tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
GABINET pediatryczno-pneumonologiczno-alergologicz ...
czytaj dalej »

BECZKĘ na stół wiejski na alkohol wypożyczę, tel. ...
czytaj dalej »

WIDEO-FOTO Garden, cyfrowo, DVD, z VHS na DVD, ...
czytaj dalej »
Baza firm
 
Aktualności

 Zmroziło samochody

 





Synoptycy nie mają wątpliwości, tegoroczne mrozy są jednymi z największych w ostatnich latach. Temperatura w mieście spadała do 20 stopni poniżej zera, w Spale odnotowano już -28 stopni Celsjusza, w Smardzewicach nawet ponad -30. Taka aura niesie wiele przykrych konsekwencji, nie tylko zdrowotnych. Trzeba także uważać na „kondycję” naszych samochodów i pamiętać o kilku „żelaznych” regułach, przed wyjazdem i już na drodze.
Jak ciężko uruchomić silnik auta, stojącego całą noc lub kilka dni na takim mrozie, wie pewnie większość kierowców. Co trzeba jednak robić, by nie mieć problemów i jak ustrzec się przed bardzo poważnymi awariami? Zasad jest kilka, ale mimo ich stosowania nie jesteśmy pewni powodzenia. Mechanicy podkreślają, że do zimy powinniśmy przygotować się już podczas jesieni. Z tym bywa jednak różnie.
Gdy śnieg spadnie, mróz zetnie, najlepiej byłoby trzymać samochód w ogrzewanym garażu. Prawdopodobnie ogromna większość z nas nie ma takiej możliwości. W takich przypadkach dobry jest jakikolwiek garaż. Problemy pojawiają się, gdy parkujemy na dworze.
Podstawową sprawą, o której już jest za późno informować, jest wymiana płynów z letnich na zimowe w układzie chłodniczym czy np. w spryskiwaczach. Każdy kierowca powinien o tym pamiętać. By nie mieć większych kłopotów w włączeniem silnika, musimy mieć sprawny akumulator. Jego niezawodność jest odwrotnie proporcjonalna do temperatury, w jakiej się znajduje i wprost proporcjonalna do okresu bezczynności oraz wieku auta. Dlatego warto wyciągać go na noc i zabierać do domu. Dodatnia temperatura zwiększy szansę na poranny sukces. Takie codzienne zabiegi są jednak uciążliwe, a przy nowoczesnych, zautomatyzowanych autach mogą prowadzić do jego awarii.
Dobrym wyjściem jest zaopatrzenia się w prostownik lub kupno nowego akumulatora. Specjaliści twierdzą, że jeżeli jest on nowy, to musi „kręcić”, ale gdyby nie chciał, mogą przydać się przewody. Gdy na przykład sąsiadowi uda się uruchomić jego pojazd, podłączymy się do jego akumulatora.
A co zrobić, gdy „kręci”, a silnik nie odpala? Można spróbować użyć tzw. startera. To wysokooktanowa mieszanka paliwa w sprayu, pryskana do kolektora ssącego. Gdy silnik zaskoczy, zassie podstawowe paliwo i... może odpali.
Przy takich problemach należy używać sformułowania „może”, bo auto nic nie musi.
A co gdy będziemy męczyć akumulator lub podawać „dopalacze”, a silnik mimo to odmówi posłuszeństwa? W przypadku diesla może zamarznąć paliwo.
- Podczas niskich temperatur wytrąca się z niego parafina, w konsekwencji może zapchać nawet filtr - mówi Krzysztof Świercz, kierownik serwisu firmy Aspol. - By się przed tym uchronić, można stosować zimowe dodatki do paliwa.
I nie zrażajmy się, gdy specyfik bardzo zgęstnieje nam na mrozie. Oczekiwane właściwości osiągnie w momencie zmieszania go z paliwem.
Załóżmy, że samochód odpalił, ale nie chce odjechać, co to może oznaczać? Pewnie to, że wieczorem zaciągnęliśmy hamulec ręczny (często do problemu dochodzi w słoty), w nocy były mrozy i zamarzła woda w pancerzu linki lub w szczękach, blokując układ.
Pamiętajmy również, gdy silnik zaskoczy, należy dać mu trochę „popracować”, na biegu jałowym, przez 10-15 sekund wyłączmy również sprzęgło, wciskając pedał.
Oczywiście chyba nie trzeba wspominać, że odpowiedzialny kierowca ma zawsze w aucie szczotkę do odśnieżania i skrobaczkę do usuwania lodu z szyb. Gdy nie chcemy się trudzić, pomoże nam zawsze chemiczny odmrażacz, nie tylko do szyb, ale i zamków, a specjalne silikony uchronią uszczelki drzwi przed przymarzaniem.
Czego należy się kategorycznie wystrzegać?
- Przede wszystkim nie powinno się odpalać silnika z „popychu” lub „liny” - mówi K. Świercz. - Szczególnie w takich momentach narażone są motory, które posiadają pasek rozrządu. W takich sytuacjach silnik stawia ogromny opór, pasek przeskoczy i mamy rozrząd do remontu. A to duże koszty. Nie wolno także przy mrozach, po odpaleniu od razu gazować silnika. To również krótka droga do poważnych konsekwencji, bo silnik działa w tym momencie bez smarowania i to w ekstremalnych warunkach.
Jak dodaje mechanik, gdy auto stoi już kilka dni na mrozie lub nie chce odpalić, nie męczmy go. Należy pojazd przetransportować czy to za pomocą lawety, czy liny holującej dowarsztatu, gdzie po postoju w cieple przyjrzą się mu specjaliści. Bardzo często już sama dodatnia temperatura działa na samochód pozytywnie.
Gdy wyjedziemy już na ulicę, również należy pamiętać o kilku zasadach. Nie trzeba przypominać, że jest ślisko. Zdejmujemy nogę z gazu, trzymamy odpowiednie odległości między pojazdami. Nie wymuszamy pierwszeństwa, bo na takiej nawierzchni możemy nie zdążyć.
- Uważajmy na wysokie, zmrożone na kamień pobocza - mówi podinspektor Wojciech Młodzik, zastępca naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego w tomaszowskiej komendzie. - Łatwo się od nich „odbić” i siłą inercji zjechać na przeciwny pas ruchu. Ponadto zaspy mocno ograniczają szerokość dróg. Dlatego zachowajmy szczególną uwagę przy wyprzedzaniu, wymijaniu i mijaniu. Przy wymijaniu, jeżeli mamy wątpliwości czy się zmieścimy, należy zwolnić lub wręcz się zatrzymać i ocenić sytuację. Często tego nie robimy i się pchamy. Dochodzi do stłuczek. Wina jest po stronieobu kierowców, a my wypisujemy dwa mandaty - dodaje.
Między innymi dlatego zachowajmy szczególną uwagę przy holowaniu lub odczytywaniu znaków drogowych. Obecnie mogą być niewidoczne te poziome, musimy stosować się do pionowych i do ogólnych przepisów ruchu drogowego.


Artykuł ukazał się w wydaniu nr 4 (1018) z dnia 28 Stycznia 2010r.