W spokojnych lasach miedzy Tomaszowem Mazowieckim a Spałą przemówiła historia – spod ziemi wydobyto skarb, który prawdopodobnie przez ponad dwa tysiące lat pozostawał nietknięty. Odkrycie członków Towarzystwa Fortyfikacyjnego "Linia Pilicy" już teraz określane jest przez specjalistów jako jedno z najbardziej intrygujących znalezisk ostatnich lat w regionie, a może nawet w Polsce.
Wszystko zaczęło się kilka dni temu, kiedy Bartosz Koperkiewicz, kierujący pracami sekcji detektorystycznej stowarzyszenia "Linia Pilicy", zajmującej się legalnym poszukiwaniem militariów z czasów I i II wojny światowej za pomocą wykrywaczy metali, natrafił na sygnał, który – jak się szybko okazało – nie miał nic wspólnego z wojenną historią XX wieku. Tym razem ziemia skrywała znacznie starszą opowieść. – Na początku nie zdawałem sobie nawet sprawy z tego, na co natrafiłem – mówi Bartosz Koperkiewicz, który znalazł skarb (tak znalezisko określane jest przez archeologów). – Pierwszy odsłonięty przedmiot przypominał sprężynę i nawet pomyślałem, że to jakaś część od Stara. Ale kolejne wzbudziły podejrzenie, że to nie jest zwykłe żelastwo. Zabezpieczyliśmy przeszukiwane miejsce i o znalezisku zawiadomiliśmy Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Łodzi oraz tomaszowskie muzeum.
21 kwietnia rozpoczęto wydobycie depozytu. Z każdą kolejną warstwą gleby ukazywały się przedmioty, które mogły należeć do ludzi żyjących dwa, a nawet trzy tysiące lat temu (w czasach kultury łużyckiej). Spiralne naramienniki, masywne nagolenniki z żelaza, brązowa bransoleta, nóż oraz fragmenty biżuterii – być może wykonanej również częściowo ze złota – tworzą obraz bogactwa i kunsztu dawnych rzemieślników.
Największe emocje budzi jednak gliniany garniec, którego zawartość wciąż pozostaje nieznana. Archeolodzy i muzealnicy podchodzą do niego z najwyższą ostrożnością – najpierw zostanie wysuszony, a dopiero później otwarty w kontrolowanych warunkach. To, co znajduje się w jego wnętrzu, może rzucić nowe światło na życie i zwyczaje dawnych mieszkańców tych terenów.
Jak przyznał obecny na miejscu przedstawiciel Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, takie znaleziska nie zdarzają się często. Owszem, trafiają się depozyty z epoki brązu, ale tak bogaty zestaw, z tak masywnymi elementami, to prawdziwa rzadkość. Szczególnie interesujące są spiralne ozdoby – zwykle odkrywa się pojedyncze egzemplarze, a w przypadku "skarbu znad Pilicy" jest ich znacznie więcej.
Wszystko wskazuje na to, że skarb został ukryty celowo. Być może jego właściciel nigdy nie wrócił po swoje kosztowności. Schyłek epoki brązu był okresem niepokoju – przez te tereny przemieszczały się ludy koczownicze, a mieszkańcy budowali grodziska obronne i chronili swój dobytek, jak tylko mogli.
Teren znaleziska został natychmiast zabezpieczony, a sprawą zajęły się odpowiednie służby konserwatorskie. Skarb trafił już w depozyt do Muzeum im. Antoniego hr. Ostrowskiego w Tomaszowie Mazowieckim, gdzie zostanie poddany szczegółowym badaniom. A, jak zaznacza dyrektor placówki Waldemar Wendrowski, będzie czynił starania, by artefakty pozostały tu już na stałe i wzbogaciły ekspozycję archeologiczną.
To odkrycie ma jeszcze jeden wymiar – przypomina o bogatej i często zapomnianej historii regionu. Na długo przed powstaniem współczesnych miast dolina Pilicy była domem dla społeczności kultury łużyckiej. To oni uprawiali ziemię, tworzyli narzędzia i ozdoby oraz chowali swoich zmarłych w urnach, zgodnie z obrządkiem ciałopalenia.
Jedno jest pewne – nadpilickie lasy jeszcze nieraz mogą nas zaskoczyć. Do tematu będziemy wracać.
(fot. Małgorzata Zięba, fot. Towarzystwo Fortyfikacyjne Linia Pilicy)
MarMajs



Komentarze