W Tomaszowie dużo osób boryka się z problemem alkoholowym. Cierpią na tym całe rodziny i ogólnie mieszkańcy, narażeni na wybryki pijanych i ich konsekwencje. Czy nocny zakaz sprzedaży alkoholu zmienił coś w tej kwestii na lepsze?
Zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych w Tomaszowie to inicjatywa Komisji Spraw Społecznych i Rodziny Rady Miejskiej. Od 1 stycznia br. obowiązuje on w godzinach od 23.00 do 6.00. W tym czasie nie kupimy tego typu produktów w sklepach. Ograniczenie dotyczy handlu detalicznego na wynos i obejmuje całe miasto. Można napić się w tym czasie alkoholu w nocnych lokalach, których i tak jest u nas niewiele. W tygodniu zamykane są po godz.22.00 lub wcześniej. Dłużej działają w soboty. Nie można kupić też alkoholu w nocy na stacjach paliw.
Nie wszyscy zgadzali się z pomysłem wprowadzenia prohibicji w mieście, część była za. Odbyły się w tej sprawie konsultacje społeczne. Radni zagłosowali na tak. Z obserwacji wynika, że mieszkańcy niestroniący od alkoholu i tak piją. Po prostu nie kupują wódki czy piwa w nocy. Inni przez wprowadzenie zakazu kończą tzw. melanż szybciej bądź... kontynuują go rano. Słychać też głosy, że niektórzy rozchodzą się do domu po wypiciu alkoholu, który mieli. Gdyby mogli dokupić go w sklepie czy na stacji, piliby dalej. To pozytywne następstwo zakazu. Grzywna dla sprzedawcy za złamanie przepisu wynosi do 5000 zł.
- Mniej interwencji bezpośrednio związanych z piciem alkoholu
Zapytaliśmy w Komendzie Powiatowej Policji w Tomaszowie, czy wprowadzenie zakazu sprzedaży alkoholu w nocy poprawiło bezpieczeństwo w mieście, czy można stwierdzić, że jest mniej incydentów, wykroczeń, przestępstw odnotowanych przez policję czy nie?
– Od 1 stycznia br. do 30 czerwca liczba wszystkich interwencji na terenie Tomaszowa wyniosła 825. W analogicznym okresie 2025 roku było to 811 interwencji. To nie musi oznaczać wzrostu, po prostu część zgłoszeń dokonywanych jest kilka razy przez różne osoby, a dotyczą tej samej sprawy. Pomimo zwiększonej ich liczby odnotowano 23,1% spadek interwencji dotyczących zakłócania porządku publicznego i 37,5% spadek interwencji dotyczących spożywania alkoholu w miejscach niedozwolonych – mówi asp. sztab. Aleksandra Cieślak, rzeczniczka prasowa KPP w Tomaszowie. – Nie odnotowano przypadków naruszenia zakazu sprzedaży napojów alkoholowych w godz. 23.00–6.00 – dodaje.
Wygląda więc na to, że prohibicja poprawiła trochę bezpieczeństwo w Tomaszowie – jeśli chodzi o sprawy typowo z nim związane, tj. spożywanie go na zewnątrz, na ulicy i towarzyszące temu zwykle uliczne, osiedlowe krzyki, śpiewy czy publiczne kłótnie. Ogólnie jednak statystyki nie pokazują zminimalizowania u nas przestępczości – jest ona na podobnym poziomie i prohibicja nie miała na to wpływu. Wpływ mogła mieć jednak (i pewnie ma) na indywidualne sytuacje Tomaszowian, ich codzienne (conocne) wybory, poziom bezpieczeństwa i spokoju dzieci w domach (bo np. ojciec wypił mniej niż mógł), kierowców itp. Każda indywidualna sprawa i życie ludzkie wpływa zaś na ogół.
- Alkohol zawsze znajdą
A jak jest od czasu wprowadzenia nocnego zakazu sprzedaży alkoholu na Specjalistycznym Oddziale Ratunkowym Tomaszowskiego Centrum Zdrowia? Powszechnie wiadomo przecież, że na tego typu oddziałach w całej Polsce pomocy udziela się wielu pacjentom, którzy pod wpływem alkoholu doznają różnego rodzaju urazów i innych groźnych przypadłości zdrowotnych, w tym zagrożenia życia. – Od czasu wprowadzenia prohibicji w Tomaszowie nic się nie zmieniło. Nie miała ona wpływu na naszą pracę i liczbę przyjmowanych pacjentów. Przywożą nam osoby pod wpływem alkoholu najczęściej po urazach, po próbach samobójczych, z myślami samobójczymi – wylicza lekarz Tomasz Stępień, koordynator tomaszowskiego SOR-u. – To są pacjenci, którzy, bez względu na prohibicję, alkohol znajdą – dodaje.
J.D.



Komentarze