Bez komórek i politykówW kalendarzu świąt niecodziennych sporo miejsca i czasu zajmują dnie zaliczane do kategorii ?Dnie bez Czegośtam?. Mieliśmy już w tym roku m.in. Dzień bez Stanika, Dzień bez Krawata; w najbliższych dniach czekają nas dwa inne, powstałe spontanicznie w bieżącym dziesięcioleciu.
Pierwszym jest Światowy Dzień bez Telefonu Komórkowego, od kilku lat nieformalnie obchodzony 15 lipca. Przypomnijmy, że telefon komórkowy ma już 38 lat. Dokładnie 3 kwietnia 1973 roku Motorola zaprezentowała pierwszy przenośny telefon. Ważył 0,8 kg i miał wymiary cegły. Minęło prawie 20 lat, zanim 3 grudnia 1992 roku wysłano po raz pierwszy wiadomość SMS.
W Polsce telefonia komórkowa pojawiła się 18 czerwca 1992 roku, gdy rozpoczęła działalność firma Centertel. W ciągu zaledwie kilkunastu lat telefon komórkowy zdominował nasze życie zawodowe i prywatne oraz stał się symbolem życia w globalnym społeczeństwie. Komórkę ma już co czwarty mieszkaniec globu. Wychodząc z domu, sprawdzamy, czy mamy portfel i komórkę. Bez tych dwóch rzeczy czujemy się nadzy, osamotnieni i bezbronni.
Dlatego internauci wpadli na pomysł uwolnienia się od telefonu przynajmniej na jedną dobę - tak powstał Światowy Dzień bez Telefonu Komórkowego. Święto uzyskało rozgłos w dość nietypowy sposób: postulat, by na 24 godziny po prostu wyłączyć telefon, rozesłano wśród internautów na całym świecie za pomocą tzw. łańcuszka szczęścia.
A gdyby tak, przynajmniej na jedną dobę, można było wyłączyć naszych polityków? Taką propozycję zawierał apel Janusza Gocyła z Myszkowa, ogłoszony pięć lat temu w serwisie Wiadomości24.pl, w sprawie ustanowienia w dniu 16 lipca Światowego Dnia bez? Polityków. Oto jego treść:
Daj losie odpocząć od polityków. Ach, gdybyż ich tak można było jak w komórce, wyłączyć z mediów! Delikatny, acz rozkoszny klik i zanikający ekranik zabiera ze sobą nabuzowaną, polityczną gburowatością sforę. Dla jednych marzenie, a dla wielu zapewne wymuszona skołatanymi nerwami ozdrowieńcza cisza.
Po 48 latach życia, chciałbym choć jeden dzień przeżyć ze świadomością, iż jestem też człowiekiem, obywatelem a nie tylko wyborcą.
Niestety, apel ten pozostał bez większego odzewu.
Balsamem dla oczu i uszu w poprzednich latach wyborczych były tylko dni obowiązkowej ciszy przed kolejnymi turami głosowań. Po nich wszystko wracało do normy?
Normy czy nienormalności? |