Z Jarosławem Batorskim, pełniącym funkcję przewodniczącego Walnego Zgromadzenia członków SM "Przodownik", które odbyło się 5 września rozmawia Marzanna Majewska.
Marzanna Majewska: – Ostatnie Walne Zgromadzenie członków Spółdzielni Mieszkaniowej "Przodownik" wzbudziło ogromne zainteresowanie mieszkańców, ale i skrajne emocje. Nie milkną też komentarze po obu stronach "barykady". Proszę powiedzieć, co wydarzyło się podczas tego zgromadzenia?
Jarosław Batorski: – Po pierwsze, obrady rozpoczęły się z opóźnieniem, ponieważ organizujący Walne zarząd spółdzielni niestety nie stanął na wysokości zadania, żeby w sposób właściwy przygotować rejestrację, tak aby już kilka minut po dziewiątej wszyscy członkowie oraz pełnomocnicy znaleźli się na sali.
– Przepraszam, że wejdę w słowo. Może nie spodziewali się aż tak ogromnego zainteresowania?
– Pani redaktor, sam pan Nowakowski w lokalnej telewizji mówił, że spodziewa się tysiąca osób. Było mniej. Czyli skoro spodziewał się tysiąca osób, a było mniej, to jednak nie sposób stwierdzić, że nie mógł być przygotowany. Nie oszukujmy się, ten przedłużający się czas oczekiwania na rozpoczęcie Walnego wzniecał złe emocje, które podbudowane były już znacznie wcześniej. Pamiętajmy, że Walne Zgromadzenie członków SM "Przodownik" powinno się odbyć 27 czerwca. Do końca czerwca powinny być przyjęte sprawozdania finansowe. Do końca czerwca powinna być wybrana nowa rada nadzorcza, bo nie wszyscy Państwo wiedzą, ale już od dwóch miesięcy spółdzielnia nie ma rady nadzorczej. To jest sytuacją absolutnie patologiczną i nie do przyjęcia, ponieważ jest to statutowy organ, organ nadzoru względem zarządu, i ona po prostu powinna być powołana, a od dwóch miesięcy już jej nie ma.

Czytała(e)ś wstęp naszego artykułu ? Spodobał Ci się ?
Kliknij aby wykupić Pełny dostęp już od 2,50 zł




Komentarze