
Są chlubą tomaszowskiej komendy policji. Świetnie wyszkoleni i sprawni fizycznie. Ich zadaniem, oprócz codziennej pracy funkcjonariusza, jest błyskawiczne reagowanie w sytuacjach szczególnego zagrożenia. Przynależność do specjalnego oddziału to dla nich nie tylko zawód, to pasja.
Tomaszowscy policjanci otrzymali informację, że przez nasz powiat przemieszczają się samochodem osobowym bardzo niebezpieczni, prawdopodobnie uzbrojeni przestępcy, którzy muszą zostać jak najszybciej zatrzymani. Nie ma czasu na ściągnięcie z Łodzi specjalnej policyjnej grupy antyterrorystycznej. Komendant powiatowy podjmuje decyzję, że do akcji wchodzą jego policjanci z Nieetatowego Zespołu Interwencyjnego. Ci są gotowi w kilka minut. Po dojechaniu do celu, zajeżdżają drogę pojazdowi przestępców. Wyskakują z radiowozu. Ubrani są w czarne mundury, mają nowoczesny sprzęt taktyczny, na głowach hełmy. Ich twarze skrywają kominiarki. Przy wystrzale z broni automatycznej wyciągają bandziorów z auta. Akcja zakończona. Ale spokojnie, to tylko ćwiczenia. W ostatnim czasie podobne zostały przygotowane z okazji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
W 2009 roku grupa tomaszowskich funkcjonariuszy zgłosiła się do swojego komendanta podinsp. Mirosława Domańskiego. Zaproponowali, że mogą stworzyć w jednostce Nieetatowy Zespół Interwencyjny, który mógłby wypełniać specjalne zadania policyjne. Komendant wiedział, że mężczyźni interesują się taką działalnością od dawna. Niektórzy z nich starali się zresztą o przyjęcie do łódzkiego Samodzielnego Pododdziału Antyterrorystycznego Policji. Mimo bardzo wysokich wymagań niektórym udało się. Dla komendanta nie bez znaczenia w podjęciu decyzji był fakt, że w grupie chcieli działać wzorowi i wszechstronnie przeszkoleni funkcjonariusze. Choć komenda na szczeblu powiatowym nie musi posiadać takiej formacji, Mirosław Domański docenił zapał swoich ludzi i powołał do życia NZI.
Obecnie w jego skład wchodzi siedmiu policjantów, docelowo ma być ich dwunastu. Nie każdy może jednak do niego wstąpić.
- Muszą to być osoby z zapałem i odpowiednią wiedzą - mówi dowódca zespołu asp. Adam Kolecki. - A przede wszystkim muszą być gotowe do różnych dodatkowych szkoleń i treningów. Grupa jest bowiem nieetatowa, a jej członkowie na co dzień służą w innych wydziałach komendy.
Tomaszowscy antyterroryści są wyposażeni w specjalistyczny sprzęt taktyczny i cały czas się szkolą. Są instruktorami strzelectwa, zaliczają zajęcia z technik i taktyk interwencji, pierwszej pomocy w działaniu specjalnym, a nawet pirotechniczne. Oczywiście spędzają setki godzin, pracując nad kondycją.
Współpracują z łódzkim SPAP, z komandosami z 25. Brygady Kawalerii Powietrznej oraz Biurem Ochrony Rządu. Są gotowi do wykonania praktycznie każdego zadania. Do akcji mogą przystąpić na rozkaz swojego komendanta w przypadku, gdy na przykład liczy się czas interwencji, a łódzcy antyterroryści nie zdążą dojechać. Na szczęście nie musieli jeszcze brać udziału w niebezpiecznej misji, ale ochraniali już prezydenta Bronisława Komorowskiego podczas spalskich dożynek, chętnie wykorzystywani są również do eskortowania i pilnowania kibiców piłkarskich. Miejmy nadzieję, że będą częściej brali udział również w pokazach dla mieszkańców, bo jest naprawdę na co popatrzeć. Ostatni zakończył się gromkimi brawami. Wszyscy chcieli mieć zdjęcie z tomaszowskimi ?kominiarzami?, bo tak w policyjnym slangu określani są członkowie grup antyterrorystycznych. |