Marcel Hendzelewski został zawodnikiem zespołu Ślepsk Malow Suwałki. Wychowanek Lechii od nowego sezonu wystartuje w PlusLidze. – Spełniają się marzenia z mojego dzieciństwa. Zagram w najlepszej lidze świata – mówi wzruszony. W rozmowie z TIT-em opowiada o swojej siatkarskiej drodze.
Adrian Grałek: – Gratulacje Marcelu. Trochę musiałeś czekać, ale w końcu się udało.
Marcel Hendzelewski: – Tak, cieszę się bardzo. Warto pracować, wierzyć w swoje marzenia i być cierpliwym. Nie ukrywam, że to dla mnie duże wydarzenie i będę dalej reprezentował nasze miasto. Teraz już na parkietach PlusLigi.
– Pozwól, że na chwilę wrócimy do początków twojej siatkarskiej przygody, która zaczęła się bardzo wcześnie.
– Pamiętam, chociaż chyba bardziej z opowieści, że jak zacząłem chodzić, to już odbiłem balon sposobem dolnym. Kiedy miałem dwa lata, dziadek (Marek Hendzelewski – przyp. red.) zrobił siatkę z firanki i przymocował do szafy. A ja z tatą (Rafałem – przyp. red.) odbijaliśmy. Tata był siatkarzem Lechii i od najmłodszych lat uczył mnie siatkarskiego rzemiosła. W klubie zacząłem trenować w drugiej klasie szkoły podstawowej, w dwójkach.
– Masz sportowe geny, kontynuujesz tradycje rodzinne, ale sam wybrałeś sportową drogę.
– Tak, jak najbardziej. Było wielu ludzi, wielu trenerów, którzy bardzo mi pomogli. Ukształtowali mnie siatkarsko. Również koledzy z klubu. Zaczynałem w Szkole Podstawowej nr 10, później w "trzynastce", aż w końcu w siódmej i ósmej klasie w SP nr 12. Tam moim trenerem był Bartłomiej Rebzda. Później I LO. Byliśmy w jednej klasie z Kubą Nowakiem – jest o rok ode mnie młodszy, ale wcześniej poszedł do szkoły. Bardzo się cieszę, że trafił do pierwszej reprezentacji i PlusLigi.
W 2021 r. wygraliśmy z Lechią mistrzostwa Polski juniorów młodszych, a dwa lata później złoto MP juniorów. To były piękne chwile (Marcel na obu turniejach odbierał wyróżnienia indywidualne – przyp. red.).
– Bardzo szybko zadebiutowałeś w pierwszym zespole Lechii, bo już jako 16-latek. W 1. lidze rozegrałeś siedem sezonów, w tym czasie zdobyłeś 1160 punktów w 160 spotkaniach. Stałeś się jednym z czołowych przyjmujących tych rozgrywek, ikoną tomaszowskiego klubu.
– Bardzo dużo zawdzięczam Lechii i zawsze będzie w moim sercu. Spędziłem tutaj kilkanaście lat i te wspomnienia pozostaną ze mną na zawsze. Dziękuję za ten czas trenerom, kolegom z drużyny i kibicom.
– Dobre występy w klubie dały ci przepustkę do reprezentacji młodzieżowych. W ubiegłym roku osiągnąłeś największy sukces, zdobywając złoto Uniwersjady.
– Tak, sukces z reprezentacją uniwersytecką (taką nieformalną kadrą narodową B) dał mi bardzo dużo. Byłem zawodnikiem szóstkowym. Grałem z kolegami, którzy mieli już doświadczenie w PlusLidze i to zaprocentowało. Nabrałem doświadczenia w grze na wysokim poziomie.
– Sam wtedy też już marzyłeś o występach w najwyższej klasie rozgrywkowej. Może tylko trochę szkoda, że nie udało się awansować z Lechią.
– Na pewno oczekiwania były większe. Naszą ambicją była gra w play-offach i walka o wyższe cele. Mam nadzieję, że Lechia awansuje do PlusLigi i w nowej hali będzie podejmować najlepsze polskie drużyny. Kto wie, może kiedyś przyjadę z moim nowym klubem do Tomaszowa i zmierzymy się z Lechią.
– W Suwałkach będziesz musiał walczyć o miejsce w wyjściowym składzie.
– Mam taką świadomość i z taką myślą idę do drużyny Ślepska. Jestem typem "walczaka" (jak mój idol Michał Kubiak) i na pewno nie odpuszczę. Nie sparaliżuje mnie fakt, że w zespole jest trzech kadrowiczów. Będę się mierzyć z najlepszymi zawodnikami na świecie. Zawsze o tym marzyłem. Postaram się, żeby było głośno o Hendzelewskim. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. W końcu mam dopiero 22 lata i jeszcze dużo planów do zrealizowania.
– Przeprowadzisz się na polski biegun zimna.
– Może kożuch sobie będę musiał kupić (śmiech). Bardziej uciążliwe będą jednak wyjazdy. Wszędzie będzie daleko, ale na pewno po drodze będę wpadał do Tomaszowa.
– Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.
Rozmawiał: Adrian Grałek



Komentarze