
Od ponad czterech lat mieszkańcy ul. Białobrzeskiej prowadzą beznadziejną, jeśli idzie o efekt, korespondencję z urzędnikami w sprawie odcinka jezdni wydzielonego pod przystanek autobusowy.
Oto kolejny przykład ignorowania ludzi, lekceważenia obowiązków i zapominania, że bycie urzędnikiem to służba, a nie przywilej.
Chodzi nie tyle o przystanek, co o miejsce wyznaczone na postój dla autobusów komunikacji miejskiej. Na ul. Białobrzeskiej są trzy takie miejsca. Wszystkie trzy odróżniają się od jednolitej nawierzchni asfaltowej, bo wykonane są z innego podłoża. Dwa z betonowej kostki, trzeci z kostki granitowej. I właśnie ten trzeci jest koszmarem dla właścicieli posesji usytuowanych w niedalekiej odległości od feralnego miejsca postojowego.
Łatwo zaobserwować, że kierowcy, gdy tylko to możliwe, omijają granitową przeszkodę na Białobrzeskiej. Jedzie się po niej nierówno, podłoże dudni pod kołami, a wrażenie jest takie, że koło albo za chwilę się urwie, albo złapiemy kapcia. Dla pojedynczego kierowcy ta niedogodność trwa zaledwie kilka sekund. Dla mieszkańców odcinka ul. Białobrzeskiej koszmar nie ustaje od ponad czterech lat. Dokładnie od chwili, gdy z wielką pompą w 2004 r., oddano do użytku największą i jedyną miejską inwestycję minionej kadencji w ramach Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego 2004-2006, wykonaną z udziałem unijnych pieniędzy, czyli przebudowę ulicy Białobrzeskiej wraz z kanalizacją sanitarną i deszczową.
Właśnie fakt, że ulica wykonana została z udziałem środków z UE powoduje, że urzędnicy bronią się jak przed zarazą przed naprawą ewidentnego bubla.
Inwestycję współfinansowały miasto Tomaszów (kanalizacja w drodze) i Zarząd Dróg Wojewódzkich w Łodzi - nawierzchnia oraz chodniki. Całość dokumentacji projektowej wykonało miasto. Jednak nadzór nad poszczególnymi elementami inwestycji sprawowały służby nadzoru budowlanego ze strony miasta i ZDW. Po drodze jeszcze pozytywną opinię w sprawie proponowanych rozwiązań, w tym zastosowania granitowej kostki, wyraził Urząd Marszałkowski w Łodzi. Już w czasie trwania budowy ZDW wyraził zgodę na zmianę kostki granitowej na betonową na dwóch placach przystankowych. Czemu tej zgody nie było w przypadku trzeciego przystanku? Dobrze poinformowani acz anonimowi rozmówcy twierdzą, że to wynik złośliwości. Wcześniej ZDW nie otrzymał zgody od właściciela posesji na wykonanie zatoczki czerwonych autobusów. - Chodziłem w tej sprawie do Urzędu Miasta, który proponował mi sprzedaż gruntu po 4 zł/mkw. Byłem skłonny sprzedać kawałek placu, ale nie za tak małe pieniądze - mówi właściciel warsztatu samochodowego, przy którym znajduje się przystanek. - Zgodziłbym się na 10 zł/mkw., ale to ponoć było za dużo, choć z mojego punktu widzenia wejście zatoczką w moją działkę, trwale obniżało jej wartość.
Tak czy inaczej, zatoczki nie ma, miejsce pod przystanek wydzielone zostało w pasie jezdni. I pomyśleć, że problem rozbił się o 150 mkw. powierzchni, czyli o 1500 zł. Tak właśnie wyglądała ochrona interesów miasta.
Odkąd Białobrzeską ruch ruszył na dobre, mieszkańcy przeżywają koszmar. - Cóż z tego, że mamy obszar zabudowany i ograniczenie prędkości do 40 km/h - mówią. - Nocą, rozpędzone tiry dudniące o granitowe podłoże, słychać w promieniu kilkuset metrów.
