czapka mPielęgniarki i pielęgniarze od lat walczą o poprawę warunków płacy i pracy w swoim zawodzie. Do strajków przyłączają się również tomaszowscy przedstawiciele tego zawodu (o czym pisaliśmy w 26. numerze naszej gazety). Jednakże nadal są (na szczęście) osoby, które chcą się w nim kształcić.

Już mają czepki

W lipcu w filii Wyższej Szkoły Biznesu i Przedsiębiorczości w Tomaszowie odbyło się uroczyste "czepkowanie" studentów pielęgniarstwa. Jest to tradycyjna uroczystość, podczas której osoby studiujące pielęgniarstwo czy położnictwo otrzymują białe czepki i symbolicznie dołączają do grona pielęgniarek.

Czepek pielęgniarski jest symbolem wykonywanego zawodu, który dawniej nosiły pielęgniarki podczas zajęć praktycznych. Teraz założyło je prawie 20 absolwentów pielęgniarstwa I stopnia, którzy mieli możliwość uczyć się właśnie w Tomaszowie. I to nie pierwszy raz. To już piąty rocznik studentów pielęgniarstwa w tomaszowskiej filii. W uroczystości, oprócz studentów, udział wzięli: prezydent miasta Marcin Witko, przewodniczący Rady Miejskiej Krzysztof Kuchta, naczelny pielęgniarz w Tomaszowskim Centrum Zdrowia Konrad Borowski, jak również instruktorki zajęć praktycznych i praktyk zawodowych - Ewa Radzimierska, Maria Lis i Ewa Pietras, członkowie komisji egzaminacyjnej oraz zaproszeni goście. Kierownik tomaszowskiej filii Piotr Mrowiński pogratulował absolwentom ukończenia studiów i bardzo dobrych wyników.

Moja praca ma sens

A po studiach zaczyna się (bądź też jest kontynuowana) ciężka praca. - Na moim roku pielęgniarstwa były tylko dwie młode osoby po liceum. Reszta to osoby pracujące już w zawodach medycznych, np. rejestratorki bądź ratownicy medyczni ze szpitala. Muszą ukończyć studia pielęgniarskie, jeśli chcą mieć możliwość pracy jako pielęgniarka, a nie tylko ratownik, choć oczywiście wiedzę i doświadczenie już mają wcześniej - mówi zeszłoroczna absolwentka filii Wyższej Szkoły Biznesu i Przedsiębiorczości w Tomaszowie, która zaczęła pracę w Tomaszowskim Centrum Zdrowia akurat podczas pandemii. - Kiedyś zajmowałam się głównie dziećmi, teraz nadszedł czas, by pomyśleć o sobie i studiach. Mnie do pielęgniarstwa zawsze ciągnęło. Poza tym jestem jedynaczką, więc chciałam wiedzieć, jak ewentualnie w przyszłości opiekować się moimi rodzicami. Ja lubię ten zawód, lubię pracować z ludźmi, dlatego cieszę się, że podjęłam te studia, choć nie jest łatwo - opowiada nam tomaszowianka. Dodaje, że z nią studiowało na roku sporo osób spoza miasta, byli studenci z Łodzi, Opoczna, a nawet Krakowa. Część od razu znalazła pracę w TCZ albo już tam pracowała. - Na tę pracę to jest wielki popyt, nie ma problemu ze znalezieniem, choć nie każdy chce iść na przykład pracować na oddział uznawany za najcięższy, czyli chorób wewnętrznych - mówi nam. Ona się nie bała i podjęła ją tak jak pięciu innych absolwentów, choć przyznaje, że to wielki wysiłek fizyczny. - Część absolwentów poszła do pracy w poradni, ale ja wiem, że w szpitalu, na internie, to ja się nauczę najwięcej. Zyskam doświadczenie. Zwłaszcza teraz, po "COVID-zie", gdzie mam szansę uczyć się innego postępowania niż przy tamtych pacjentach. Na internie są przecież tak różni pacjenci, z chorobami krążenia, cukrzycą, alergiami. Większość jest leżąca, jest ciężko, zwłaszcza, że mamy tak dużo pacjentów na kilka z nas. Czasem nie mam kiedy zjeść, nie mówiąc już o przerwie na kawę, ale ja wiem, że ta moja praca ma wielki sens - zauważa "nowa" pielęgniarka. Docenia, że w szpitalu ma szybki dostęp do organizowanych tam przez izby pielęgniarskie kursów, np. EKG czy szczepień. - Praca to co innego niż studia pielęgniarskie, stykasz się z rzeczywistością, ale ja chcę to robić i widzę w tym swój osobisty rozwój. Pielęgniarek ciągle jednak brakuje, byłoby nam łatwiej, gdyby było nas więcej na oddziałach - zauważa.

Nadciąga katastrofa

Jak powiedział nam Konrad Borowski, naczelny pielęgniarz z TCZ, z tegorocznych absolwentów pielęgniarstwa filii Wyższej Szkoły Biznesu i Przedsiębiorczości w Tomaszowie, do pracy w naszym szpitalu przyjdzie ok. 5-7 osób. - Część z absolwentów już u nas pracuje, ponieważ są to sanitariusze, ratownicy medyczni, rejestratorki. Młodych osób jest mniej - mówi K. Borowski.  - Jednakże robi się to grupa zawodów atrakcyjniejsza finansowo i to widać w naborze. Rocznik niżej ma już trzydzieści kilka osób, a jeszcze niższy 50. Ludzie są więc coraz bardziej chętni, by wiązać przyszłość z tym zawodem. Dobrze, że jest u nas ta szkoła, ponieważ jak młodzi ludzie uczą się w dużych miastach, to zwykle tam zostają. Niestety za kilka lat i tak nadciąga katastrofa, bo pokolenie pielęgniarek będzie odchodzić na emerytury - dodaje.

Joamna Dębiec

Pin It
Dodaj komentarz
Komentarze do tego artykułu są moderowane. Oznacza to, że Twoja opinia pojawi się na stronie po zaakceptowaniu jej przez moderatora. Nie zostanie zaakceptowana żadna wypowiedź zawierająca wulgaryzmy wypowiedziane wprost, skrótami lub wygwiazdkowane. Prosimy używać języka polskiego z zachowaniem zasad pisowni. Nie tolerujemy TaKiEgO StYlU PiSaNiA. Zamieszczanie kilku kolejnych wypowiedzi pod jednym tematem uważamy za „zaśmiecanie” strony. Redakcja nie bierze odpowiedzialności za opinie wyrażane przez internautów.

Pogoda

Stan jakości powietrza według Airly
TOMASZÓW MAZOWIECKI

Giełda

Waluty