|
|
|
| Do tragicznego zdarzenia doszło w niedzielę, 29 listopada w kamienicy przy ulicy Niecałej. O godzinie 15.55 do jednego z lokatorów w odwiedziny przyszedł znajomy. W mieszkaniu na piętrze zastał 47-letniego kolegę leżącego i niedającego oznak życia. Powiadomił pogotowie. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon. Obrażenia denata wskazywały jednak na udział osób trzecich, konkretnie na pobicie. Na miejsce przybyli policsjanci z wydziałów kryminalnego i dochodzeniowo-śledczego. Ustalono, że wcześniej mężczyzna pił alkohol z 27-letnim sąsiadem z dołu. Funkcjonariusze błyskawicznie zatrzymali go na terenie posesji. Miał w organizmie 2,7 promila alkoholu. Po wytrzeźwieniu podczas przesłuchania przyznał, że podczas spożywania pokłócił się z 47-latkiem. Doszło do szarpaniny. Zadawał koledze ciosy w głowę, a później rzucił na podłogę i zaczął kopać. Początkowo Prokuratura Rejonowa chciała postawić zatrzymanemu zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Ostatecznie po wynikach sekcji zwłok zadecydowano, że 27-latek odpowie za zabójstwo z art. 148 § 1 kk i zastosowano wobec niego środek zapobiegawczy w postaci trzech miesięcy aresztu. Grozi mu od 8 do 25 lat pozbawienia wolności. Pobity zmarł na skutek obrażeń wewnętrznych.
Przy kamienicy, w której doszło do tragedii, wisi nekrolog.
| | 
Artykuł ukazał się w wydaniu nr 48 (1011) z dnia 3 Grudnia 2009r. |
|
|
|