Ten temat wraca na nasze łamy jak bumerang. Nic dziwnego, bo dla mieszkańców Białobrzegów, zwłaszcza tych starszych i schorowanych, jest on bardzo istotny. Zapowiedzieli walkę o ponowne otwarcie ośrodka zdrowia oraz możliwość korzystania z porad lekarza na miejscu i wygląda na to, że dopną swego. Wstępnie uzyskali taką obietnicę na spotkaniu z przedstawicielami władz powiatu i Tomaszowskiego Centrum Zdrowia, które odbyło się 8 kwietnia w siedzibie OSP Białobrzegi.
Przychodnia przy ul. Wilczej działała przez kilkadziesiąt lat. Budowali ją sami mieszkańcy, robiąc zbiórki na ten cel. Przez ponad 25 lat Biamed (bo pod taką nazwą funkcjonowała poradnia) prowadził lekarz Bogdan Żegota, ale zrezygnował z powodu wysokiego czynszu, jaki został mu naliczony przez powiat za najem budynku. Z początkiem stycznia przychodnię zamknięto. Nieruchomość przejęło Tomaszowskie Centrum Zdrowia. Miała być filią szpitalnej poradni POZ mieszczącej się przy ul. Jana Pawła II. Zbierane były deklaracje od chętnych osób. Fizycznie miała ruszyć 1 lutego br. Tymczasem nie działa do tej pory. Budynek wymaga remontu, a na dodatek NFZ nie dopuścił tego miejsca na dalsze działanie POZ w związku z brakiem przystosowania łazienek dla osób niepełnosprawnych.
W tej sprawie w marcu odbyło się w Starostwie Powiatowym spotkanie mieszkańców z Komisją Zdrowia i Spraw Społecznych, Zarządem Powiatu i radnymi, ale – choć było burzliwe, a emocje sięgały zenitu – nie przyniosło rozwiązania. 8 kwietnia zorganizowano kolejne w OSP w Białobrzegach. Tym razem dyskusja była spokojniejsza. Ale mieszkańcy zapowiedzieli, że będą walczyć o lecznicę do końca. W spotkaniu, które prowadziła Alicja Zwolak-Plichta, przewodnicząca Komisji Zdrowia i Spraw Społecznych Rady Powiatu, uczestniczyli m.in. wicestarosta Sławomir Żegota, członkowie Zarządu Powiatu, radni, prezes Tomaszowskiego Centrum Zdrowia Konrad Borowski.
Mieszkańcy pytali m.in. o to, dlaczego numer telefonu przypisany do przychodni w Białobrzegach został przeniesiony do innej poradni. – Przy sklepie koło naszej przychodni jest tablica z informacją, że lekarz Bogdan Żegota zaprasza do siebie do lecznicy na ul. Strzelecką, a podany numer jest ten sam, co był u nas w Biamedzie na ul. Wilczej. Ludzi to zbulwersowało, bo od lat był u nas ten numer telefonu i znają go na pamięć. Czy można tak przenieść numer? Starostwo zapewniło, że się zajmie tym tematem – mówi Dorota Wieczorek, mieszkanka Białobrzegów. Obecnych interesował też remont w budynku. – Zaczął się on po posiedzeniu Komisji Zdrowia w starostwie. Okazało się, że modernizowane są łazienki z przystosowaniem ich dla osób niepełnosprawnych. Odbywa się też malowanie gabinetów, holu – wylicza D. Wieczorek. O remoncie wypowiadał się Krzysztof Pardej, dyrektor Działu Technicznego w TCZ. Zauważył, że warto zainwestować w obiekt przy Wilczej, bo ma on spory potencjał i w czasach zagrożenia mógłby służyć jako mały szpital. Na to są potrzebne jednak duże nakłady finansowe, bo zakres prac byłby duży.
Prezes TCZ Konrad Borowski na początku sprawowania tej funkcji, zimą br., był sceptyczny co do zrobienia filii przychodni POZ szpitala przy ul. Wilczej, przedstawiając negatywną opinię NFZ o tym budynku, jak i podnosząc kwestie finansowe. Chodziło m.in. o to, że złożono tam tylko ok. 300 deklaracji, a obiekt nie jest w dobrym stanie. Na spotkaniu w Białobrzegach zapewnił jednak, że przychodnia ruszy najpóźniej od lipca br. – Do 10 maja chcę złożyć wniosek do NFZ w tej sprawie – mówi Konrad Borowski.
– Cieszymy się, bo jest już po rozmowach z lekarzem internistą i pediatrą, którzy mogliby u nas leczyć, a są to podobno ludzie bardzo empatyczni – mówi D. Wieczorek. Podczas spotkania ludzie pytali też o to, czy będą zagospodarowane i jak pomieszczenia na górze budynku. Jak powiedział prezes TCZ, może tam być rehabilitacja i, jak już pisaliśmy w naszej gazecie, oddział dzienny psychiatryczny. Na rehabilitację powinna być jednak zrobiona winda. TCZ nie ma planów, aby ją tam montować w najbliższym czasie. Budynek jest własnością powiatu, a użycza go tylko szpitalowi.
Mieszkańcy mają nadzieję, że ich głosy zostały wysłuchane i że już niedługo będą mogli leczyć się u siebie.
Joanna Dębiec



Komentarze