Piątek, 20 lutego 2026, Imieniny: Anety, Lehca, Leona

 

Krzysztof Miksa schudł 83 kilogramy i trudno rozpoznać go na ulicyJak to jest, kiedy się zrzuciło ponad połowę swojej poprzedniej wagi? – Wspaniale. Wypracowałem sobie nowe, lepsze życie – mówi tomaszowianin Krzysztof Miksa, na co dzień dyspozytor w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym. Schudł 83 kilogramy!


Joanna Dębiec: – Pana metamorfoza jest niesamowita. Aż trudno poznać pana na ulicy!

Krzysztof Miksa: – Tak, można mieć z tym problem (śmiech). Wrzuciłem też na TikToka swoje zdjęcia przed schudnięciem i po. Ludzie nie wierzyli, że jest na nich ta sama osoba. Żartowałem, że to mój brat bliźniak.

– Ale to naprawdę pan. Kierowca MZK, a obecnie dyspozytor.

– Tak. Sam długo nie zauważałem różnicy. Gdy schudłem 30 kilogramów, to porównałem swoje dwa zdjęcia i przyszła radość z już osiągniętych efektów.

– Początki walki z wagą musiały być trudne?

– Były. Jak poszedłem na siłownię i stanąłem na wadze, to pokazywała error, błąd. Okazało się, że ona waży do 150 kg. Nie miałem świadomości, że ważyłem sporo więcej, bo 173 kg. W domu była waga, ale ja na nią nie wchodziłem.


– Ale czuł pan się źle w swoich gabarytach?

– Tak, nie miałem siły na aktywność. Miałem za mało ruchu. Jak się już tyle waży, co ja, to ruchu jest jeszcze mniej, bo jest już ciężko nawet spacerować. Zrozumiałem, że tak dalej być nie może, bo byłem zmęczony po wejściu do siebie do mieszkania na drugie piętro w bloku. Jak jeździłem do rodziców, mieszkających na 4. piętrze, to już była tragedia. Wcześniej miałem problemy ze stawami, a przez dużą wagę one się nasiliły. Miałem stan przedcukrzycowy, insulinooporność. Przy takim obciążeniu cierpiało moje serce. Żona i znajomi zaczęli mi mówić: Krzysiek, weź się za siebie, bo będzie źle.


 A źle już było. Z czego to mogło wynikać?

– Ze złych nawyków. Podjadałem w nocy słodycze. Potrafiłem zjeść dwa opakowania ptasiego mleczka naraz. Lubiłem fast foody. Robiłem też najgorszy błąd, jaki można robić, jeździłem głodny na zakupy. Na szybko się złapało a to batonika, a to bułkę. Zawsze uważałem, że nie jadłem dużo. Jednak były to produkty mocno przetworzone, zawierające dużo cukru i tłuszczu.


– Zaczął więc pan chodzić na siłownię i to zmieniło wszystko.

– Tak, ale nie od razu. Zacząłem chodzić na siłownię z moją żoną Anią 2,5 roku temu. Ona od początku bardzo mnie wspierała. Podobnie mój chrześniak Przemek, który ćwiczy od 5 lat. Ale praktycznie przez pierwsze 1,5 roku nie było u mnie efektów, bo nie dołączyłem wtedy do treningu diety. Zdarzało się, że po siłowni jeździłem na jedzenie do McDonalda, bo uważałem, że po wysiłku mi się to należy. To miała być nagroda. Bardzo ważne słowa usłyszałem wtedy od jednego z trenerów, Marcina. Powiedział mi: Krzysiek, wszystko w swoim czasie. I że trzeba dołączyć dietę. Bo w odchudzaniu trening daje jakieś 40 proc. efektów, ale 60 proc. daje odpowiednie żywienie.


 I na jaką dietę pan przeszedł?

– Ja tego nie nazywam dietą. To ma być już styl jedzenia, życia. Zacząłem szukać informacji w  Internecie, a potem miałem też konsultację z bardzo dobrą dietetyczką, Kingą. Chodziłem do niej na wizyty w ramach NFZ. Dostałem skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu. Otyłość to jest choroba i należy ją leczyć.


– Co głównie pan jada?

