Nałęczów nie jest tak oblegany jak leżący nieopodal Kazimierz nad Wisłą, ale warto go zobaczyć. Jest jednym z najbardziej klimatycznych miasteczek w Polsce – pełny urokliwych wilii, pamięci po wspaniałych polskich pisarzach, miejsc do spacerów, uzdrowiskowego kojącego klimatu... Znajdziemy tam też związki z Tomaszowem Mazowieckim. Między miastami jest świetne połączenie kolejowe.
Gdy się wychowało w domu, w którym kochało się Stefana Żeromskiego, to nie można nie pojechać do Nałęczowa – miasteczka z duszą, ciekawą historią, piękną architekturą i prawdziwym, niewykreowanym klimatem. Z Tomaszowa można do niego dojechać bezpośrednio pociągiem "Koziołek" relacji Poznań–Lublin. Na stacji w naszym mieście wsiadamy o godz. 16.12 (przed planowaną podróżną lepiej sprawdzić, czy rozkład jazdy się nie zmienił) i już po dwóch godzinach, o godz. 18.03, jesteśmy na małej stacyjce w Nałęczowie, położonej na uboczu miasta.
Stacyjka i miasto wydały mi się inne od wszystkich, które widziałam do tej pory. Przed wyjazdem słyszałam, że jest tam nieco podobnie jak w Spale – jakby w lesie. Jednak Nałęczów i jego przyroda są zgoła inne. Miasteczko leży na Wyżynie Lubelskiej nad rzeką Bystrą, przy ujściu jej dopływu Bochotniczanki. Obszar miasta jest silnie zróżnicowany pod względem wysokości, pofałdowany i poprzecinany głębokimi wąwozami. Spacery po nich są bardzo przyjemne.
- Park Zdrojowy, ławeczka Prusa i pomnik bicykla
W sercu miasteczka jest wielki Park Zdrojowy, po którym spacerują nie tylko kuracjusze z pobliskich sanatoriów, ale i pary, rodziny z dziećmi. Park i cały Nałęczów mają w sobie coś romantycznego, refleksyjnego. Może to piękna roślinność, może myśl, że wenę miało tam wielu pisarzy i innych artystów, a może to uzdrowiskowe powietrze? Może wszystko naraz. Faktem jest, że w Nałęczowie można leczyć i złamane serce, i skołatane nerwy. To uzdrowisko o profilu kardiologicznym. Leczy się tam przede wszystkim choroby: wieńcową, nadciśnienie tętnicze, nerwice serca i stany ogólnego wyczerpania psychofizycznego. Nałęczów ma również dobre warunki do rehabilitacji pacjentów po zawale serca i operacjach kardiochirurgicznych. Poza tym urzeka swoim pięknem.
W Parku Zdrojowym znajduje się odnowiony niedawno staw, nad którym odbywają się różne koncerty, m.in. muzyki Chopina, ale nie tylko. Można podziwiać pałac Małachowskich, zabytkowe sanatorium "Książę Józef" z XIX w., tzw. Stare Łazienki pięknie wyglądające nad wodą, pomniki: np. Żeromskiego czy siedzącego na ławeczce z książką Bolesława Prusa. Jak usłyszałam od miejscowych, trzeba przy nim usiąść i złapać za kolano, wtedy można wygrać na loterii lub po prostu mieć szczęście. Fajne zdjęcia można zrobić sobie też przy nałęczowskich kaczkach (pomniki) czy na Wyspie Zakochanych. Piękny jest pomnik bicykla z większym przednim kołem i mniejszym tylnym. Pomysł wziął się od związanej z Nałęczowem postaci pisarza Bolesława Prusa, miłośnika jazdy na rowerze i założyciela Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów. Nałęczów także jest związany z kolarstwem. W 2008 i 2009 r. wystartowały stąd etapy wyścigu Tour de Pologne, organizowane są wielkie imprezy kolarstwa górskiego. Stąd mówi się nawet, że Nałęczów to "stolica polskiego kolarstwa".
