Kierowcy emzetek kończący kursy na ul. Modrzewskiego często mają problem z wjechaniem na ostatni przystanek (również z wyjechaniem z niego na trasę). Wszystko przez samochody stojące na prowizorycznej pętli.
Ulica Modrzewskiego jest bardzo istotną drogą ma mapie Tomaszowa. Stanowi wjazd do miasta dla tranzytu i ruchu lokalnego. Jednak jej parametry nie są dostosowane do tak dużego natężenia ruchu. Potrzebuje gruntownej przebudowy, ale bliskość rezerwatu "Niebieskie Źródła" nie pozwala na poszerzenie pasa drogowego i zbudowanie drogi z prawdziwego zdarzenia. Chociaż były kiedyś plany odsunięcia jej od terenów chronionych i zbudowania ronda.
Na odcinku od mostu nad Pilicą do skrzyżowania z ul. Robotniczą wzdłuż prowadzącej po łuku jezdni jest wąski chodnik, z którego korzystają niechronieni użytkownicy drogi. Ruch rowerzystów i pieszych powinien być tam zabroniony. Dla nich dużo bezpieczniejszy jest przejazd lub przejście przez aleje w rezerwacie. Przez "Niebieskie Źródła" – z wykorzystaniem głównej alei, czyli ul. Źródlanej i dalej ul. Smardzewickiej, powinna zostać wytyczona droga dla rowerzystów. Tymczasem ścieżka z kostki zaczyna się od skrzyżowania ulic Modrzewskiego i Robotniczej, czyli w bardzo ruchliwym i niebezpiecznym miejscu. Dalej prowadzi w kierunku Smardzewic.
Rowerzyści muszą przejechać po pasie wyznaczonym na jezdni wzdłuż prowizorycznej pętli autobusowej. Przy ścieżce (w całej wnęce) stoją zaparkowane samochody, które utrudniają wjazd autobusom MZK. – W tym miejscu postój pojazdów powinien zostać ograniczony. Nawet bez możliwości zatrzymywania się w tej zatoce. To oczywiście wymagałoby przebudowy pętli i wyznaczenia ścieżki w bezpiecznym śladzie – uważa nadkom. Andrzej Mela, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego tomaszowskiej policji.
ag



Komentarze