Jak na razie korespondencja prowadzona z Wydziałem Inżyniera Miasta UM, Zarządem Dróg Wojewódzkich, interwencyjne artykuły w prasie lokalnej i regionalnej nie na wiele się zdają. Urzędnicy też wzajemnie ze sobą korespondują, kierują do siebie pytania i wyjaśnienia. Kompletnie nic z tej korespondencji nie wynika, bo wszyscy próbują trzymać się przepisów, a im kto bardziej powołuje się na przepisy, tym ma w większym poważaniu rzeczywisty ludzki problem.
Defekt powinien naprawić ZDW, bo to wojewódzka inwestycja, ale dokumentacje i wykonanie było po stronie miasta, więc ZDW się nie kwapi. Ulica objęta jest gwarancją powykonawczą. Każda zmiana dokonana przed upływem tego terminu wyłączy dany odcinek z gwarancji - czytamy w piśmie z ZDW z 2007 r. Nie tylko pisanie samych mieszkańców nic nie pomogło. W sierpniu 2008 r. w ich imieniu interweniował w ZDW radny powiatowy Krzysztof Kołkiewicz. Do pisma dołączył listę z 25 podpisami mieszkańców ul. Białobrzeskiej. Jak grochem o ścianę? Ale już w listopadzie 2008 r. doczekali się przyrzeczenia: Uwzględniając sygnały mieszkańców, w roku 2009 zlecone zostanie przez ZDW wykonanie pomiaru natężenia hałasu na wskazanym odcinku. Rok 2009 trwa, więc Białobrzeska wciąż czeka na realizację przyrzeczenia.
Tymczasem miasto, może dla świętego spokoju przełożyłoby kostkę granitową na betonowa, ale to droga wojewódzka, więc za wydawanie pieniędzy na obce zadanie grozi kryminał. Dodatkowo, ponieważ mamy do czynienia z inwestycją w ramach ZPORR, po uzyskaniu akceptacji musi ona pozostać w stanie niezmienionym przez 5 lat, bo w innym przypadku grożą kary w postaci zwrotu dotacji. Problem, jak widać, całkowicie nierozwiązywalny.
W dobrze zarządzanym mieście taki problem w ogóle nie powinien dotrzeć do gabinetu prezydenta i być rozwiązany na poziomie średniego szczebla urzędniczego. Ponieważ taki model wciąż przed nami, pragnę obecnemu prezydentowi podsunąć prosty, skuteczny i niedrogi sposób rozwiązania sprawy. Niedrogi, bo oszczędzimy na czasie urzędników, którzy nie będą musieli prowadzić jałowej korespondencji, a w to miejsce zajmą się kolejnym trudnymi, miejskimi sprawami. Otóż, proponuję w ramach remontów bieżących dróg, wynająć w porze mocno popołudniowej na dwie godziny dwóch robotników z ZBiEDiM-u oraz zakupić wywrotkę asfaltu. Koszt zalania ok. 50 mkw. miejsca pod przystanek wyniesie ok. 1500 zł. Żadnemu urzędnikowi z województwa nie przyjdzie do głowy, żeby jeździć po Białobrzeskiej z dokumentacją w ręku i sprawdzać metr po metrze stan nawierzchni. Za to po wykonaniu tego manewru pan prezydent zyska dozgonną wdzięczność grupy mieszkańców ul. Białobrzeskiej. Opinię skutecznego zarządcy wśród mieszkańców osiedla Białobrzegi. W następstwie uznanie w oczach całego miasta, jako facet, który nie daje się wodzić za nos urzędnikom z województwa, tylko robi co do niego należy.
PS Wiem, że to zadanie nie do końca mieści się w rozdziale "bieżące utrzymanie dróg", ale wierzę, że w imię zdroworozsądkowego rozumienia interesu społecznego, uzyska pan prezydent w tej kwestii przychylność Rady Miejskiej i skrupulatnych służb finansowych miasta z panią skarbnik na czele. |