- Karol Benni a Nałęczów
Park Zdrojowy i za dnia, i późnym wieczorem, kiedy mrok rozpraszają romantyczne światła, robi ogromne wrażenie. Będąc tam, trzeba koniecznie wejść do Pijalni Wód Mineralnych połączonej z wybudowaną nieco później Palmiarnią. Wodę pije się do woli za ogólny bilet wstępu do budynku. W smaku jest łagodna (jak to "Nałęczowianka"). Już jednak 200 lat temu badaniami stwierdzono jej lecznicze właściwości. Znajduje się tam fontanna i galeria z popiersiami różnych znanych osobistości. Nieopodal mieści się sanatorium Atrium, w którym jest ogólnodostępny basen z saunami, jacuzzi i zabiegami. Można się tam wybrać z dziećmi. Bardzo fajnym miejscem dla najmłodszych jest także Nałęczowski Zwierzyniec, minizoo, położone przy ul. Kamieniak, na obrzeżach miasteczka. Można w nim oglądać różne zwierzęta, np.: lisy, nutrie, świnki morskie, kaczki, bażanty, papugi, kuce i wiele innych. Atmosfera jest wspaniała. Właściciel chętnie opowiada o swoich zwierzętach, ich zwyczajach i inne ciekawostki. Gdy dowiedział się, że jesteśmy z Tomaszowa, opowiedział mi o związkach Karola Benniego z Nałęczowem. Był on lekarzem laryngologiem, działaczem społecznym i gospodarczym. Urodził się w Tomaszowie jako syn tomaszowskiego pastora luterańskiego Jana Jakuba Benniego. Latem, od czerwca do września, prowadził praktykę w Nałęczowie, gdzie wykupił pensjonat "Podgórze" i przejął znaczne udziały w tamtejszym Zakładzie Leczniczym. W pensjonacie Benniego przebywali jako letnicy m.in.: Jan i Mieczysław Karłowiczowie, Antoni Odyniec, Henryk Sienkiewicz, stołował się tu Bolesław Prus. W Nałęczowie można zajrzeć do muzeum tego ostatniego. Warto też pójść na pyszny deser (są również dania obiadowe) do willi Ewelina z urzekającym ogrodem pełnym kwiatów. W całym Nałęczowie aż od nich pachnie. Można wybrać sobie miejsce w ogrodzie i zjeść np. kremówkę czy szarlotkę. Przyjemnie jest być w miejscu, gdzie w latach 1900–1910 mieszkał i tworzył Bolesław Prus.
- Duch historii i literatury
Ducha literatury czuć w Nałęczowie wszędzie. Warto iść do małego muzeum Stefana Żeromskiego, gdzie znajdują się pamiątki po pisarzu oraz jego rodzinie. Na terenie jest mauzoleum jego jedynego syna Adama, który zmarł w wieku 19 lat. Muzeum Żeromskiego zbudowano w stylu zakopiańskim. Powstały tam rozdziały "Dziejów grzechu" – "Duma o hetmanie", "Słowo o bandosie". Niedaleko muzeum znajduje się słynna willa Oktawia, zbudowana w 1880 r. w stylu szwajcarskim przez doktora Konrada Chmielewskiego, dyrektora Zakładu Leczniczego, ojczyma Oktawii Żeromskiej. Tutaj miało miejsce pierwsze spotkanie guwernera Stefana Żeromskiego z Oktawią. Potem została jego żoną. Mieszkali w tej willi. Klimat tego miejsca jest wspaniały, nawiązujący do historii i Żeromskiego, choć na parterze znajduje się pizzeria. Można zjeść na drewnianej werandzie lub w stylowych pomieszczeniach. Pizza jest tam pyszna. Na piętrze są prywatne mieszkania.
Ale Nałęczów to nie tylko ważne miejsce w życiorysie Żeromskiego czy Prusa. Bywalcem uzdrowiska był też np. Henryk Sienkiewicz, który tworzył tam "Ogniem i mieczem" i "Rodzinę Połanieckich". Pod urokiem Nałęczowa byli np. Zofia Nałkowska, Ignacy Jan Paderewski oraz Stanisław Ignacy Witkiewicz, Jan Lechoń, Stanisław Przybyszewski, Kazimiera Iłłakowiczówna, Kazimierz Przerwa-Tetmajer. Życie kulturalne i związane z polskimi elitami kwitło tam też dużo później. Do dziś istnieje budynek sanatorium, w którym bywała słynna aktorka Nina Andrycz, żona premiera Józefa Cyrankiewicza. Nadal jest tam balkon, z którego machała fanom. W Nałęczowie jest mnóstwo ciekawych wilii i innych obiektów, o wszystkich nie sposób wspomnieć. Przy Parku Zdrojowym można skorzystać z podróży meleksem retro z uroczymi przewodniczkami, opowiadającymi o zabytkach i ciekawostkach tego miasteczka.
- Piękne są też okolice
Blisko Nałęczowa są: Kazimierz, Puławy, Lublin. Do każdego z tych miast można się dostać busem z centrum miasteczka. Wszystkie te miejsca są warte uwagi, ale jeśli szukamy odpoczynku, wspaniałego klimatu, idealnych miejsc do spacerowania, natchnienia, w którym wszędzie czuć dawną literaturę, sztukę i historię, to warto zatrzymać się w Nałęczowie. Stamtąd wrócimy pociągiem do Tomaszowa. Możemy też w podróż powrotną do domu wybrać się z Puław bądź Lublina. Odjeżdża stamtąd bus relacji Lublin–Łódź przez Spałę i Tomaszów.
Joanna Dębiec



Komentarze