Po trzech latach nieobecności na ścianach tomaszowskiego muzeum znów zawisły obrazy Martty Węg. Wernisaż jej najnowszej wystawy zatytułowanej „Podróż z tangiem w tle”, który odbył się w piątek, 5 marca przyciągnął do pałacu Ostrowskich prawdziwe tłumy. Takiej frekwencji nie spodziewali się ani organizatorzy, ani sama malarka, choć już jej poprzednia wystawa w rodzinnym mieście zakończyła się ogromnym sukcesem. No cóż, po prostu na Martcie Węg wypada już bywać.
 Martta Węg ze wzruszeniem przyjmowała gratulacje od licznie przybyłych na wernisaż tomaszowian.
Takie właśnie są obrazy mieszkającej obecnie w Warszawie Marty Węgrzynowskiej. Do Tomaszowa przyjechała już kilka dni wcześniej, by osobiście dopilnować instalacji swojej wystawy, choć, jak mówi, ma ogromne zaufanie do zajmujących się tym pracowników tomaszowskiego muzeum. To oni pierwsi poznali się na jej talencie, jeszcze wtedy, gdy była nikomu nieznaną malarką i w artystycznym światku stawiała swoje pierwsze, nieśmiałe kroki. Dziś jest już uznanym twórcą, a jej obrazy zdobią domy prywatnych koneserów sztuki, jak również prezentowane są w renomowanych galeriach, nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Martta bardzo dba o szczegóły. Nasycone kolorami obrazy oprawione są w jednakowe jasne ramy. Układają się w cykl, który zainspirowany został fascynacją tangiem oraz, będącą naturalną konsekwencją tej fascynacji i miłości, podróżą do kolebki tego tańca - Argentyny, a także nieco dalej, do Patagonii.
W dniu wernisażu wyglądała jak kobiety z jej obrazów. Miała na sobie zwiewną, fioletową sukienkę, starannie dobrane dodatki i wyrafinowane (ale uroczo romantyczne) uczesanie. - Znajomym tłumaczę, że nie można przychodzić na takie imprezy w dżinsach i wyciągniętym swetrze, bo to oznacza brak szacunku dla artysty, którego dzieła przychodzimy oglądać, sama więc też muszę ten szacunek dla siebie mieć - mówi z uśmiechem.
Pierwsi goście zaczęli się schodzić na długo przed wyznaczoną godziną rozpoczęcia wernisażu, ostatni jeszcze po dziewiętnastej stali w kolejkach do szatni, by oddać wierzchnie okrycia, a potem usiłowali wepchnąć się do wypełnionej po brzegi dużej sali wystaw czasowych. Szczęśliwcy stojący bliżej ścian mogli choć rzucić okiem na rozwieszone obrazy, pozostali musieli odłożyć oglądanie na później, gdy tłum nieco się przerzedzi. Marcie towarzyszyli rodzice Anna i Krzysztof Węgrzynowscy oraz przyjaciele z Warszawy (w tłumie można było dostrzec m.in. Emilię Sitarz, która od czasów studenckich pozuje Marcie do postaci słynnych już Emilek). Wśród tomaszowian nie zabrakło znajomych z lat szkolnych, nauczycieli i wychowawców, rodzimych artystów zajmujących się różnymi dziedzinami sztuki, a także władz miasta, z prezydentem Rafałem Zagozdonem na czele, który oficjalnie powitał Marttę oraz wzniósł na jej cześć okolicznościowy toast. Przemawiały też Wiesława Bogurat, dyrektorka muzeum oraz kuratorka wystawy Grażyna Srebrzyńska. Do głosu dopuszczona została też sama autorka, która nie kryjąc wzruszenia dziękowała organizatorom, sponsorom i gościom, a także opowiadała jak doszło do powstania prezentowanych na tomaszowskiej wystawie obrazów. - W trakcie podróży do Argentyny i Patagonii codziennie skrupulatnie zapisywałam nowe tonacje, rysowałam zaskakujące struktury, chciałam zatrzymać tamto światło... Obserwowałam ludzi - mówiła. - Po powrocie ostro zabrałam się do pracy, a efekty możecie państwo właśnie oglądać. Obrazy z cyklu patagońskiego światło dzienne ujrzały po raz pierwszy w Tomaszowie, większość z nich nie była jeszcze nigdzie indziej prezentowana. Dopiero stąd pojadą dalej w świat. I będą zachwycać, tak jak zachwyciły wszystkich obecnych na piątkowym wernisażu. Wyrazem tego zachwytu były chociażby kilometrowe kolejki po autograf Marty i dedykację w wystawowym katalogu, a także ogromne bukiety kwiatów, którymi malarka została zasypana przez gości.
Dodatkową atrakcją na otwarciu wystawy Martty Węg był pokaz zdjęć przepięknych krajobrazów z wyprawy do Argentyny i Patagonii autorstwa Piotra Celińskiego. Można je było oglądać w małej salce wystaw czasowych, popijając kawę lub herbatę. Wystawę „Podróż z tangiem w tle” oglądać można będzie do 5 kwietnia. |