W gmachu A Urzędu Miasta trwa remont głównej klatki. Remonty w Urzędzie nie są niczym nadzwyczajnym. Wciąż trwają tu różne prace adaptacyjne, naprawcze, remontowe. Wszak mamy do czynienia z leciwym obiektem, który odwiedza każdego dnia kilkaset osób, a do tego jest miejscem pracy prawie 200 urzędników.
W ubiegłej kadencji najwięcej emocji wzbudzało odrestaurowywanie sali obrad Urzędu Miasta, największej i reprezentacyjnej. Salę odświeżono, cztecnoty kardynalne: justitia - sprawiedliwość, fortitudo - męstwo, prudentia - roztropność, temperantia - umiarkowanie pozostały na swoim miejscu. Częstokroć ma się wrażenie, że jeśli chodzi o gmach UM, cnoty te pozostają wyłącznie na ścianach. Ale to już zupełnie inny temat. Za to w oknach pojawiły się rolety, bo w słoneczne, letnie dni wielogodzinne narady były nie do zniesienia.
Wcześniej duże emocje wzbudzał remont fasady głównego budynku, nie tyle z racji samych prac, ale z racji firmy wykonawczej, należącej do ówczesnego, a i obecnego, radnego.
Potem była jeszcze potyczka o schody, czy mają być z lepszego, czy gorszego materiału, ile powinny kosztować i dlaczego tak drogo. Schody są, służą tym, którzy po nich chodzą,a nawet jeżdżą, bo wykonano podjazd dla wózków inwalidzkich. W sumie norma, choć dla inwalidów wiele się nie zmieniło. Drzwi główne do urzędu są ciężkie, klamka usytuowana wysoko. Osoba na wózku ma trudności z ich pokonaniem i dobrze, gdy pojawia się w takich momentach ktoś życzliwy i drzwi przytrzyma. Wjechanie z innym wózkiem, dziecięcym jest równie kłopotliwe. Trzeba też pamiętać, że inwalida i rodzic z wózkiem na piętro się nie dostaną. Dzięki podjazdowi można jedynie urzędować na parterze. Na szczęście jest tam punkt obsługi interesantów i zakładam (mam nadzieję, że nie naiwnie), że w takich sytuacjach właściwy urzędnik schodzi na dół i obsługuje inwalidę w tym właśnie miejscu. Urząd szczyci się wszak posiadaniem certyfikatu zarządzania jakością, zatem inaczej być nie może.
Obecny remont to zaledwie czyszczenie i malowanie klatki schodowej połączony z drobnymi naprawami instalacji elektrycznej. Zakres prac nie jest znaczący. Łączny koszt robót ustalono na ok. 19 tys. zł. Jednak specyfika remontu polega na tym, że odbywa się on w najbardziej newralgicznym miejscu gmachu. Po schodach bezustannie krążą pracownicy i petenci. Robotnicy na wysokich rusztowaniach musieli uważać nie tylko na własne bezpieczeństwo, ale i zwracać uwagę, by osobie postronnej zwyczajnie coś nie spadło na głowę, a w najlepszym przypadku pod nogi. W dodatku, jak to w naszym narodzie bywa, każdy zna się na leczeniu i budownictwie, każdy ma w sprawie ucierania, zaprawek i kładzenia farby coś do powiedzenia.
W tej sytuacji szef Unisbudu, firmy wykonawczej zaproponował, by prace wykonywać… po godzinach pracy. Urzędników oczywiście. Robotnicy zaczynają ucierać i malować, gdy urzędnicy zamykają swoje komputery i szuflady. Prace trwają popołudniami i kończą się po północy. Remont zakończy się do 29 października.
Gdyby tak przykład z Urzędu Miasta i firmy Unisbud wzięli spece od drogownictwa, zwłaszcza, gdy w połowie roku zabierają się do malowania zebr, byłoby też o czym pisać. |