smieci mmCeny za odbiór śmieci we wszystkich gminach powiatu tomaszowskiego nie są małe. Wiele wskazuje, że już w przyszłym roku zapłacimy jeszcze więcej. Jak kształtują się ceny w naszym powiecie? Czy mamy wpływ na wysokość stawki?

Władze państwa z roku na rok coraz częściej "ulepszają" prawo o gospodarce odpadami. Eksperci z całej Polski wskazują, że ustawa jest takim bublem prawnym, że wypada ją napisać od nowa. Wójtowie gmin na terenie naszego powiatu wskazują, że cenę za odbiór odpadów kształtują głównie działania systemowe.

 

Olbrzymie kary, wysokie opłaty

Na stawkę za odbiór odpadów ma wpływ rozbudowany zakres kar nakładanych na firmy odbierające śmieci  Są  nakładane nawet za niewielkie opóźniania w odbiorze konkretnych frakcji śmieciowych. Wynoszą od 500 zł do kilkudziesięciu tysięcy złotych za dzień.

W ciągu ostatnich 5 lat mieliśmy też do czynienia z olbrzymim wzrostem opłaty środowiskowej (tzw. opłaty za pozostałości z sortowania). Jeszcze w 2017 r. wynosiła ona 74 zł, aby w 2020 r. wzrosnąć do 270 zł za tonę. Opłata trafia do budżetu województwa. Przykładowo, jeżeli w 2017 r. firma przyjęła na swoje składowisko 100 tys. ton odpadu, to zapłaciła 7,4 mln zł. Ta sama firma 3 lata później musiała zapłacić o 20 mln zł więcej.

Coraz więcej śmieci w obiegu

Dane pokazują, że na przestrzeni ostatnich 15 lat ilość produkowanych w Polsce śmieci wzrosła o około 40%. Prognozy wskazują, że trend ten będzie się utrzymywał. 

Na siłę wprowadzane zmiany w prawie regulującym gospodarkę odpadami, zdaniem wójtów, powodują wprowadzanie do obiegu coraz większej ilości odpadów. - Odbiór odpadów dwa razy w miesiącu powoduje wyższe koszty dla firmy. Mieszkańcy dziwią się, że w okresie letnim odbieramy śmieci dwa razy, ale to wymóg ustawowy. Taka sytuacja generuje pewne niekorzystne zachowania ludzkie. Bywa, że mieszkańcy na siłę dopełniają kosze śmieciami - mówi Marek Kaźmierczyk, wójt gm. Rzeczyca. 

Biurokracja kosztuje

Wójtowie, chcąc od strony finansowej mieć jakąkolwiek kontrolę nad gospodarką odpadami, ogłaszając przetargi określają często wymóg realizowania nadmiernej sprawozdawczości z realizacji umowy (często dziennej lub tygodniowej). Wymóg ten powoduje konieczność zatrudnienia większej liczby pracowników biurowych. Nawet taka kontrola nie daje wójtom pełnego obrazu ilości przetwarzanych śmieci. - Firmie odbierającej od nas śmieci płacimy za tonę. Mieszkaniec płaci stawkę zryczałtowaną. W związku z tym, ile kosztują nas śmieci, dowiadujemy się dopiero po zakończeniu umowy - mówi Piotr Majchrowski, wójt gm. Lubochnia.

Kolejnym wymogiem ustawowym jest obowiązek prowadzenia bazy danych o odpadach (BDO). Niestety, nie jest ona najbardziej intuicyjnym i przejrzystym narzędziem do pracy. Jej prowadzenie generuje dodatkowy czas, a w niektórych przypadkach nawet potrzebę zatrudnienia dodatkowych osób.

W większości umów zawartych między gminami a firmami odbierającymi śmieci widzimy zapis o obowiązku ważenia wszystkich pojazdów przed realizacją usługi i po jej zakończeniu na wadze wskazanej przez zamawiającego. Powoduje to konieczność odbywania codziennie nieuzasadnionej liczby kursów. Czasami kilkadziesiąt kilometrów. Generuje to niepotrzebne koszty.

Kosztowne wymogi

W ogłaszanych przetargach wójtowie zapisują często konkretną liczbę śmieciarek o określonej liczbie komór. To również wpływa na koszt sprzętu. Nie bez znaczenia ma rodzaj napędu samochodów. Bywa, że dbając o ekologię, gminy wpisują konkretną liczbę samochodów napędzanych alternatywnym paliwem.

