tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
BIURO RACHUNKOWE* - księgi, podatki, ZUS, kadry, ...
czytaj dalej »

GABINET pediatryczno-pneumonologiczno-alergologicz ...
czytaj dalej »

UROLOG SPECJALISTA DR N. MED. K. DĄBROWSKI. USG. ...
czytaj dalej »
 
Kultura

 1911 - początek historii sztucznego jedwabiu

 



Grupa bezrobotnych oczekujacych na przyjęcie do pracy.


Jak już wspomniałem tydzień temu, w pierwszym tekście przybliżającym historię Wistomu (zostanę przy tej ostatniej nazwie fabryki z Wilanowa), to ta historia zaczęła się w 1911 roku. Wtedy to na Tomaszów zwrócili uwagę przemysłowcy francuscy i belgijscy, którzy chcieli w Imperium Rosyjskim uruchomić fabrykę produkującą sztuczny jedwab wynaleziony w końcu XIX w. (sztuczny był tańszą alternatywą dla naturalnego).
W Belgii już od 1904 roku w Tubize pracowała fabryka sztucznego jedwabiu wytwarzanego metodą kolodionową. Pracował tam Polak, inżynier Feliks Wiślicki, który zwrócił uwagę swoich pryncypałów na teren Królestwa Polskiego, a w nim na Tomaszów. Przemawiały za takim wyborem nie tylko sentymenty Wiślickiego. Projektem zainteresowali się tomaszowscy przedsiębiorcy związani z włókiennictwem (wełnianym) bracia Landsbergowie, E. Bornstein i Karol Bardtke. Sprzyjającym czynnikiem była obfitość potrzebnej do procesu produkcyjnego wody i tania siła robocza. 20 lipca 1910 roku zapadła decyzja o utworzeniu spółki akcyjnej, w skład której weszli przedstawiciele kapitału tomaszowskiego, belgijskiego i finansiści z Warszawy. Towarzystwo akcyjne przyjęło nazwę Tomaszowska Fabryka Sztucznego Jedwabiu. Kapitał zakładowy wynosił 1.125 mln rubli srebrem. 2/3 wnieśli udziałowcy z Polski. Kapitał ten był tylko niewiele mniejszy niż kapitał działającej od lat fabryki Landsbergów, jednej z największych w Królestwie Polskim.
Uruchomienie fabryki korzystającej z istniejących zabudowań po fabryce Hendschkego (ale i nowo wybudowanych) trwało prawie dwa lata. Produkcję uruchomiono 1 maja 1912 roku. Nowe włókno zwane sztucznym jedwabiem (o podobnych właściwościach co naturalny) produkowano z odpadów bawełnianych, z których wytwarzano celulozę poddawaną działaniom kwasów siarkowego i azotowego z czego powstawała nitroceluloza, która z kolei, po rozpuszczeniu w alkoholu i eterze i przepuszczeniu przez kapilarki (dysze z mikroskopijnymi otworkami), dawała wiązkę nici. Produkt ten nazywano również bawełną strzelniczą ze względu na właściwości wybuchowe. Wysnute niteczki poddawano dalszej obróbce, by uzyskać surowiec włókienniczy. To oczywiście bardzo skrócony opis procesu technologicznego.
Dyrektorem fabryki w Wilanowie został Michał Hertz. Zakładano, że dzienna produkcja będzie wielkości 400 kg. W pierwszych dniach produkowano około 50 kg, ale już w 1913 do 800 kg a w 1914 do 800 kg na dobę. Produkt dobrze się sprzedawał i nie było problemu ze zbytem. Dzięki temu rósł zysk i rosła fabryka.
W 1913 roku pojawiły się nowe możliwości technologiczne. Nowość polegała na zamianie bawełny na celulozę drzewną. Wybuch I wojny światowej zniweczył plany rozwoju fabryki na kilka lat. Niemcy po pierwszym zajęciu Tomaszowa i okolic z rzeki Czarnej chcieli utworzyć obronną rubież, spodziewając się kontrataku Rosjan. Wycięli wiele drzew, usypali wzdłuż rzeki szańce, wykopali okopy. Wycofując się po kontrataku wysadzili most na drodze do Spały. Później, gdy wyparli Rosjan za Pilicę i front się zatrzymał, Tomaszów stał się miastem przyfrontowym. Dla fabryki był to cios. Pracę stracili robotnicy (z 1218 w lipcu 1914 roku zostało w grudniu 37 osób). W zakładzie nowy okupant rekwirował wszystko co mu było potrzebne. Wywożono surowce, metale, silniki elektryczne, pasy transmisyjne. Wiślicki, który był prezesem spółki z Hertzem ratowali co było możliwe, interweniowali u niemieckich władz. Ratunkiem dla fabryki, która zaprzestała podstawowej produkcji była sucha destylacja drewna pozostałego po rabunkowej wycince lasów w okolicy (pnie, konary). Produkowano z tego węgiel drzewny, smołę, terpentynę, spirytus drzewny i kwas octowy.
