To nie ostatnie dni a może lepiej napisać godziny Dni Tomaszowa!
Chała i kompromitacja, to najdelikatniejsze słowa jakie można było usłyszeć na „tomaszowskich błoniach” po minionym weekendzie.
Prowadzący działalność gospodarczą w czasie festiwalu, nie wiedzą czy jeszcze przyjadą do Tomaszowa. XV Festiwal „A może byśmy tak… do Tomaszowa” zakończył się dla nich finansową klapą. Marketing i promocja w wykonaniu władz miasta - brzmi jak żart. Nie było święta, tłumów turystów, rodzin z małymi dziećmi, nie było atmosfery udanej, niepowtarzalnej imprezy, choć klimat Dni Tomaszowa od piętnastu lat jest taki sam. Przedwyborczy czas dla wielu był gwarantem, że władza zechce udowodnić na co ją stać i pokaże się z jak najlepszej strony, organizacyjnie i promocyjnie. Pustki przed sceną, w ogródkach gastronomicznych, czy na atrakcjach wesołego miasteczka wymownie dowiodły, że czasy amatorów bawiących się w organizację imprez o zasięgu ponadrodzinnym minęły bezpowrotnie. Nakłady finansowe z kasy miejskiej okazały się niewystarczające. Pozyskane środki od sponsorów nie załatały dziury w budżecie festiwalu. Na zaproszenie artystów prezentujących różnorodne style i gatunki trafiające w różny przedział wiekowy odbiorców nikt się nie pokusił. Jeśli poziom festiwalu będzie się nadal tak drastycznie obniżał to za rok o pieniądze będzie jeszcze trudniej. A przecież bywało pięknie – rok 1997: Lombard, ONA, Smokie, Sojka, 1998 Dżem, Maanam, Maryla Rodowicz, 1999, Perfekt, Piasek, Urszula.
W kolejnych latach gościliśmy na festiwalu w Tomaszowie całe spektrum artystów prezentujących muzykę pop, funk, rock. Z tomaszowskiej sceny płynęły dźwięki najpiękniejszych arii świata i przebojów disco polo. Kowalski, Krawczyk, Lady Pank, TSA, Stachurski, Czerwone Gitary to dzisiaj przyjemne wspomnienie.
Oceny tegorocznego festiwalu nie zatuszują słowa prowadzącego imprezę, że oto w Tomaszowie występują megagwiazdy. Być może za rok usłyszymy, że występujący po raz pierwszy na profesjonalnej scenie „bardzo znani artyści” to giga- albo teragwiazdy. Ludzie widzą, słyszą i myślą nie dadzą więc wiary pustym słowom, że to pogoda, przepisy, trudności obiektywne itd.
Nie można ciągle popełniać tych samych błędów i oszukiwać społeczeństwa, że wyciąga się wnioski na przyszłość. W latach ubiegłych festiwal trwał trzy dni, w tym roku dwa, za rok być może będzie trwał jeden dzień. Dlatego muszą znaleźć się ludzie, którzy nie dopuszczą, żeby trwał on tylko kilka godzin.
|