Pomnik Panny na Niedźwiedziu w centrum Tomaszowa stał się atrakcją – w różnym znaczeniu tego słowa.
Odsłonięto go 12 czerwca. Jego autorem jest pochodzący z Tomaszowa prof. łódzkiej ASP Zbigniew Dudek, a pomysłodawcą radny Konrad Borowski. Obaj mieli nadzieję, że rzeźba stanie się miejscem nie tylko uhonorowania herbu Tomaszowa, ale i spotkań, robienia sobie zdjęć, punktem rozpoznawalnym w naszym mieście. I tak się dzieje, ale pomnik narażony jest też na różne wybryki. Póki co nie powodują zniszczeń, nie są groźne, ale w niektórych mieszkańcach budzą negatywne odczucia. Jeden z czytelników zgłosił nam, że "pomnik podczas nocnych libacji jest dosiadany przez rozpite towarzystwo (...), widziałem sytuacje, podczas których ludzie na postumencie próbowali go rozbujać. Monument jest ciężki, ale przytwierdzony do cokołu dość wąsko, może dojść do jego wywrócenia". Do informacji dołączył zdjęcie.
Zapytaliśmy w Urzędzie Miasta, czy od czasu odsłonięcia pomnika Panny na Niedźwiedziu monitoring miejski zarejestrował podobne sytuacje oraz czy takie osoby zostały upomniane bądź ukarane mandatem przez Straż Miejską? Krzysztof Kukliński, dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Monitoringu w magistracie, odpowiedział, że monitoring miejski nie odnotował poważniejszych incydentów związanych z pomnikiem. – Kamery zarejestrowały jedynie kilka prób "okiełznania" niedźwiedzia, czułych uścisków oraz prób wspólnej z Panną przejażdżki na jego grzbiecie. Zarejestrowane zdarzenia nie spowodowały uszkodzenia pomnika i nie stanowiły zakłócenia porządku publicznego ani zagrożenia dla osób lub mienia, w związku z czym służby porządkowe nie podejmowały interwencji – informuje Kukliński.
Czy to sygnał, że takie traktowanie pomnika jest w mieście dopuszczalne? Naszym zdaniem z "dosiadaniem" niedźwiedzia należy jednak uważać, zwłaszcza sadzając na niego dzieci – upadek na beton mógłby mieć poważne konsekwencje.
J.D.




Komentarze