Mieszkańcy ulicy Biernackiego od lat domagają się remontu drogi i rozwiązania problemów z brakiem miejsc parkingowych. Część osób nie zgadza się jednak na usunięcie rosnących tam drzew. – Ich wycinka jest konieczna – przekonuje z kolei Tomasz Jurek, wiceprezydent Tomaszowa Maz.
O ulicy Biernackiego, znajdującej się między ulicami Mazowiecką, Strzelecką i Wiejską, piszemy od lat. Jest tak wąska, że zaparkowanie na niej auta graniczy z cudem. Ich właściciele "wciskają" się więc tam, gdzie się da. Szukają miejsc na osiedlowych uliczkach obok lub w zatoczkach wyremontowanej ul. Mazowieckiej. W weekendy i święta krąży się po całej okolicy, żeby gdzieś zostawić samochód. – To stare wilanowskie osiedle, nie robiono tyle miejsc na auta, bo wtedy ich tak dużo nie było. Teraz niektórzy mają nawet po dwa, a teren przy blokach się nie rozciąga – zauważa mieszkaniec bloku przy ul. Biernackiego 8/10. Na ukończeniu są opracowania rozwiązań poprawiających komfort życia mieszkańców tej ulicy. Trudno jednak pogodzić interesy wszystkich zainteresowanych. Nowe parkingi są konieczne, zwłaszcza że czasem sypią się mandaty za pozostawienie aut w miejscach do tego nieprzeznaczonych.
Niektórzy nie chcą z kolei, by miejsca postojowe powstały kosztem drzew. Pisaliśmy o tym już w zeszłym roku. Na klatkach w bloku przy ul. Biernackiego 8/10 pojawiły się kartki informujące, że wzdłuż tego budynku mają być wybudowane miejsca parkingowe. "Nie będą one jednak dedykowane mieszkańcom naszego bloku, ale ogólnie dostępne dla wszystkich. Pozostałe wspólnoty budują parkingi dla siebie, ze szlabanami. Nasz teren ma zostać oddany do użytkowania dla wszystkich. Za ten grunt to jednak my płacimy podatki" – pisali autorzy informacji, zwracając też uwagę na to, że miejsca parkingowe mają powstać kosztem drzew, które trzeba będzie wyciąć. Dla wielu ludzi zieleń blisko domu ma olbrzymie znaczenie. W mieście i na osiedlach coraz więcej jest tzw. betonozy. Niektórym mieszkańcom bloków przy ul. Biernackiego, jak wynika z naszych rozmów, jest to jednak obojętne. Chcą móc wrócić z pracy i mieć gdzie zaparkować.
Sprawa była poruszona też przez radną Ewę Radziewicz na ostatnim posiedzeniu Rady Miejskiej Tomaszowa. Powiedziała, że na osiedlu powtarzane są różne wersje i ludzie są zdezorientowani. – Czy naprawdę ruszy remont tej ulicy i czy to prawda, że będzie wycięte pięćdziesiąt drzew? – pytała radna.
– Prowadzimy wraz z panem Kazimierzem Baranem rozmowy z mieszkańcami z poszczególnych wspólnot. Są one na ukończeniu. Wspólnot jest siedem. Z jedną z nich rozmawiamy o możliwości wejścia w ogóle w jej teren. Jeżeli nie będzie zgody tej jednej wspólnoty, będzie bardzo ciężko przeprowadzić to, co planujemy. Wycinka drzew jest tam konieczna. Sześć wspólnot się zgodziło także co do wycinki drzew – poinformował w odpowiedzi Tomasz Jurek, wiceprezydent miasta. – Ta jedna wspólnota ma przekazane dokumenty do przeanalizowania. Nasze pierwotne założenia zostały mocno zrewidowane na korzyść wspólnoty. Przekazaliśmy wariant uwzględniający sugestie panów obecnych na spotkaniu. Czekamy na to, jak się wspólnota do tego odniesie. Jeżeli odzew będzie pozytywny, idziemy dalej z tematem prac na tej ulicy – dodaje T. Jurek.
Krzysztof Strucki, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej "Grota" potwierdził, że sytuacja na ulicy Biernackiego jest bardzo skomplikowana. Przekazał, że większość mieszkańców chce nowych miejsc parkingowych, ale zawsze znajdą się osoby, które będą bronić każdego drzewa. To kolejna sytuacja, w której trzeba pogodzić ogień z wodą.
J.D.



Komentarze