Miniony tydzień był bardzo pracowity dla tomaszowskich strażaków. W Zawadach (gm. Rzeczyca) w płomieniach stanął budynek gospodarczy, a w Feliksowie (gm. Żelechlinek) domek letniskowy. Ratownicy gasili też 10 pożarów nieużytków i poszycia leśnego.
W niedzielę, 3 maja strażacy w gminie Rzeczyca przygotowywali się do uroczystości związanych z obchodami święta narodowego (4 maja obchodzili też Dzień Strażaka). Około godz. 8.00 zawyły syreny alarmowe. Strażacy dostali zgłoszenie do miejscowości Zawady. W płomieniach stanął tam budynek gospodarczy. – Po dotarciu na miejsce zdarzenia zastali rozwinięty pożar obejmujący drewno opałowe zgromadzone w dużej ilości wewnątrz budynku. Paliła się też część dachu. Podczas działań gaśniczych podano cztery prądy wody w natarciu na płonący budynek oraz jeden prąd wody w obronie na pobliskie zabudowania. Strażacy ugasili pożar, a następnie przeprowadzono niezbędne prace rozbiórkowe konstrukcji dachu w celu dogaszenia zarzewi ognia – relacjonuje mł. bryg. Przemysław Burczyński, dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP w Tomaszowie.
W akcji brało udział łącznie 34 strażaków z dwóch zastępów PSP oraz z OSP z: Rzeczycy, Luboczy, Sadykierza, Inowłodza i Czerniewic. Na miejscu była też policja.
– Warunki były trudne. Duży wiatr, zadymienie. Ratownicy pracowali z dużym poświęceniem w aparatach ochronnych dróg oddechowych. Na uwagę zasługuje pomoc i zaangażowanie sąsiadów oraz znajomych, którzy przyjechali na miejsce zdarzenia ze specjalistycznym sprzętem – dodaje dh Jacek Zakrzewski, prezes OSP w Rzeczycy.
- Pół miliona strat
W nocy z 3 na 4 maja około godz. 1.15 w ogniu stanął drewniany domek letniskowy w Feliksowie. Płomienie błyskawicznie się rozprzestrzeniły. – Po dotarciu na miejsce zastaliśmy rozwinięty pożar całego budynku. Osoby przybywające w środku w chwili zdarzenia opuściły wnętrza samodzielnie jeszcze przed przybyciem jednostek ochrony przeciwpożarowej – wyjaśnia mł. bryg. P. Burczyński.
Strażacy ugasili pożar, a następnie przeprowadzono niezbędne prace rozbiórkowe konstrukcji w celu dogaszenia zarzewi ognia. W wyniku zdarzenia całkowitemu spaleniu uległ budynek letniskowy wraz z wyposażeniem. Straty oszacowano wstępnie na pół miliona złotych. W działaniach brały udział cztery zastępy z PSP oraz dwie jednostki OSP z Żelechlinka. Łącznie 22 ratowników. Na miejscu interweniowała też policja i pracownicy zakładu energetycznego.
- Wystarczy iskra
28 kwietnia w miejscowości Gustawów (gm. Rzeczyca) strażacy z jednostek OSP z: Rzeczycy, Sadykierza i Luboczy gasili pożar lasu. 29 kwietnia zastęp OSP z Będkowa został zadysponowany do zabezpieczenia turbiny wiatrowej w Kalskiej Woli (gm. Czarnocin). Znowu doszło tam do pożaru (podobne zdarzenie miało miejsce 7 kwietnia).
2 maja zapalił się las w Gaju (gm. Czerniewice). Interweniowały zastępy z OSP z Żelechlinka i Gutkowic. Na terenie gm. Żelechlinek doszło do pożarów nieużytków w Nowym Łochowie i Nowinach. Tam też interweniowali miejscowi ochotnicy.
3 maja o godz. 1.40 strażacy z OSP w Smardzewicach gasili pożar sterty gałęzi przy ul. Łąkowej w tej miejscowości. Szybko opanowali sytuację, ale dogaszanie i przerzucanie nadpalonych gałęzi trwało prawie trzy godziny.
W ostatnich dniach w lasach naszego powiatu obowiązywał trzeci, najwyższy stopień zagrożenia pożarowego. Wilgotność ściółki wynosi około 40 procent, a w ekstremalnych sytuacjach spada nawet poniżej dziesięciu. – Jak na tę porę roku jest bardzo sucho. W terenach leśnych obowiązuje zakaz używania otwartego ognia. Nawet najmniejsza iskry czy niedopałek papierosa może spowodować pożar dużych rozmiarów – ostrzega Cezary Sęk z Nadleśnictwa Smardzewice.
Tak jak na Roztoczu (w Puszczy Solskiej na Lubelszczyźnie), gdzie z gigantycznym pożarem lasów walczą służby z całego kraju.
(fot. OSP Rzeczyca)
ag



Komentarze