
Fiaskiem zakończyły się starania władz Tomaszowa w sprawie nadania nazw bezkolizyjnym węzłom budowanym na modernizowanej drodze krajowej nr 8 na wysokości Tomaszowa. Już od dawna grupa tomaszowskich działaczy zaczęła promować nazwy węzłów, które istniały tylko w projektach. I tak węzeł przy Zawadzie miał nazywać się - Tomaszów Południe, przy Orzeszkowej - Tomaszów Centrum, a przy składowisku odpadów - Tomaszów Północ. W tomaszowskim magistracie przyjęto, że nadanie takich nazw będzie tylko formalnością.
Wykonawca dla swoich potrzeb nadał natomiast węzłom robocze nazwy: Zawada, Komorów i Tomaszów.
W ostatnim czasie władze miasta i powiatu wystąpiły z oficjalnym pismem do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad o nadanie skrzyżowaniom nazw Tomaszów Południe, Centrum, Północ. Ale GDDKiA odmówiła i nadała swoje nazwy: węzeł Zawada, Ujazd i Tomaszów. W mieście zawrzało.
- To nie była łatwa decyzja - wyjaśnia Maciej Zalewski, rzecznik prasowy łódzkiego oddziału GDDKiA. - Braliśmy pod uwagę różne opinie, sugestie i konsultacje. W końcu nasza centrala z Warszawy przyjęła nazwy Zawada, Ujazd oraz Tomaszów. Decyzja z naszego punktu widzenia jest ostateczna i usprawiedliwiona. Zdaniem M. Zalewskiego nazwy węzłów nie mogą odnosić się tylko do największej miejscowości przy nich położonej. Najważniejsze jest, by zawierały informacje, które pozwolą kierowcom zorientować się w położeniu i pomogą dojechać do innych, ważnych celów komunikacyjnych.
- Stąd na przykład nazwa węzeł Ujazd - mówi Zalewski. - Dla kierowcy to sygnał, że właśnie na tym skrzyżowaniu musi skręcić, jeżeli chce dojechać do ważnych dróg wojewódzkich lub skierować się na Łódź. Władze z terenu Tomaszowa muszą zrozumieć, że wszędzie stosuje się taką logikę. Przecież K-8 jest najdłuższą drogą krajową w Polsce. Podróżują nią przede wszystkim kierowcy spoza powiatu tomaszowskiego, a także z zagranicy. Informacja o węzłach Tomaszów nic by im nie mówiła. Zresztą w Łodzi mamy podobne sytuacje. Na osiem węzłów przy głównych drogach tylko dwa noszą nazwę Łódź, reszta odnosi się do pobliskich miejscowości lub tych leżących dalej przy strategicznych drogach.
Jacek Kowalewski, obecny radny miejski i były członek Zarządu Powiatu, który walczył o tomaszowskie nazwy jest zbulwersowany. Twierdzi, że na tym sprawa się nie zakończy. - Mam odmienne zdanie na temat logiki przyjmowanych nazw - mówi. - W rozwiniętych krajach zawsze podaje się nazwę miejscowości, przy których leżą. Po wprowadzeniu zmian przez GDDKiA kierowcy, by wjechać do centrum Tomaszowa, będą to robić przy składowisku odpadów, a nie przy Orzeszkowej. Jestem w trakcie przygotowywania w tej sprawie pisma do zarządcy drogi nr 8.
Maciej Zalewski odbija jednak piłeczkę i twierdzi, że to właśnie myślenie Jacka Kowalewskiego jest błędne. - Lokalni mieszkańcy nie potrzebują tych nazw, bo znają teren i wiedzą, jak jeździć - argumentuje. - Obcy, niezależnie od tego, na którym węźle chcieliby zjechać, i tak wjadą do Tomaszowa. Z pewnością bardziej ich zainteresuje informacja o innych kierunkach.
Wydaje się, że nieporozumienie dotyczące nazw węzłów jest bezsensowne. Przed każdym skrzyżowaniem ustawione będą znaki informujące o dojazdach do różnych miejsowości i dróg.
Zgodnie z nazewnictwem GDDKiA węzły od Piotrkowa do końca naszego powiatu nazywać się będą kolejno: Piotrków, Raków (nawet nie Koluszki - przyp. aut.), Polichno, Wolbórz, Studzianki, Zawada, Ujazd, Tomaszów, Jakubów, Emilianów, Czerniewice, Wólka Jagielczyńska i Podkonice.
|