– to pytanie ciągle przewija się w rozmowach tomaszowskich kierowców. Przeprawa nad Wolbórką w ciągu ul. Legionów (zamknięta od wielu miesięcy) jest kluczowa dla ruchu w mieście. Budowany jest nowy most, ale nie bez problemów. – Początkowo związanych z dostępnością materiałów, później z niespodziewanymi kolizjami podziemnymi. W końcu mogliśmy rozpocząć roboty fundamentowe i budowę konstrukcji naziemnej – mówi nam Sebastian Kosonóg, kierownik budowy.
Inwestycję o wartości 6,6 mln zł na zlecenie powiatu realizuje firma BUDREM-I z Radomia. Prace rozpoczęły się pod koniec marca br. od rozbiórki starego mostu. Buldożery zaczęły kruszyć stary obiekt, tyle że gruz, kawałki metali (zbrojeń mostu) i asfaltu (starej nawierzchni jezdni) zaczęły wpadać do Wolbórki. Na placu budowy interweniowały służby wodne. Po przeprowadzeniu wizji terenowej stwierdzono, że gruz nie zagraża ekosystemowi rzeki, ale musi zostać z niej usunięty. Po kontroli pod mostem została rozwieszona siatka z geowłókniny, która miała zapobiec wpadaniu gruzu i innych elementów do rzeki. Na miejsce sprowadzono też wielki kontener na odpady. Ekipa budowlana zabrała się za porządki.
Z czasem pojawiły się kolejne problemy. Zgodnie z projektem wykonawca miał wykonać przewiert pod rurociąg gazowy pod korytem rzeki. Potrzebował na to dwóch rur o długości około 60 metrów wykonanych z komponentów ropy naftowej. Był problem z dostępnością tych materiałów ze względu na konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie. W końcu potrzebne rury dotarły na plac budowy i przewiert został wykonany. – Pod dno rzeki wprowadzono jedną rurę osłonową o większej średnicy i drugą, tą właściwą, w której płynął gaz – wyjaśnia kierownik budowy, który jeszcze pod koniec marca mówił w rozmowie z nami, że nowy most może być gotowy już nawet we wrześniu.
Już wiadomo, że tego optymistycznego scenariusza nie da się zrealizować. Po problemach z gruzem i rurami w ostatnich tygodniach na placu budowy pojawiły się inne przeciwności. Choćby te związane z deszczową aurą. Przy wyższym poziomie rzeki i na podmokłym terenie trudno było rozpocząć budowę nowego mostu. – Mieliśmy też problemy z kolizjami podziemnymi, które nie były uwzględnione w projekcie. Na szczęście ostatnio pogoda się poprawiła i mogliśmy zacząć roboty fundamentowe, betonowanie i budowę konstrukcji naziemnej – informuje S. Kosonóg.
Najpierw nowych przyczółków (od strony ul. Barlickiego i Farbiarskiej), a następnie filarów i podpór. Niebawem będzie budowana żelbetowa konstrukcja nośna mostu.
Zgodnie z umową z wykonawcą prace mają się zakończyć do lutego przyszłego roku. Po zakończeniu robót kolejne dwa miesiące obiekt będzie musiał poczekać na pozwolenie na użytkowanie. – Mieliśmy lekkie opóźnienia, ale najgorsze mamy już za sobą. Myślę, że z końcem sierpnia będziemy już na półmetku. We wrześniu rozpoczniemy układanie belek pod płytę ustroju nośnego. Później będą prowadzone prace związane z kanałami technicznymi, branżą elektryczną. Drogi dojazdowe, jezdnie, chodniki, oświetlenie – wymienia kierownik budowy.
Wszystko wskazuje na to, że po nowym moście pojedziemy dopiero w przyszłym roku (niewykluczone, że dopiero wiosną). Czy wcześniej zostanie otwarty dla pieszych i rowerzystów? – Na ten moment trudno przewiedzieć. Póki co obiekt jest placem budowy, terenem zamkniętym i nie wolno na niego wchodzić – mówią urzędnicy w powiecie.
ag




Komentarze