Jechał do Słowacji z towarem. Dojechał jedynie do Zawady. Tam pił kilka dni i wyprzedawał ładunek.
We wtorek dyżurny policji dowiedział się od kolegów z Grodziska Mazowieckiego, że poszukują tira, który dziesięć dni wcześniej wyruszył na Słowację i zaginął na trasie. Rozpoczęło się poszukiwanie. W czasie patrolowania gierkówki tomaszowscy funkcjonariusze na parkingu przy barze zauważyli poszukiwaną ciężarówkę, ale bez kierowcy. Odnaleźli go dopiero we wsi Zawada. 39-letni mężczyzna, mieszkaniec Włodawy, z promilem alkoholu w organizmie zdradził skąd opóźnienie. Rozbrająco opowiedział, że około 10 dni spożywał alkohol w okolicznych barach, a gdy zbrakło mu pieniędzy zaczął sprzedawać poduszki meblowe, które przewoził. Ponadto spieniężył 600 litrów oleju napędowego o łącznej wartości 2 tys. zł. Przypuszcza się, że za podobną kwotę wyprzedał również towar. W środę, 15 lipca mężczyzna był przesłuchiwany.
|