Takie rozwiązanie proponuje lokatorom Spółdzielnia Mieszkaniowa "Przodownik". Ma to być sposób na odblokowanie klatek schodowych. – Ze względów bezpieczeństwa, ale również ze względu na komfort naszych mieszkańców – mówi Jan Nowakowski, prezes spółdzielni.
Klatka schodowa w budynku wielorodzinnym (bloku czy kamienicy) to część wspólna dla wszystkich mieszkańców. Zarówno wejście (tzw. ganek), jak i miejsce wydzielone na schody to szlak komunikacyjny, przez który wchodzi się do poszczególnych lokali. Takie korytarze pełnią też funkcję dróg ewakuacyjnych na wypadek zagrożenia pożarowego. Dlatego, zgodnie z przepisami, muszą pozostać wolne. Jednak na klatkach schodowych (również na tomaszowskich osiedlach) stoją w niektórych miejscach rowery, wózki dziecięce, a nawet szafki na buty, dywany i inne niemieszczące się w mieszkaniu czy niepotrzebne rzeczy. Lokatorzy wystawiają nawet przed drzwi jedzenie albo odpady, które wynoszą dopiero po jakimś czasie.
Takie praktyki są zabronione. Regulują to przepisy, m.in. Rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów. Z każdego miejsca w obiekcie, przeznaczonego do przebywania ludzi, zapewnia się odpowiednie warunki ewakuacji, umożliwiające szybkie i bezpieczne opuszczanie strefy zagrożonej lub objętej pożarem – czytamy w tym dokumencie. Wyjścia, przejścia i dojścia ewakuacyjne powinny być zapewnione w odpowiedniej liczbie, wysokości i szerokości. Wymiary dróg ewakuacyjnych regulują już przepisy budowlane.
Kontrole w tym zakresie może przeprowadzić straż pożarna. Jeśli na drodze ewakuacyjnej znajdują się materiały łatwopalne i gabarytowe, to ratownicy mogą wymierzyć karę grzywny (nawet do 5 tysięcy złotych). Kto dokonuje czynności, które mogą spowodować pożar, jego rozprzestrzenianie się, utrudnienie prowadzenia działania ratowniczego lub ewakuacji, polegających na: składowaniu materiałów palnych na drogach komunikacji ogólnej służących ewakuacji lub umieszczaniu przedmiotów na tych drogach w sposób zmniejszający ich szerokość albo wysokość poniżej wymaganych wartości, podlega karze aresztu, grzywny albo karze nagany – stanowi Kodeks wykroczeń. W skrajnych przypadkach sprawa może trafić do sądu, który może wymierzyć karę aresztu albo pozbawienia wolności.
- Wózkownie, rowerownie, pralnie, suszarnie...
Za utrzymanie dróg ewakuacyjnych w odpowiednim stanie odpowiada właściciel lub zarządca budynku, ale również sami mieszkańcy. Dlatego ważne jest, żeby spółdzielnie i lokatorzy umieli w tej kwestii współpracować. SM "Przodownik" podjęła w tym zakresie pewne regulacje. – Zgodnie z decyzją zarządu wózkownie (to głównie pomieszczenia w gankach wejściowych) zostały przeznaczone do użytku mieszkańców, którzy mają małe dzieci, lub dla osób z niepełnosprawnościami. To miejsce do trzymania wózków dziecięcych i inwalidzkich. Dlatego klucze do takich pomieszczeń przysługują właśnie takim lokatorom. Były sytuacje, w których musieliśmy prosić lokatorów o zwrot kluczy, które zgodnie z tymi regulacjami im nie przysługują – wyjaśnia J. Nowakowski.
Dla rowerzystów w wielu miejscach przed blokami pojawiły się stojaki, ale spółdzielnia znalazła też inne rozwiązanie. To zabudowane zewnętrze wiaty zamykane na klucz, w których mieszkańcy mogą bezpiecznie przechowywać swoje jednoślady. – Takie rozwiązanie cieszy się coraz większym zainteresowaniem. To koszt nieco ponad 6 zł miesięcznie od osoby. Nie ma potrzeby dźwigania rowerów do piwnic albo po schodach i zagracania nimi mieszkań czy balkonów – mówi prezes SM "Przodownik".
Mieszkańcy kiedyś korzystali z pralni i suszarni, które najczęściej znajdowały się w piwnicach. Później te praktyki zaczęły zanikać. Wolne pomieszczenia spółdzielnia przeznaczała pod wynajem. – Tak jest do tej pory. Do mieszkań przypisane są komórki lokatorskie. A jeśli ktoś potrzebuje dodatkowego pomieszczenia, i jest taka możliwość (mamy wolną komórkę), to zwieramy z taką osobą umowę najmu – informuje J. Nowakowski.
ag




Komentarze