31-letni mężczyzna odpowie za spowodowanie zagrożenia dla zdrowia i życia wielu osób. Jak ustalili śledczy, oderwał przewód doprowadzający gaz do kuchni i mógł doprowadzić do eksplozji w bloku przy ul. Polnej. Grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności. Najbliższe miesiące spędzi w areszcie.
Tydzień temu opisywaliśmy zdarzenie, do którego doszło 11 sierpnia w jednym z bloków przy ul. Polnej. Z informacji, jakie udało nam się wtedy uzyskać, wynikało, że na balkonie w jednym z mieszkań stoi mężczyzna. Groził, że odbierze sobie życie. Odkręcił gaz i zabarykadował się. Po chwili na osiedlu rozległy się sygnały dźwiękowe. Ściągnięto znaczne siły policji, straży pożarnej i pogotowia ratunkowego. Przerażeni mieszkańcy wyszli na ulice, nie wiedząc, co się dzieje. Strażacy i policjanci przeprowadzili ewakuację 90 osób. Zakręcono gaz i prąd na całym osiedlu. Następnie służby weszły do mieszkania, w którym przebywał agresywny mężczyzna. Został zatrzymany i przetransportowany do szpitala. Nie odniósł żadnych obrażeń.
Na szczęście nie ucierpiał też żaden z lokatorów ewakuowanego budynku. Po zakończeniu działań służb, które trwały około dwóch godzin, mogli wrócić do swoich mieszkań.
31-latek w chwili zatrzymania miał 2,5 promila alkoholu w organizmie. Został umieszczony w pomieszczeniu dla osób zatrzymanych w tomaszowskiej komendzie. Po wytrzeźwieniu przesłuchano go. Ostatecznie sąd zdecydował o zastosowaniu wobec niego środka zapobiegawczego. – W postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy – mówi asp. sztab. Aleksandra Cieślak, rzeczniczka tomaszowskiego policji.
Mężczyzna usłyszał też zarzuty z artykułu 164 paragraf 1 Kodeksu karnego, czyli sprowadzenia zdarzenia, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób, również mieniu wielkich rozmiarów. – Bezpośredniego niebezpieczeństwa eksplozji materiałów łatwopalnych. Poprzez wyrwanie przewodu doprowadzającego gaz do kuchenki (to spowodowało wyciek gazu – przyp. red.) – dodaje rzeczniczka tomaszowskiej policji. Za takie przestępstwo grozi od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
Niewykluczone, że w toku postępowania zostaną powołani biegli lekarze, którzy ocenią stan zdrowia 31-latka. Jego problemy emocjonalne mogą mieć znaczenie dla prokuratury. Z informacji przekazanych nam przez tomaszowską policję wynika, że mężczyzna wcześniej nie miał konfliktów z prawem. Nie był karany. Dlaczego zdecydował się na tak desperacki krok? To ma wyjaśnić prowadzone śledztwo.
ag



Komentarze