tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
PARKIET-PLAN
- układanie, cyklinowanie, ...
czytaj dalej »

WIDEO-FOTO Garden, cyfrowo, DVD, z VHS na DVD, ...
czytaj dalej »

BIURO Podatkowe "Berry", księgi, ewidencje VAT, ...
czytaj dalej »
Baza firm
 
Kultura

 Urodziny w peerelowskim klimacie

 



Bezpiecznego wiecowania „zetesempówek” pilnowały MO i ORMO.
Tak czasy PRL-u z przymróżeniem oka
wspominali słuchacze TUTW.


Comiesięczne spotkania słuchaczy Tomaszowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, na których hucznie obchodzone są urodziny kolejnych jubilatów, to już tradycja.
Pierwsze odbyły się w 2007 roku. Aby uniknąć monotonii wynikającej z cykliczności tej imprezy, seniorzy zmieniają zarówno miejsca obchodów, jak i scenerię. W tym roku wspaniały tort dla jedenastu styczniowych jubilatów pokrojono w restauracji Alabastro. Co więcej imprezę urodzinową postanowiono połączyć z balem karnawałowym. Jako temat wybrano czasy... PRL-u. Okazuje się, że był to okres w historii naszego narodu, który nie tylko ma wielu przeciwników, ale i równie wielu zwolenników. A jeśli „zwolennicy” to słowo użyte trochę na wyrost, to ludzi, którzy na te czasy potrafią spojrzeć z przymrużeniem oka. - Wybraliśmy ten okres nie bez powodu - tłumaczy Krystyna Wilk, prezeska TUTW. - Przecież dzieciństwo i młodość większości z nas toczyło się właśnie w peerelowskiej rzeczywistości. A to, mimo wszystko, najpiękniejsze lata w życiu każdego człowieka.
Warunkiem udziału w balu było przywdzianie na siebie trzech elementów garderoby w kolorze czerwonym, który dominował w komunistycznym państwie. Niektórzy nie zadowolili się tylko takim, symbolicznym, podkreśleniem charakteru imprezy i poszli jeszcze dalej. Na parkiecie można więc było zauważyć paradujące w czerwonych krawatach i wymachujące biało-czerwonymi chorągiewkami i czerwonymi goździkami członkinie Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej, ekspedientkę w fartuszku z napisami „Nie ma, wyszło, nie dowieźli”, funkcjonariusza milicji obywatelskiej pilnującego porządku na tym niezwykłym „wiecu” oraz pomagającego mu członka ORMO. Wszystkich przebił jednak chyba pan Andrzej, który uruchomił podczas zabawy punkt zbiórki makulatury, za którą można było dostać odpowiednią do statusu i zasług ilość rolek papieru toaletowego (zwanego dziś ekologicznym, a który w tamtych czasach był jedyny i na dodatek deficytowy).
Do tańca „towarzyszkom” i „towarzyszom” przygrywał Tadeusz Kędziora z synem Pawłem. Panowie mieli jednak dość dużą konkurencję, bo co i rusz komuś przypominała się jakaś „socjalistyczna” piosenka („Na prawo most, na lewo most”, „Do roboty”, „Niech żyje młodość”) i zaczynały się chóralne śpiewy. Kiedy jednak zmęczeni śpiewaniem seniorzy wracali na parkiet, trudno było uwierzyć, że wkroczyli już w jesień życia. Takiej energii, temperamentu i wytrwałości pozazdrościć im może niejeden czterdziesto-, a pewnie i trzydziestolatek. No tak, ale tak właśnie w PRL-u „hartowała się stal”.


MarMajs    

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 4 (1018) z dnia 28 Stycznia 2010r.