Drogie są też kamery monitorujące odbiór śmieci, umieszczone na samochodach. Do tego dochodzą kosztowne systemy przeciwpożarowe, monitoringu wizyjnego, wyspecjalizowane maszyny, które wymagają też specjalistycznego serwisu. Dochodzi do konieczności wymiany floty kosztownych pojazdów, często o bardzo specjalistycznych funkcjach.

Mieszkańcy nie mają motywacji

- Przyczyną nieuchronnych podwyżek jest nieudolność systemu. W Polsce w żaden sposób nie motywuje się ludzi do segregacji śmieci. Powinniśmy w tym zakresie brać przykład z krajów skandynawskich - ocenia wójt Majchrowski. I tak w Szwecji mamy specjalną technologię wykorzystywaną do recyklingu  aluminium,  plastiku, szkła czy papieru. W efekcie 90% wszystkich opakowań, np. z napojów, podlega recyklingowi. Czy to Szwedzi są tacy wspaniali? Nie. Recepta jest prosta - system jest nieskomplikowany i przyjazny dla użytkownika. W każdym sklepie spożywczym są automaty, do których można wrzucić puste opakowanie i wszyscy to robią. Kupując produkty w butelce, puszce czy kartonie, zapłacimy więcej przy kasie, ale wrzucając do automatu puste opakowanie, z automatu otrzymujemy zwrot. To realna zachęta finansowa i wszyscy z niej korzystają.
System odpadowy powinien się bilansować. Liczba osób mieszkających na terenie danej gminy powinna być równa liczbie złożonych deklaracji śmieciowych. Ukrywanie prawdziwej liczby osób w wielu gospodarstwach domowych prowadzi do tego, że reszta musi do nich dopłacić, ponieważ - przynajmniej w teorii - samorządom nie wolno dopłacać do tych usług ani na nich zarabiać.

Gminy niewiele mogą

Włodarze gmin nie mają większego wpływu na wysokość opłat ponoszonych przez mieszkańców. Próby przejęcia całej gospodarki odpadami przez gminy kończą się zazwyczaj fatalnie.

 Częstotliwość odbioru poszczególnych frakcji ma wpływ na wynik finansowy gminy - papier czy szkło mogłyby być odbierane rzadziej. Niektórzy wójtowie rozważają przechowywanie posegregowanych śmieci. - Warto przemyśleć rozwiązanie, żeby nie sprzedawać, tylko przechowywać odpady recyklingowe, kiedy ich cena jest niska, a decydować się na sprzedaż, kiedy wzrasta - twierdzi wójt Piotr Majchrowski.

 Często mówi się, że gminy powinny dopłacać do gospodarki odpadami. Wójtowie gmin jednogłośnie wskazują, że nie jest to racjonalne rozwiązanie. - Trzeba by to robić kosztem realizowanych inwestycji w gminie. Takie dofinansowanie może na przykład zblokować remont drogi. Nie ma możliwości, żeby gmina dopłaciła do odpadów z innego źródła - mówi Andrzej Bednarek, wójt gm. Czerniewice.

Będzie drożej

Włodarze gmin nie planują (jak na razie) ponadprogramowych podwyżek stawek za odbiór śmieci. Wszystko wskazuje, że do momentu zakończenia umów między gminami a firmami je obsługującymi stawki pozostaną bez zmian.Obecnie odbiór odpadów najmniej kosztuje mieszkańców gmin Czerniewice, Lubochnia i Żelechlinek. Najdrożej jest w gm. Tomaszów, w samym mieście i gm. Będków.

Kiedy umowy z firmami się skończą, a gminy ogłoszą nowe przetargi, mieszkańcy muszą się liczyć ze wzrostem cen za odbiór śmieci. Powodem są nie tylko zawiłe przepisy. Przede wszystkim rosną koszty paliwa, energii elektrycznej i płacy minimalnej. To wszystko ma bezpośrednie przełożenie na wysokość stawki śmieciowej.

Krzysztof Krasnodębski

Pin It
Dodaj komentarz
Komentarze do tego artykułu są moderowane. Oznacza to, że Twoja opinia pojawi się na stronie po zaakceptowaniu jej przez moderatora. Nie zostanie zaakceptowana żadna wypowiedź zawierająca wulgaryzmy wypowiedziane wprost, skrótami lub wygwiazdkowane. Prosimy używać języka polskiego z zachowaniem zasad pisowni. Nie tolerujemy TaKiEgO StYlU PiSaNiA. Zamieszczanie kilku kolejnych wypowiedzi pod jednym tematem uważamy za „zaśmiecanie” strony. Redakcja nie bierze odpowiedzialności za opinie wyrażane przez internautów.

Pogoda

Stan jakości powietrza według Airly
TOMASZÓW MAZOWIECKI

Giełda

Waluty