Zielone Świątki, czyli święto Zesłania Ducha Świętego, w liturgii kościelnej jest jednym z najważniejszych świąt. Obchodzi się je w siedem tygodni po Wielkanocy, w niedzielę i poniedziałek między 10 maja a 13 czerwca, w pełni wiosny i bujnego rozkwitu roślin. Nie wszyscy jednak wiedzą, że termin tych świąt, jak i towarzyszące im zwyczaje ludowe mają korzenie jeszcze w pogańskiej obrzędowości i obyczajowości. Pochodzą bowiem od starosłowiańskiej uroczystości wiosennej zwanej "stado", łączącej się z radością, zabawą i swobodą obyczajową.
„Stado” to dawne święto słowiańskie, wywodzące się z czasów przedchrześcijańskich, najprawdopodobniej związane z kultem płodności. Pierwsza wzmianka o nim pojawia się w Kronice Jana Długosza, który opisuje je jako igrzyska urządzane w pewnej porze roku na cześć bóstw. Miało być to radosne święto, w czasie którego zbierali się mieszkańcy całej wsi i okolic. Obchodom święta towarzyszyły śpiewy i tańce, a jego głównym elementem były zawody sportowe. Według kronikarza święto to obchodzone było w okolicy chrześcijańskich Zielonych Świątek. Długosz opowiadał o słynnej zabawie w czasie tych świąt zwanej stadem, kiedy to zgromadzona ludność podzielona na „stada”, zabawiała się popadając w rozpustę. Śpiewano przy tym pieśni z refrenami niezrozumiałymi dla ówczesnych księży, którzy rozumieli to jako hołd składany bożkom. Karcili oni owe zwyczaje, lecz nie mieli na nie wpływu. Nawet synody ubolewały nad tą rozpustą, a głównie nad przychylnością rodziców, którzy pozwalali na tego typu zabawy synów i córek.
W 1408 roku uchwała synodu diecezji krakowskiej zabroniła wykonywania w czasie Zielonych Świątek pieśni pogańskich i czczenia w nich bożków. Pogański i rozpustny charakter Stada poświadczały i potępiały „Statuty prowincjonalne w skrócie” pochodzące też z XV wieku oraz szereg kazań z tego okresu. Dokładnie opisano w nich owe uroczystości, z krytycznym i pełnym oburzenia nastawieniem, lecz nie zmienia to faktu, iż dzięki temu dokładnie znamy dziś ich przebieg. Wszędzie pojawiają się elementy budzące zgorszenie księży jak klaskanie, śpiewy i tańce, na które ochoczo przychodzą nie tylko dziewczęta, ale też starsze kobiety, by oddawać cześć bożyszczom. Warto zaznaczyć, że klaskanie rzeczywiście miało charakter obrzędowy, pieśni i tańce rozumieją się natomiast same przez się. Nie bez powodu, to właśnie w zwrotkach i refrenach upatrywało duchowieństwo nazw bożków i czartów.
Obrzęd Stada znajduje pełne potwierdzenie dla wieków wcześniejszych w innych źródłach. Najciekawszym, sięgającym czasów pogańskich, jest opis święta podany przez niemieckiego kronikarza Herborda (połowa XII w.). Odbywać się ono miało w grodzie księcia Warcisława w Pyrzycach 4 czerwca 1124 roku. Miało być tam zgromadzonych aż 4 tysiące ludzi, którzy śpiewem i tańcem obchodzili uroczystość. O starosłowiańskim święcie obchodzonym we wtorek lub środę około Zielonych Świąt wspomniał także Kosmas z Pragi pod rokiem 1092 odnotowując, że tańce i igrzyska poświęcone były duchom przodków. Również na Rusi w siódmy czwartek po Wielkanocy zbierano się pod brzozami, składano ofiary z kaszy, pierogów i jajecznicy, a następnie śpiewano i tańczono. Na obszarze Rusi w okolicach Zielonych Świątek obchodzono także podobne do wspomnianego przez Długosza Stada tygodniowe święto, zwane „rusałczym” tygodniem. Możliwe zatem, że było to ogólnosłowiańskie święto, którego obchody trwały nawet tydzień.
Łukasz Gołębiowski(1773-1849), jeden z pierwszych polskich etnografów, w oparciu o stare świadectwa pisał: "Słowianie w swym tańcu mieli zapewne coś uroczystego i religijnego, kiedy się zbierało Boże Stado, kiedy z dziewiczej góry zstępowały młodociane, przyszłe mężów oblubienice, z miejsc swoich mołojcy hoże, zamężne niewiasty i żonaci, starce i dzieci, klaszcząc w ręce i wykrzykując Łado, Łado! wśród pląsów i śpiewów postępowali ku horodyszczom, gdzie się odbywały ofiary, obrządki i biesiady wspólne". Józef Ignacy Kraszewski (l812-1887), pisarz uznany za ojca powieści polskiej, widział stado mniej romantycznie: "Szał czasem opanowywał te gromady, i dziksze z nich szły jak stada w las, porywając gwałtownie dziewczęta; zwano też te szały stadem; rodzina jednak każda pilnowała swoich i stała na czatach, aby do stada nie dopuścić i od porwania bronić".
Z upływem wieków nazwa „Stado” poszła w zapomnienie, ustępując miejsca sobótkom, których etymologia wywodzi się z tradycji palenia ognisk i zabawom „stadem” w soboty. W XVI wieku nastąpiła całkowita chrystianizacja prasłowiańskiego święta, a jego pozostałością jest tylko ludowy odpust zielonoświątkowy.
jerg



Komentarze