 Tomasz Jarzyński pokazuje słupki, które nie oparły się wandalom. Trzeba kupić i wkopać nowe.
Nad Zalewem Sulejowskim w pobliżu mola powstaje baza WOPR. Ratownicy budują ją mozolnie w czynie społecznym. Dzięki własnym składkom i wsparciu sponsorów mogą kupić materiały, a roboty realizują własnym siłami. Gdy baza zaczęła nabierać kształtu, przeżyła najazd barbarzyńców. Nieznani sprawcy złamali 24 betonowe słupki z budowanego właśnie ogrodzenia, a jeszcze kilka wyrwali z ziemi.
- Straty w złotówkach nie są może zbyt wielkie, bo to kilkaset złotych, ale straciliśmy kilka dni pracy, a teraz jeszcze czeka nas wiele dodatkowej roboty, bo zalane betonem podstawy trzeba będzie z ziemi wykopać, a to bardzo trudna sprawa. Jesteśmy w lesie i kopaliśmy dołki między korzeniami – mówi prezes WOPR Tomasz Jarzyński.
Powiatowe Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe w Tomaszowie Maz. powstało na początku 2000 roku. Obecnie zrzesza około 200 ratowników. - Nasze początki były niezwykle trudne - opowiada prezes Jarzyński. - Staliśmy się samodzielną jednostką, ale z pieniędzmi było bardzo krucho. Symboliczne składki nie wystarczały na zbyt wiele. Tymczasem po rozdziale piotrkowskiego (jeszcze wojewódzkiego) WOPR, otrzymaliśmy tylko jedną starą łódź i zepsuty silnik. Jak można było sprawnie chronić życie ludzkie bez sprzętu?
A teren do nadzorowania przez tomaszowski WOPR jest ogromny. To ponad 1/3 zbiornika sulejowskiego i Pilica, o Wolbórce i kilku małych zalewach już nie wspominając. W naszym powiecie wody jest dużo.
Na szczęście ratownicy mogą liczyć na przyjaciół. Dzięki uprzejmości dyrektora Ośrodka Szkolno-Wypoczynkowego Borki na przystani ośrodka mogli założyć swoją bazę. Uruchomili telefon alarmowy, mają dobrą łączność na całym terenie, ciągle wzbogacają się o sprzęt potrzebny przy ratowaniu życia.
W 2006 roku woprowcy doszli do porozumienia z dyrekcją Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie, który zarządza zbiornikiem i jego brzegami. Otrzymali w dzierżawę dość spory teren – 1.600 mkw. na brzegu zalewu między zaporą a molem.
Wmurowano kamień węgielny. W akcie erekcyjnym, sygnowanym m.in. przez marszałka woj. łódzkiego, czytamy: „Wszystkim zebranym, wszem i wobec zawiadamiamy, iż w dniu dzisiejszym, tj. 16 lipca 2006 r., rozpoczęto dzieło, mające służyć społeczeństwu miasta, gminy, powiatu tomaszowskiego i województwa łódzkiego oraz przyjezdnym gościom wypoczywającym i uprawiającym sporty wodne nad akwenem Zalewu Sulejowskiego, jak również ku uciesze i na pamiątkę potomnym. A będzie to: Baza Ratowniczo-Szkoleniowa Powiatowego WOPR w Tomaszowie Maz”.
- Baza z czasem stanie się kuźnią nowych pokoleń ratowników, nie tylko z Tomaszowa, ale z całego regionu i nawet spoza województwa – twierdzi Tomasz Jarzyński. – Liczymy, że w dzieło budowania tego ośrodka włączą się wszystkie okoliczne samorządy, jak również firmy i osoby prywatne. Tu chodzi o bezpieczeństwo nas wszystkich.
Tworzenie tej bazy nie jest ani tanie, ani łatwe. Na brzegach zalewu nie wolno nic budować. Ratownicy pomyśleli więc o ustawieniu kontenerów typu mieszkalnego. Na nowe nie stać ich, więc szukali używanych, np. na kończących się budowach. Jeden kupili, inny otrzymali w darze, za trzeci zapłacą tylko część należności.
Na brzegu jest już niewielki slip (mała pochylnia) – budowla hydrotechniczna w postaci równi pochyłej schodzącej z lądu w głąb wody, służąca do wodowania. Niebawem przystąpią do budowy kei. Mają pomysł, jak ją zrobić niewielkim kosztem i to tak, by można ją było bez problemu rozbierać i przenosić. Mają już część konstrukcji – kratownicę z kopalnianego taśmociągu.
Ratownicy przy bazie pracują najwięcej jesienią, po zakończeniu sezonu wypoczynkowego. Sporo robót mają już zaplanowanych na wiosnę. Najpierw jednak będą musieli odbudować ogrodzenie. Pocieszają się, że nie ukradziono im siatki. Wszyscy, oczywiście, pracują społecznie. Chęci, sił i animuszu im nie brakuje. Oby tylko nie zabrakło pieniędzy na podstawowe zakupy, przede wszystkim na materiały. Myślą o budowie zadaszenia z miejscem na ognisko. Z czasem chcieliby postawić kilka domków kempingowych, by było gdzie przyjmować uczestników szkoleń, które mają tu być organizowane. Liczą więc na hojność sponsorów.
Mają nadzieję, że w przyszłym roku uda im się bazę uruchomić. – Planowaliśmy przed nowym sezonem wodniackim przeprowadzić się z Borek do Smardzewic, ale boję się, że są to plany zbyt ambitne – dodaje prezes Jarzyński. – Tomaszowskie WOPR jest po prostu biedne, a zbyt wiele własnymi siłami nie da się zrobić. Z pomocą naszych wspaniałych przyjaciół robimy, co możemy. Wiosną okaże się, jakie będziemy mieli możliwości. |