden taki przypadek. Zdarzały się jedynie takie reakcje jak osłabienie, gorączka czy miejscowy obrzęk. Takie objawy to po prostu reakcja na mobilizację układu odpornościowego i należy je uznać za naturalne.

K.K.:  Dlaczego więc spora część Polaków boi się tych szczepień?

E.B.-K.: - Między innymi za sprawą artykułów prasowych, które się ukazują. Nie rozumiem, dlaczego pani doktor Wendrowska odsyła pacjentów do lekarzy POZ. Boi się jako lekarz zakwalifikować do szczepień? Robią to na co dzień ratownicy i pielęgniarki. Nie rozumiem też, dlaczego sama się zaszczepiła, a innym odradza. Szczerze mówiąc jestem w szoku. Nie odważyłabym się odradzić komukolwiek szczepień. Szczepionki podajemy nawet pacjentom onkologicznym czy wymagającym dializ, pacjentom będącym w naprawdę ciężkim stanie.

M.K.: - To są właśnie te choroby współistniejące, które niosą za sobą ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19 lub zgonu. To właśnie wśród ludzi schorowanych śmiertelność jest największa. W wielu przypadkach pacjenta można by uratować, gdyby nie zakażenie wirusem SARS-CoV-2.

K.K.: - Jakich istotnych informacji na temat epidemii nie przekazuje się publicznie? Czy coś jeszcze powinniśmy wiedzieć o COVID-19?

M.K.:  - Nie mówi się tego, ilu ludzi staje się inwalidami po przebytym COVID-19. Wiele osób nie jest w stanie wrócić do pracy i normalnego funkcjonowania ze względu na niewydolność oddechową. Pani doktor Wendrowska mówi, że niewiele dzieci umarło z powodu COVID-19? Na szczęście to prawda, ale wiele z nich trafiło na OIOM z płynem w opłucnej, jamie osierdziowej czy jamie brzusznej. Rodzice przeżywali olbrzymi stres. O tym ,jak dużo czasu minęło, żeby takie dziecko mogło wrócić do normalnego funkcjonowania, też generalnie się nie mówi. Około 30 proc. tzw. ozdrowieńców, którzy w sposób ciężki przeszło COVID-19 staje się inwalidami. Pojawiły się zwłóknienia płuc, niewydolność oddechowa i zaburzenia ośrodkowego układu nerwowego, czyli tzw. mgła covidowa. Jest ona bardzo uciążliwa i dla pacjentów trudna do zrozumienia. W wielu przypadkach wyłącza ich z życia zawodowego.

K.K.: - Czy ciągle zmieniane przepisy rozporządzenia ministra zdrowia, ograniczenia w codziennym funkcjonowaniu, zakazy, nakazy mają sens z punktu widzenia medycznego?

E.B.-K.: - Ze względów epidemicznych i medycznych absolutnie tak. Ze względów społecznych i gospodarczych - na pewno nie. Tutaj interesy na pewno się kłócą i my też mamy tę świadomość, że nam to pomaga, a innym przeszkadza. Bardzo uzasadnione według mnie jest wprowadzanie tego typu przepisów w zależności od liczby osób zaszczepionych. Jeżeli osoby niezaszczepione mówią, że im się ogranicza wolność, to ja uważam, że mi również, kiedy np. zamyka się kina, a ja jako osoba zaszczepiona chcę iść do tego kina.

K.K.: - Czy w Polsce powinien być wprowadzony obowiązek szczepień przeciwko COVID-19?

E.B.-K.: - Myślę, że powinien dotyczyć wybranych grup zawodowych, takich jak medyków, nauczycieli i służb mundurowych. Oni tworzą skupiska osób pracujących w pomieszczeniach zamkniętych i mają kontakt z dużą liczbą innych osób. W ich przypadku wprowadzenie takiego obowiązku z punktu widzenia epidemicznego jest uzasadnione.

K.K.: - Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Krzysztof Krasnodębski

Pin It
Dodaj komentarz
Komentarze do tego artykułu są moderowane. Oznacza to, że Twoja opinia pojawi się na stronie po zaakceptowaniu jej przez moderatora. Nie zostanie zaakceptowana żadna wypowiedź zawierająca wulgaryzmy wypowiedziane wprost, skrótami lub wygwiazdkowane. Prosimy używać języka polskiego z zachowaniem zasad pisowni. Nie tolerujemy TaKiEgO StYlU PiSaNiA. Zamieszczanie kilku kolejnych wypowiedzi pod jednym tematem uważamy za „zaśmiecanie” strony. Redakcja nie bierze odpowiedzialności za opinie wyrażane przez internautów.

Pogoda

Stan jakości powietrza według Airly
TOMASZÓW MAZOWIECKI

Giełda

Waluty