Gminno-parafialna uroczystość odbyła się 30 sierpnia na placu przy Urzędzie Gminy.
Dożynkowy ceremoniał poprzedziła msza w kościele parafialnym, podczas której kapłani poświęcili chleb upieczony z tegorocznej mąki oraz trzynaście wieńców dożynkowych wykonanych przez sołectwa najmniejszej gminy w powiecie tomaszowskim. Za ciężką pracę i zebrane w trudnych warunkach pogodowych plony gospodarzom ze swojej gminy podziękował wójt Marian Holak.
Po nabożeństwie barwny korowód dożynkowy, na czele którego szli Karolina Popłońska i Konrad Skorzycki – starostowie budziszewickiego święta plonów, przeszedł na plac obok Urzędu Gminy. Tę część obchodów rozpoczęto odśpiewaniem Mazurka Dąbrowskiego, po czym odbył się koncert miejscowej orkiestry dętej. Po nim starostowie dożynek przekazali wójtowi, któremu towarzyszyli przewodniczący Rady Gminy i proboszcz parafii, bochen chleba i dzban miodu lipowego, apelując o ich sprawiedliwy podział wśród wszystkich potrzebujących.
W części artystycznej wystąpili lokalni artyści, a jako gwiazda wieczoru podkarpacki zespół "Baciary". Żywe melodie płynące z estrady podrywały widzów do tańca. Dobra zabawa czekała też na uczestników rolniczego święta podczas zabawy integracyjnej połączonej z biesiadą na powietrzu. Dożynkowych gości kusiły także liczne kramy i stoiska, oferujące różne pamiątki i inne atrakcje. Dla najmłodszych organizatorzy przygotowali m.in. dmuchane zamki i zjeżdżalnie.
W przygotowanie tegorocznego święta plonów włączyła się miejscowa społeczność, w tym głównie panie z kół gospodyń wiejskich i druhowie z OSP.
Starostowie dożynek
Karolina Popłońska – mieszkanka Budziszewic, zamężna, matka trójki dzieci. Z mężem Piotrem prowadzi gospodarstwo ogrodniczo-zielarskie. Zajmują się nietypową, jak dla dominującego w tej gminie rolnictwa zbożowego, uprawą sadzonek i nasion rozmaitych bylin, traw oraz roślin ozdobnych. Swoją produkcję chronią przed niekorzystnymi zjawiskami pogodowymi pięcioma długimi tunelami.
Konrad Skorzycki – mieszkaniec Węgrzynowic, żonaty, ojciec dwójki dzieci. Z żoną Justyną, przy wydatnej pomocy rodziców, obrabiają 16 hektarów upraw roślinnych. Obowiązki na roli łączy z pracą nauczyciela w Szkole Podstawowej w Żelechlinku.




Komentarze