Niezapomniane wakacje z Niewiadowem  - TIT - Tomaszowski Informator Tygodniowy

Poniedziałek, 14 września 2026, Imieniny: Bernarda, Mony, Roksany

 

Niezapomniane wakacje w strzelistych domkach w UstceOśrodek Wypoczynkowy "Niewiadów" w Ustce to popularne miejsce, w którym przez lata organizowano kolonie letnie oraz wczasy pracownicze z Zakładów Sprzętu Precyzyjnego „Niewiadów”. Z łezką w oku wspomina je wielu mieszkańców Tomaszowa, Niewiadowa, Ujazdu i innych miejscowości – pracownicy tego zakładu oraz ich dzieci.


Ustka to jedno z najpiękniejszych miast nad polskim morzem. Dla Tomaszowian i mieszkańców naszego powiatu już sama nazwa powoduje szybsze bicie serca i przypływ wspomnień. Wielu z nas jeździło tam na kolonie i wczasy z rodzicami. Co ciekawe, Ośrodek Wypoczynkowy "Niewiadów" istnieje do dziś i nadal, do domków ze strzelistymi dachami, przyjmuje turystów. – Kolonie w Ustce należą do najpiękniejszych wspomnień mojego dzieciństwa. Organizował je zakład pracy mojego taty. Każdego roku z Niewiadowa wyruszało aż dziesięć autokarów pełnych roześmianych dzieci – mówi Justyna Przyborek, polonistka, logopedka, nauczycielka ze Szkoły Podstawowej nr 9.

Zakład od 1966 roku produkował przyczepy kempingowe. Pracowało w nim wielu Tomaszowian. Ich dzieci mogły korzystać z letnich kolonii z bardzo atrakcyjnymi dopłatami firmy. – Dziś wiele z tamtych atrakcji wydaje się zwyczajnych, ale dla nas, w połowie lat 80. i na początku 90., były one prawdziwą przygodą. W ośrodku znajdował się np. punkt biblioteczny, w którym wypożyczaliśmy książki. Spacery z Ustki-Uroczyska do miasta były jednym z ulubionych punktów dnia. Pamiętam zwłaszcza smak lodów sprzedawanych na gałki w tradycyjnej lodziarni. Wydawały się wtedy najsmaczniejsze na świecie – dodaje J. Przyborek. 

Ośrodek położony był (i jest nadal) w pachnącym sosnowym lesie po zachodniej stronie Ustki przy jednej z najszerszych oraz najpiękniejszych plaż polskiego wybrzeża Bałtyku. – Każdy dzień miał swój rytm. Były poranne apele, wspólne zabawy, spacery i zajęcia. Panował porządek, a wychowawcy dbali o dobrą organizację i bezpieczeństwo – wspomina pani Justyna.


  • Trójkątne domki na Uroczysku

– Pamiętam, że kolonie trwały trzy tygodnie. Mieszkaliśmy w drewnianych, trójkątnych domkach. Ośrodek "Niewiadów" leżał około 200 metrów od plaży, więc można było chodzić na nią od razu w samym kostiumie – mówi Katarzyna Dębiec-Adamczewska, dziś menedżerka, trenerka empatycznej komunikacji. Na kolonie do Ustki z zakładu pracy ojca, Jacka Dębca, jeździła wiele razy, już od szóstego roku życia. Były to dla niej niezapomniane wakacje. – Niewiadowski zakład nosił wówczas nazwę Predom-Prespol - dodaje.

W domkach na dole znajdowały się dwa lub trzy łóżka oraz łazienka z umywalką i ubikacją. Prysznice mieściły się w dużej wspólnej łazience w ośrodku. Grupy chodziły na zmiany, żeby się umyć. Na piętro domku, a raczej poddasze, prowadziły strome drewniane schody. Tam była otwarta sypialnia z dwoma łóżkami, a nad nimi duże skosy. Trzeba było uważać, by wstając, nie uderzyć się w głowę i by nie spaść ze schodów. – W oknach powieszone były ciężkie zasłony – wraca pamięcią do tamtych dni J. Przyborek.

