 Dwa klimatyzatory spędzają dosłownie sen z powiek mieszkańcom na pierwszym piętrze.
Od kilku lat Barbara i Marian Derewendowie walczą z klimatyzacją zamontowaną w sklepie pod ich lokalem. Mimo że nie było przyzwolenia wspólnoty mieszkaniowej, pozwolenie na ich zamontowanie wydało prywatnemu najemcy, Tomaszowskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego. Dzisiaj małżeństwo już nie wierzy w zmiany i każdą wolną chwilę spędza na działce z dala od uciążliwego buczenia.
Pani Barbara w bloku przy ulicy Akacjowej mieszka od dzieciństwa, czyli 55 lat. Z mężem od ponad trzydziestu. W między czasie wykupili swoje mieszkanie, stając się członkami Wspólnoty Mieszkaniowej Akacjowa 1. Jak przyznają pod ich lokalem, który znajduje się na pierwszym piętrze, zawsze prowadzona była jakaś działalność gospodarcza. Były sklepy, w których zawsze trzaskały metalowe drzwi, funkcjonowała nawet kafejka. Przez lata małżeństwo przyzwyczaiło się do ruchu pod oknami.
Nigdy jednak nie przywykli do zmian, jakie przyszły wraz z pismem TTBS szóstego lipca 2006 roku. Spółka bowiem zarządza lokalami użytkowymi, które są na parterze bloku. W piśmie poprosili wspólnotę mieszkaniową o wyrażenie opinii o zamontowaniu klimatyzatorów w sklepie mięsnym.
- TTBS sugerował nam, że jak się zgodzimy, zniknie problem trzaskających metalowych drzwi - mówi pani Barbara. - Byliśmy oburzeni, bo odebraliśmy to jako formę szantażu. Jednocześnie mieliśmy już wiedzę z innych części miasta, co oznacza dla mieszkańców klimatyzacja w lokalu użytkowym na parterze. Z takimi rozwiązaniami walczono na przykład na pl. Kościuszki czy w jednym z bloków przy św. Antoniego - dodaje.
Choć wspólnota nie miała nic przeciwko klimatyzatorom członkowie bali się, że urządzenia mogą zostać zainstalowane w nieprawidłowy sposób. Odpowiedź był negatywna.
Tymczasem właściciel sklepu wymienił okna i drzwi na plastikowe. W oknach zamontował dwa klimatyzatory, które ze względu na rodzaj sprzedawanego asortymentu, chodziły całą dobę.
- Wtedy zaczęła się nasza gehenna - mówi małżeństwo. - Urządzenia strasznie wyły, ponadto zamontowano je w niestabilnych oknach. Drgania przenosiły się do naszego mieszkania. W tych warunkach niemożliwe było normalne funkcjonowanie. Najpierw przenieśliśmy sypialnię do innego pokoju, później zaczęliśmy spać w stoperach w uszach. To nie pomagało. Byliśmy wściekli. Ciężko przecież pracowaliśmy na to mieszkanie. Wyczerpani zaczęliśmy uciekać z domu na działkę - dodają.
Do TTBS wspólnota wystosowała skargę. Tymczasem spółka odpowiedziała, że klimatyzatory ?zamontowane są na oknie i drzwiach sklepu, a więc nie na elewacji będącej częścią wspólnoty?.
Mieszkańcom puściły nerwy. Zaczęli odwoływać się do wszystkich służb. Pomocy jednak nie uzyskali.
Do mieszkania państwa Derewendów przyjechał sanepid, by wykonać pomiary hałasu. Sposób, w jaki zostały one zrobione, wzbudził wiele wątpliwości u małżeństwa, które całe życie pracowało w budownictwie.
- Pracownica sanepidu mierzyła wartość hałasu w pokoju, który znajduje się bezpośrednio nad klimatyzatorami - mówi pan Marian. - Zamknęła jednak okna i drzwi. Urządzenie pomiarowe trzymała wysoko nad głową. Średnia wyników, była w górnej części wartości dopuszczalnych. Ja nigdy nie mogłem się doliczyć z tych pomiarów takiej średniej. Ponadto, jak się później dowiedzieliśmy, pomiary powinny być robione na niższej wysokości, przy niedomkniętych oknach, tak, aby zbliżyć warunki do codziennych.
Po niekorzystnych ustaleniach sanepidu, skarga trafiła do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska. Ten odesłał sprawę do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, który ostatecznie umorzył postępowanie. W między czasie Derewendowie wysłali pismo do prezydenta Rafała Zagozdona. Choć TTBS stwierdził, że od prezydenta niewiele zależy, tylko od dobrej woli właściciela sklepu, klimatyzatory były wyłączane na noc. Poprawili również nieco ich zamontowanie.
- Nie będziemy ukrywać, że od tego czasu nasza sytuacja trochę się poprawiła - mówi pan Marian. - Jednak nadal, ze względu na uciążliwe buczenie, nie jesteśmy w stanie wytrzymać długo w mieszkaniu. My naprawdę nie mamy nic przeciwko tej klimatyzacji, ale naszym zdaniem, popartym wykształceniem, te urządzenia są po prostu źle zamontowane. Przecież można zastosować materiały wygłuszające, w tym również drgania i byłoby po sprawie - dodaje.
Tymczasem pan Grzegorz, który pracuje w dużym i prestiżowym biurze w Warszawie, które zajmuje się projektowaniem również klimatyzacji, popiera mieszkańców.
- Jeśli jest to klimatyzator okienny typu ?split?, to pod względem technicznym można jak najbardziej przyczepić się do poziomu hałasu - mówi. - Bardzo rzadko właściciele sklepów posiadają projekt budowlany na montaż klimatyzatorów. Zawsze powinna być zgoda właściciela budynku na ich zamontowanie. Z praktyki wiem, że w dobrym guście jest także uwzględnienie opinii wspólnoty mieszkaniowej, które często żądają, aby właściciel uzyskał zgodę sanepidu, by wydać pozwolenie na montaż urządzenia na elewacji - dodaje.
Prezes TTBS Artur Marek twierdzi, że zrobił wszystko dla dobra właścicieli lokalu i sklepu.
- Sprawa badana była przez sanepid, WIOŚ, powiatowego i wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego - mówi. - Nie było żadnych poważniejszych przeciwskazań. Klimatyzacja wyłączana jest na noc. Trudno jednak, w dzisiejszym czasie, zabronić korzystania z takich rozwiązań. Tym bardziej, że chodzi w tym przypadku o sklep mięsny - dodaje. |