Jeszcze do niedawna na Polnej jedynym całym fragmentem nawierzchni był próg spowalniający.

Jazda ulicą Polną to jeszcze niedawno był istny koszmar. W środę (3 marca) sytuacja nieco się poprawiła. Pracownicy firmy Asdrog załatali większość groźnych dziur. Może być jednak i tak, że tę robotę trzeba będzie powtórzyć za kilka dni, bo szykuje się kolejny atak zimy.
Co roku w końcu zimy jest ten sam problem. Za dnia odwilż, w nocy mróz, czyli najgorsze dla dróg tzw. przejścia przez 0 stopni. Śnieg się topi, później woda, zamieniając się w lód, rozsadza asfalt błyskawicznie, a koła aut ciągle powiększają powstające dziury. Niektóre ulice praktycznie już nie mają nawierzchni. Raczej należałoby powiedzieć, że są same dziury gdzieniegdzie oblane asfaltem.
Powiat łata sam
Większość ważnych ulic w mieście należy do powiatu. W ostatnich latach wydano na nie znaczne pieniądze i sporo zrobiono. Ale to ciągle za mało wobec olbrzymich zaległości - skutku wieloletniego niedoinwestowania. W efekcie więcej narzekamy niż chwalimy. Wystarczy przejechać się po centrum miasta. Ulica Berka Joselewicza to mieszanina dziur i łat. Podobnie zresztą jak ul. Langego, gdzie nie tylko mnóstwo dziur, ale i wielkie rozlewiska. Wszystkich uszkodzonych ulic nie ma co wymieniać, gdyż prawie wszędzie są problemy.
Sytuacja ulega zmianie, gdyż wraz z poprawą pogody do pracy wzięli się drogowcy. - Wszystkie siły rzuciliśmy na Tomaszów - mówi Jacek Killman, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Jakubowie. - Dwie brygady pracują od rana do wieczora. Jedna działa z pomocą recyklera i posługuje się gorącym asfaltem, a druga łata dziury masą na zimno. Jeśli pogoda pozwoli, to za kilka dni problem zostanie złagodzony.
Asdrog działa w mieście
Miasto też szybko reaguje. Ulica Polna to jedna wielka pułapka i w zasadzie pow powinna być zamknięta dla ruchu kołowego. Potężnych dziur nie sposób było ominąć, a po deszczach kryły się w kałużach i były pułapką dla aut i przechodniów. Jak mówią tomaszowianie, jedynym całym fragmentem Polnej jest próg spowalniający ruch.
Ale to się już zmienia. Do akcji przystąpił Zakład Drogowo-Budowlany Asdrog, który wygrał przetarg na bieżące utrzymanie dróg należących do miasta. Drogowcy od kilku dni działają na Polnej. Co prawda zaczęli dość śmiesznie, od załatania trzech dziur koło Jerozolimskiej. Jak na jeden dzień to efekt znikomy, ale później wzięli się do roboty poważnie. Jednak na tym, co zrobili, chyba obecnie poprzestaną, bo znów zaczął padać śnieg. Kolejny atak zimy uniemożliwi łatanie dziur.
- Nie musimy się bardzo spieszyć, bo nasze drogi nie wyglądają najgorzej - mówi Dariusz Banaś, zastępca naczelnika Wydziału Inżyniera Miasta. - Nakładki bitumiczne, którymi w ostatnich latach pokryliśmy sporo ulic dobrze wytrzymują końcówkę zimy.
Kolizja z dziurą
Brzydkich słów rzucanych przez kierowców, zmuszanych do jazdy slalomem, nie sposób przytoczyć. Łatwo bowiem uszkodzić oponę czy felgę, a nawet zawieszenie. - Nie ma tygodnia, bym nie miał kilku klientów z kołami uszkodzonymi na dziurach - opowiada tomaszowski wulkanizator. - Najczęściej są to uszkodzone opony. Czasem jednak krzywią się tarcze koła. Felgi stalowe z reguły daje się prostować, ale tarcze aluminiowe to najczęściej już złom. A to oznacza poważny wydatek.
Takich przypadków co roku na tomaszowskich ulicach i pozamiejskich drogach powiatowych jest sporo. Zgodnie z prawem są to kolizje, które spowodował właściciel drogi i on musi ponieść koszty naprawy aut. Trzeba jednak wpierw udowodnić, że uszkodzenie samochodu nastąpiło z winny dziurawej drogi.
Jak twierdzą urzędnicy, najlepiej w takich przypadkach jest wezwać policję, która spisze odpowiedni protokół. Można też skorzystać z pomocy Straży Miejskiej, która potwierdzi zdarzenie. Jeśli stało się to w godzinach pracy urzędu, wskazane jest powiadomić urząd miasta lub starostwo. Może na miejsce kolizji pofatygować się jakiś urzędnik.
Ale nawet jeśli po kolizji nie wezwaliśmy funkcjonariuszy, to nie stoimy na straconej pozycji. Musimy tylko mieć świadków zdarzenia. Dobrze też jest zrobić zdjęcie dziury i uszkodzonego auta.
Odszkodowania
wypłaca ubezpieczyciel
Później trzeba jeszcze przejść szlak biurokratyczny. Należy zgłosić się do właściwego urzędu (zarządcy drogi). Tam potwierdzić wniosek o odszkodowanie, a następnie stukać do firmy ubezpieczeniowej. Zarówno powiat, jak i miasto w tym roku ubezpieczyły się od odpowiedzialności cywilnej za swoje ulice (a raczej swoje dziury) w Polskim Związku Motorowym Towarzystwie Ubezpieczeń SA Vienna Insurance Group Oddział Regionalny w Lublinie. Dotychczas ubezpieczycielem było PZU i od lat wypłacało odszkodowania bez problemu i bez większych opóźnień. Jak nowe towarzystwo ubezpieczeniowe wywiąże się z roli, przekonamy się za kilka tygodni.
Niestety, nie wszyscy są uczciwi. Co roku trafiają się ludzie, którzy próbują wykorzystać fatalną sytuację na drogach do naprawy własnego auta za cudze pieniądze. Jak opowiadają urzędnicy, na przykład pewien kierowca twierdził, że na dziurach wypadła mu z silnika półoś. Inny żądał zapłaty za cztery koła, choć uszkodził jedno, twierdząc, że musi mieć wszystkie jednakowe. Nie wszystkie więc wnioski o odszkodowanie są zatwierdzane do wypłaty. Dlatego warto mieć policyjny protokół. |