Każdy dzień kolonii miał swój ustalony rytm. – Rano, chyba o 8.00, a może nawet 30 minut wcześniej, była pobudka. Pamiętam, że każdego dnia budziła nas trąbka. Na samo wspomnienie słyszę jej dźwięk – śmieje się K. Dębiec-Adamczewska. Dzieci przed wyjściem z domku musiały zadbać o jego czystość. Każdy ścielił samodzielnie łóżko i przygotowywał się na rozpoczęcie dnia. Starsi pomagali młodszym. Dzień zaczynał się od apelu. – Pamiętam, że była kontrolowana czystość w domkach i był nawet konkurs na najczystszy domek. Opiekunowie sprawdzali też, czy dzieci dbają o higienę osobistą. Pytali, czy umyliśmy zęby i padały pytania o zmianę bielizny – mówi.

Po apelu dzieci szły na śniadanie, po którym wybierały się na plażę. – W morzu kąpaliśmy się się grupami, nie wszyscy jednocześnie. O końcu kąpieli informował nas ratownik, gwiżdżąc gwizdkiem – opowiada pani Katarzyna. Po powrocie był obiad w stołówce, po którym ogłaszano tzw.ciszę poobiednią. Był to czas na drzemkę czy zabawę w swoim domku. – Często wracaliśmy na plażę lub mieliśmy inne aktywności, np. podchody w lesie czy grę w badmintona lub piłkę ręczną. Później była kolacja i znowu wieczorne atrakcje. Uwielbialiśmy dyskoteki. Wymienialiśmy się ciuchami i każdy ubierał się tak, by wyglądać szałowo – wspomina K. Dębiec-Adamczewska. Justyna Przyborek przypomina sobie, że dyskoteki były w piątki. Każdy na nie czekał. Przy ośrodku zlokalizowana była jednostka wojskowa. – Dziewczęta wypatrywały przystojnych żołnierzy – śmieje się J. Przyborek. 


  • Słynna Baba Jaga, kiełbaski i frytki

Przy ośrodku "Niewiadów" w Ustce, jak wspominają nasze rozmówczynie, znajdował się drewniany domek z małą gastronomią.  – Nazywał się Baba Jaga. Sprzedawali tam kiełbasę z rożna i frytki. To była wtedy nowość. Młodzież chętnie chodziła na te frykasy – wspomina pani Justyna. – Nad morze szło się drogą po wyłożonym czarnym gumoleum. Było gorąco w stopy – dodaje.

Dla dzieci to był niezwykły czas. Co roku te same osoby umawiały się ze sobą, żeby jechać na kolonie do Ustki. Rodziły się przyjaźnie i pierwsze miłości między młodzieżą z Tomaszowa, Ujazdu i Niewiadowa. Uczestnicy wspominają różne kolonijne rytuały. – Był organizowany wybór "króla i królowej kolonii", konkurs rzeźb z piasku, czystości, wybory miss i mistera turnusu, dyskoteki w świetlicy, ogniska z pieczeniem kiełbasek, wieczorne śpiewanie przy gitarze, pasowanie na kolonistę, olimpiady sportowe – wymienia Katarzyna Dębiec-Adamczewska. Ciekawy był dla niej też chrzest kolonisty dla nowych uczestników. Dzieci musiały np. chodzić po szyszkach na plaży czy jeść paprykę z cynamonem lub inne "dziwne" rzeczy, ale wszystko w granicach rozsądku, tak by każdy sobie poradził i by była świetna zabawa. Koloniści mieli też inne atrakcje, np. chodzili do cyrku.

– Pamiętam, że rodzice pisali do dzieci listy. Były rozdawane na apelu. Ten, kto dostał list, był bardzo dumny. Czuł się ważny – zauważa J. Przyborek.

Dzień na kolonii kończył się wieczorną toaletą. Wychowawcy zawsze sprawdzali, czy ich podopieczni są gotowi do snu i czy wszystko jest w porządku. Od godz. 22.00 była cisza nocna.


  • Takie wczasy w Ustce pamiętam

Sama pamiętam wczasy z rodzicami i siostrami w ośrodku w Ustce, organizowane z Fabryki Przyczep "Niewiadów", w której pracował wtedy mój ojciec. To był 1990 r., a ja miałam wtedy 7 lat. Pamiętam zdjęcie z rodzicami na ławce przed domkiem. Przy każdym była taka ławka i stolik. Domek był strzelisty, drewniany. W świetlicy odbywały się dyskoteki, dancingi dla dorosłych i zabawy dla dzieci. Był ktoś taki, jak kaowiec, czyli instruktor kulturalno-oświatowy, dbający o czas wolny wczasowiczów. Całe rodziny chodziły na trzy posiłki dziennie do stołówki. Rodzice nie musieli nic przygotowywać, o nic się martwić. Wczasy trwały dwa tygodnie, więc osoby pracujące mogły naprawdę wypocząć. Z Ustki przywoziło się pamiątki, np. wiszące Baby Jagi, dekoracyjne pająki na pajęczynach... Żałuję, że "nie załapałam się", tak jak moje siostry, na kolonie z "Niewiadowa". Zmieniał się wtedy ustrój, zmieniała się praca, zmieniał się cały, nawet dziecięcy, świat.