– Na przykład pierś z kurczaka gotowaną na parze lub pieczoną, skyry zamiast słodyczy. Jak miałem napady głodu, także w nocy, to jadłem właśnie skyry. Poza tym jajka, ziemniaki. Dowiedziałem się od pani dietetyk, że to mity, iż nie jada się jajek czy że ziemniaki trzeba zastąpić ryżem. Można je jeść, tylko bez tłuszczu. Poza tym całkiem odstawiłem colę i napoje gazowane. Szukam produktów zdrowych, w których cukier zastąpiony jest czymś innym. Jem więcej warzyw, twarożki. Robię sobie teraz desery na bazie twarożku. Jem, to co lubię, ale pilnuję deficytu kalorycznego.


– Dieta wraz z treningami zadziałała wspaniale. Już ponad połowy pana nie ma.

– Tak, ważyłem 173 kilogramy, a teraz 90.

– To nieprawdopodobne...

– Czasem sam nie mogę w to uwierzyć. Ale wszystko szło stopniowo. Waga spadła w rok. Najpierw zeszło więcej kilogramów, bo schodziła woda. Potem chudłem jeden, dwa kilogramy tygodniowo. W pewnym momencie przyszedł zastój, ale nie poddałem się. Robiłem swoje. Po dwóch, trzech tygodniach waga znów ruszyła. Spadły trzy kilogramy. Miałem schudnąć do 105 kilogramów, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia (śmiech). Dostałem takiej motywacji, że jednak schudłem więcej. Żona żartuje, że jak zejdę poniżej 90 kilogramów, to szykuje pozew rozwodowy, bo jej znajomi zarzucą jej, że mnie głodzi w domu i zamyka lodówkę na klucz (śmiech).


 Jak teraz pan się czuje?

– Wspaniale. Teraz naprawdę chce mi się żyć. Jestem zdrowszy, mam więcej energii, większą pewność siebie. Nie byłem wcześniej zakompleksiony, ale jednak była w człowieku ta myśl, że wyglądam jak wyglądam. Teraz jestem z siebie dumny. Siłownia to mój drugi dom. Czuję tam wsparcie i akceptację. Jak chłopaki, trenerzy podchodzą i mówią: Krzychu gratuluję, zrobiłeś kawał dobrej roboty – to duma mnie rozpiera. Teraz staram się pomagać innym. Mój znajomy z Łodzi  zaczął się odchudzać, widząc moje efekty. Od października schudł już 14 kg. Czuję, że też dołożyłem do tego cegiełkę i będę starał się jemu i innym dalej dawać dobry przykład.


 Zbliżają się święta. To nie jest łatwy czas dla ludzi, którzy dbają o swoją wagę. Będzie pan jadł wigilijne potrawy?

– Tak. Nie można cały czas sobie wszystkiego odmawiać. Dietetyczka powiedziała mi już przed moim urlopem, że jak kilka dni zjem inaczej, mniej zdrowe dania, to nic się nie stanie. Że gorzej ze wszystkiego zrezygnować, bo potem można nie wytrzymać i jak to się mówi, rzucić się na jedzenie. Ważne, by po świętach, urlopie, znów wrócić do stałego rytmu zdrowego odżywiania. Podczas świąt na pewno nie będę się opychał. Mój żołądek też się już zmniejszył. Kiedyś mogłem zjeść całą dużą pizzę sam, teraz ledwo małą (śmiech). Ja wiem, że się nie poddam i nie wrócę do tego, co było.


– Można powiedzieć, że to codzienna walka o zdrowie...

– Ważne, żeby zmienić swoje myślenie. Problemy z jedzeniem zaczynają się w głowie. Zmieniłem tryb życia. Już nie szukam wymówek, że jestem zmęczony, by po pracy iść na siłownię. Chodzę przed pracą i po. Kiedyś ćwiczyłem po dwa, trzy razy w tygodniu, teraz nawet po sześć. Jak nie mam w dzień treningu, to aż mnie nosi (śmiech). Trzeba tak poukładać sobie tydzień, żeby mieć czas dla siebie, na swoje zdrowie. Już nie chodzę po pracy sam na kebab. Gdy mam od czasu do czasu chęć iść, to planuję to i idę z żoną. Codziennie robię sobie do pracy zdrowe jedzenie.


– Co by pan powiedział osobom otyłym?