Koniec wojny zastał fabrykę kompletnie zdewastowaną i bez funduszy na powrót do stanu sprzed wojny. Kapitału postanowiono szukać za granicą. Pomógł dyrektor pokrewnego zakładu w Tubize. Przeprowadzono nową emisję akcji. W tym samym czasie rozważano podjęcie produkcji bezdymnego prochu na bazie instalacji do wytwarzania bawełny strzelniczej. Pomysł wszedł do realizacji, ale w Niewiadowie gdzie powstały zakłady „Nitrat”, którego udziałowcem była TFSJ. Produkcja jedwabiu kolodionowego ruszyła ponownie w 1920 roku. W zarządzie spółki wrócono do zamierzeń sprzed wojny, aby wprowadzić nową technologię opartą na wiskozie wytwarzanej z celulozy drzewnej. Metoda ta była wydajniejsza, tańsza i co ważne, bezpieczniejsza. Licencję pozyskano z holenderskiej fabryki w Arnhem. Jedwab wiskozowy zaczęto wytwarzać w 1921 roku. Po dwóch latach dzięki nowej technologii produkcja wzrosła z 12 tys. do 241 tys. kg rocznie.
W 1925 roku większość akcji przeszła w ręce włoskiego przemysłowca. W Wilanowie zaczął się boom inwestycyjny. Fabryka (jak mówiono) poszła za wodę, na tereny po lewej stronie rzeki Czarnej i stawu. Budowano nowe oddziały, kotłownie, chłodnie. Razem z fabryką rosły osiedla mieszkaniowe. Kaczka ze wsi przemieniła się w osadę z ulicami, kamienicami, choć ciągle miała status wsi w gm. Lubochnia. Rosły osiedla pomiędzy Wilanowem, a Tomaszowem. Tu na gruntach sprzedawanych przez Ostrowskich zabudowę planowano w odróżnieniu od Kaczki z jej wąskimi uliczkami. Przy drodze z Tomaszowa do Wilanowa wybudowano kościół. Ruszyła produkcja nowych asortymentów - kordu i włókien ciętych (alternatywy dla wełny i bawełny) oraz celofanu zwanego od nazwy miasta tomofanem. W 1930 roku zaprzestano produkcji jedwabiu kolodionowego. Na potrzeby nowej technologii powstała wytwórnia CS2 (co okaże się ekologiczną zmorą do końca istnienia fabryki w Wilanowie). Gros produkcji była eksportowana do wielu krajów na czterech kontynentach w tym (sic!) do Chin. Spółka, zdając sobie sprawę ze szkodliwości wyziewów przy produkcji CS2, planowała przenieść jego wytwórnię na prawy brzeg Pilicy za przysiółkiem Kulas, na teren byłego folwarku Sobolówka.
W Wilanowie (włączonym do miasta w okresie I wojny światowej) budowano nie tylko obiekty przemysłowe. Dla dzieci pracowników wybudowano od strony lasu przy ul. Piaskowej tzw. uzdrowisko, dla kadry duży budynek mieszkalny przy ul. Spalskiej 114. Na jubileusz 25-lecia TFSJ, w 1936 roku wzniesiono kasyno z salami klubowymi, biblioteką, pokojami gościnnymi i stołówką. Wokół kasyna utworzono ogród z fontanną. Jubileusz świętowano z rozmachem. Wydano monografię fabryki, którą dostał każdy pracownik. Sfotografowano załogi każdego z oddziałów i każdy pracownik otrzymał dużoformatowe zdjęcie. Powołano w fabryce klub sportowy i urządzono boisko. W zakładzie działał PCK, kasa pożyczkowa i inne organizacje. Prowadzono kursy dla analfabetów. Działały orkiestra dęta, chór i kółko teatralne. TFSJ wspierał OSP działającą w Kaczce. Ale nie wszystko było tak piękne jak w jubileuszowym albumie monografii. Warunki pracy były ciężkie i szkodliwe dla zdrowia. W fabryce wybuchały strajki na podłożu ekonomicznym. Przed wybuchem II wojny światowej zakład osiągał zdolność produkcyjną około 4 mln kg włókien sztucznych przy blisko 7-tysięcznej załodze. Wojna, której się spodziewano była jednak zaskoczeniem. TFSJ już w pierwszym jej dniu poniósł dotkliwe straty, ale o tym za tydzień.


Dziękuję wiesławowi Strzeleckiemu za udostepnienie archiwalnych zdjęć. Zdjęcia pochodzą z tygodnika „Świat” z roku 1923.


Jan Pampuch   

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 16 (1083) z dnia 22 Kwietnia 2011r.
 
Kontakt z TIT
Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Biuro ogłoszeń
ogloszenia@pajpress.com.pl

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Dział reklamy
tel: (44) 724 64 17 wew. 28

Tomaszów Mazowiecki - baza wiedzy Redakcja
tel: (44) 724 24 00
redakcja@tomaszow-tit.pl
Artykuły
Informator