(fot. FB Niewiadów – Ośrodek Wypoczynkowy, Ustka)

Joanna Dębiec

Pin It

Komentarze





pajpress ogłoszenia

Naprawa sprzętu AGD

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Materiały Urzędu Miasta

TIT - Tomaszowski Informator Tygodniowy
Agencja Wydawnicza PAJ-Press

ul. Długa 82
97-200 Tomaszów Mazowiecki,
tel. 44 724 24 00 wew. 28 (biuro ogłoszeń)
tel. kom. 609-827-357, 724-496-306

WYRÓŻNIONE

Wstęp do przebudowy

Na przebiegającym przez Fryszerkę 8...

Trzeba zażegać ten konflikt

Z Jarosławem Batorskim, pełniącym f...

Spała znów ugości rolników z całego kraju

W niedzielę, 13 września na jej ter...

Słowiański koniec lata

Grupa Barwnego Śpiewu organizuje w ...

Pojemników mało, ale jest punkt zbiórki odzieży

Ubrania, obuwie, zabawki, sprzęt AG...

Podziemny garaż Starostwa Powiatowego ma być schronem

Powiat tomaszowski realizuje zadani...

Nowy sezon czas zacząć

Zakończyły się przygotowania tomasz...

Niesprawne autobusy wiozły dzieci do szkoły! 

Nieciekawie zaczął się rok szkolny ...

Najlepsi w województwie

Podczas VII Wojewódzkich Zawodów Sp...

Love Polish Jazz Festival już za tydzień

O czym w miniony piątek (4 września...

NAJNOWSZE

KARTA TOMASZOWIANINA CZY KARTA POLAKA?

Zarządzenie nr 37/2024 Prezydenta M...

Czy coś zagraża rzece Czarnej?

Na odcinku tej rzeki przepływającej...

Pojemników mało, ale jest punkt zbiórki odzieży

Ubrania, obuwie, zabawki, sprzęt AG...

Niesprawne autobusy wiozły dzieci do szkoły! 

Nieciekawie zaczął się rok szkolny ...

Fantastyczny Tomaszów razy dwa

W sobotę, 12 września, w Miejskiej ...

Podziemny garaż Starostwa Powiatowego ma być schronem

Powiat tomaszowski realizuje zadani...

Kolarze Startu walczą

W miniony weekend zawodnicy LKK Sta...

Love Polish Jazz Festival już za tydzień

O czym w miniony piątek (4 września...

Krok w tył w elektryfikacji

Krajowa Izba Odwoławcza nakazała po...

Wstęp do przebudowy

Na przebiegającym przez Fryszerkę 8...

WYDARZENIA

KARTA TOMASZOWIANINA CZY KARTA POLAKA?

Zarządzenie nr 37/2024 Prezydenta M...

Pojemników mało, ale jest punkt zbiórki odzieży

Ubrania, obuwie, zabawki, sprzęt AG...

Trzeba zażegać ten konflikt

Z Jarosławem Batorskim, pełniącym f...

Głos kosztował 100 złotych

Z Janem Nowakowskim, prezesem Spółd...

Najlepsi w województwie

Podczas VII Wojewódzkich Zawodów Sp...

Blisko 1000 biegaczy na ulicach Tomaszowa

W niedzielę, 6 września odbył się j...

Czerniewiczanie kończą rolnicze świętowanie w powiecie

Dożynki w Czerniewicach zakończyły ...

Święto Kłosa w Ujeździe

Tegoroczne Święto Kłosa w Ujeździe ...

Pokazali, co potrafią i robią 

XIX Piknik Organizacji Pozarządowyc...

Podsumowali Letnią Scenę Młodych

Pod patronatem TIT Ostatnia odsłon...

< /body>