Wykonawca ledwo zdążył skończyć poprawki, a na przeprawie już pojawili się wandale. W miniony weekend zniszczyli ozdobne elementy zabytkowej konstrukcji. – Urwali cztery kielichy umieszczone przy ławach. Znaleźliśmy je na dnie rzeki i na skarpie – mówi nam Bogdan Kącki, burmistrz gminy i miasta Inowłódz.
O spalskim moście znowu jest głośno. Przez ostatnie tygodnie wykonawca usuwał niedoróbki (w ramach prac gwarancyjnych) po zakończonej w połowie grudnia ub.r. modernizacji. Największy problem był z opaskami – betonowymi chodnikami, które zostały poszerzone kosztem jezdni. Po zimie ich nawierzchnia zaczęła się kruszyć. Trzeba było skuć stary beton, wykonać dodatkowe zbrojenia i wylać trwalszą masę. Usuwano też pęknięcia, które pojawiły się na betonowych elementach. Głównie na ławach, z których część została odnowiona, a część zbudowana od nowa na podporach. – Te prace zostały zakończone i odebrane. Pozostało jeszcze tylko pomalowanie chodnika od zewnątrz – wyjaśnia burmistrz.
Jednak po minionym weekendzie zabytkowy most będzie wymagał kolejnych napraw. Tym razem za sprawą zniszczeń spowodowanych przez wandali, którzy urwali cztery ozdobne kielichy znajdujące przy ławach. Jeden z nich trzymał się "na włosku", a pozostałe zostały wrzucone przez chuliganów do rzeki i na skarpy. – Jak to zobaczyliśmy, to ręce nam opadły. Musiało kosztować ich to sporo wysiłku. Kielichy był solidnie przytwierdzone, dodatkowo przymocowane kotwami. Na szczęście nie uległy zniszczeniu. Udało nam się je w całości odzyskać. Wykonawca zobowiązał się do ich ponownego zamontowania – mówi B. Kącki.
Sprawcy nie pozostaną bezkarni. Przy moście zamontowane są kamery monitoringu, które rejestrują wjeżdżające pojazdy, ale też pieszych. Przypomnijmy, że ruch na moście odbywa się naprzemiennie, zgodnie z oznakowaniem. Pierwszeństwo mają pojazdy jadące od strony Ciebłowic. Obowiązuje ograniczenie tonażu do 20 ton i prędkości do 20 km/h. Z czasem ma zostać zamontowana sygnalizacja świetlna.
Gmina przymierza się już do drugiego etapu modernizacji spalskiego mostu, w którym remontowane będą podpory, przyczółki i stalowa konstrukcja obiektu. Na ten cel ma obiecane pieniądze z rezerwy rządowej. Koszt będzie podobny jak w przypadku pierwszej części prac, czyli około 3,5 mln zł. – Prowadzimy uzgodnienia z Wodami Polskimi. Po pierwszym etapie przy moście powstała fajna strefa (teren oczyszczono) do wykorzystania na rozbicie namiotów – informuje wójt. "Nocowanie pod mostem" to może być niesamowita frajda.
ag



Komentarze