– Żeby zawalczyli o siebie. Niech się nie wstydzą iść na siłownię czy inne odpowiednie zajęcia ruchowe. Jak 8 czy 9 lat temu poszedłem na siłownię, to się martwiłem, że ludzie się na mnie będą patrzeć, oceniać moją wagę. Tym razem się już nie przejmowałem. I to radzę, nie wstydźcie się, bo czyjaś opinia jest znacznie mniej ważna, niż wasze zdrowie. Zresztą na mojej siłowni nigdy nie czułem, żeby ktoś oceniał moją otyłość i mnie samego. Wręcz przeciwnie, od początku miałem wsparcie. Trenerzy, którzy tam pracują, chętnie radzą, odpowiadają na pytania. Podobnie osoby, które tam chodzą od lat i mają doświadczenie. Nie ma się czegoś bać, bo każdy od czegoś zaczynał. Trzeba uwierzyć w siebie i to, że można zmienić swoje życie. Siłownia nie tylko buduje mięśnie, ale też psychikę.

– Dziękuję za rozmowę.

Joanna Dębiec

Pin It

Komentarze





Naprawa sprzętu AGD

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Materiały Urzędu Miasta

TIT - Tomaszowski Informator Tygodniowy
Agencja Wydawnicza PAJ-Press

ul. Długa 82
97-200 Tomaszów Mazowiecki,
tel. 44 724 24 00 wew. 28 (biuro ogłoszeń)
tel. kom. 609-827-357, 724-496-306

WYRÓŻNIONE

Zaczął się remont na Spalskiej i Luboszewskiej

Ulice Luboszewska i Spalska łączą s...

Władek wicemistrzem olimpijskim

Łyżwiarz KS Pilica Vladimir Semirun...

Śmieciowy problem

I to duży. Problem jest i narasta, ...

Randka z książką

To tytuł walentynkowej akcji czytel...

Przeprowadzka biblioteki na finiszu

– Jeśli nic nieprzewidzianego się n...

Most na ul. Legionów nadal nieprzejezdny

Zamknięcie przeprawy przez Wolbórkę...

Miłość wśród skał i nietoperzy 

Warto wiedzieć, że Groty Nagórzycki...

Kiedy? Gdzie? Co?

Sprawdź najbliższe wydarzenia kultu...

Czy w Tomaszowie jest bezpiecznie? 

Coroczna odprawa służbowa Komendy P...

Będzie nowy "Olimpijczyk"

Centralny Ośrodek Sportu – Ośrodek ...

NAJNOWSZE

Przeprowadzka biblioteki na finiszu

– Jeśli nic nieprzewidzianego się n...

Władek wicemistrzem olimpijskim

Łyżwiarz KS Pilica Vladimir Semirun...

Zaczął się remont na Spalskiej i Luboszewskiej

Ulice Luboszewska i Spalska łączą s...

Czy w Tomaszowie jest bezpiecznie? 

Coroczna odprawa służbowa Komendy P...

Będzie nowy "Olimpijczyk"

Centralny Ośrodek Sportu – Ośrodek ...

Miłość wśród skał i nietoperzy 

Warto wiedzieć, że Groty Nagórzycki...

Śmieciowy problem

I to duży. Problem jest i narasta, ...

Kiedy? Gdzie? Co?

Sprawdź najbliższe wydarzenia kultu...

Most na ul. Legionów nadal nieprzejezdny

Zamknięcie przeprawy przez Wolbórkę...

Randka z książką

To tytuł walentynkowej akcji czytel...

WYDARZENIA

Kiedy? Gdzie? Co?

Sprawdź najbliższe wydarzenia kultu...

Miłość wśród skał i nietoperzy 

Warto wiedzieć, że Groty Nagórzycki...

Czy w Tomaszowie jest bezpiecznie? 

Coroczna odprawa służbowa Komendy P...

Władek wicemistrzem olimpijskim

Łyżwiarz KS Pilica Vladimir Semirun...

Randka z książką

To tytuł walentynkowej akcji czytel...

102. urodziny pani Stanisławy

Pani Stanisława Dąbrowska ze Stanis...

Wakaty obsadzone

W gminach Rzeczyca i Ujazd w niedzi...

Sukcesy saneczkarzy z Rzeczycy 

Zawodnicy z Uczniowskiego Klubu Spo...

Mistrzynie pączków i faworków

Najlepsze karnawałowe smakołyki spe...

W 82. rocznicę zbrodni

To było jedno z najtragiczniejszych...