tomaszowski informator tygodniowy
Ogłoszenia
Wyróżnione
UROLOG specjalista ANDRZEJ KACZMAREK: choroby ...
czytaj dalej »

TRANSPORT kontener 6,5 t, winda, przeprowadzki, ...
czytaj dalej »

BIURO RACHUNKOWE - księgi, podatki, ZUS, kadry, ...
czytaj dalej »
Baza firm
 
Aktualności

 Tomaszów znów bez składowiska

 



Składowisko odpadów komunalnych SITY pod Tomaszowem.
Stan sprzed dwóch miesięcy.


Niemal siedemdziesięciotysięczny Tomaszów znów pozbawiony jest składowiska odpadów komunalnych. Śmieci z naszego miasta wędrują do Kamieńska, Rawy Mazowieckiej i Nowego Miasta.
Do zamknięcia przepełnionego po brzegi składowiska odpadów jego właściciel firma SITA Polska przymierzała się wraz z końcem listopada. Decyzja zapadła niemal z dnia na dzień. Składowisko zamknięto na początku października.
To nie pierwsza taka sytuacja w mieście. Jesienią 2005 r., a zatem cztery lata temu, składowisko również zostało zamknięte. SITA musiała zamknąć wysypisko rok po tym, jak została jego właścicielem. Kupiła je od syndyka masy upadłościowej Zakładu Zagospodarowania Odpadów, wygrywając przetarg w październiku 2004 r. kwotą 3,6 mln zł.
Składowisko trzeba było zamknąć, bo SITA nie uzyskała tzw. zintegrowanego pozwolenia na jego prowadzenie, wydawanego przez służby ochrony środowiska wojewody.
Jesienią 2005 r. SITA rozwiązała umowy z firmami dostarczającymi odpady w ciągu zaledwie kilku dni. Firmy błyskawicznie musiały szukać innych miejsc, do których miały trafiać tomaszowskie odpady. Kiedyś oburzaliśmy się, że śmieci z Warszawy trafiają na nasze, ledwo co wybudowane, składowisko. Teraz my sami zaczęliśmy zaśmiecać Piotrków, Kamieńsk, Bełchatów. Wstyd?
Największy wówczas odbiorca odpadów z terenu miasta firma Altvater (obecnie Veolia), obsługująca ok. 80% obszaru Tomaszowa, zorganizowała przy ul. Henrykowskiej czasowy magazyn odpadów. Przytrzymywano tam zbierane z miasta odpady i ładowano do samochodów kontenerów, by wywieźć je na składowiska. Magazyn powstawał w pośpiechu. Prace przygotowujące teren do przesypywania odpadów wykonywano w czasie, gdy te już czekały w kilkumetrowych stertach na wywózkę.
W sierpniu 2006 r. Lasy Państwowe podpisały umowę z SITĄ na dzierżawę terenu w gm. Lubochnia pod Tomaszowem. Wcześniej (lipiec 2006 r.) SITA wygrała przetarg ogłoszony przez Lasy Państwowe. Jako ciekawostkę można przypomnieć, że konkurowała wówczas z miastem, które na okoliczność przystąpienia do przetargu powołało do życia… konsorcjum wraz ze spółką Oczyszczalnia Ścieków.
Po ponad 1,5 roku od zamknięcia podtomaszowskiego składowiska, w połowie ubiegłego roku SITA ponownie je otworzyła. Przyjmowała odpady z Tomaszowa i powiatu tomaszowskiego.
Naczelnym celem SITY stało się uzyskanie zgody na budowę kolejnej niecki, która posłużyłaby do składowania odpadów. By uzyskać pozwolenie na wielomilionową inwestycję, SITA powinna mieć zgodę Lasów Państwowych, właściciela terenu, czyli gminy Lubochnia i służb wojewody. Zabiegała o to i zabiega od chwili kupna składowiska. Tymczasem sterta odpadów rosła i rosła. Nieoficjalnie mówi się, że francuski właściciel firmy, zgodnie z normami obowiązującymi w tym kraju, uznał składowisko za wypełnione i zdecydował się je zamknąć. Wg polskich norm składowisko śmieci mogłoby jeszcze przyjmować.
- Decyzja SITY znów nas zaskoczyła - mówi Jacek Bojdo, dyrektor tomaszowskiego oddziału Veolii. - Zorganizowaliśmy przeładunek odpadów na terenie byłego Wistomu. Śmieci nie są tam składowane. Wywóz odbywa się niemal na bieżąco. Plac, na którym odbywa się przeładunek, pokryty jest betonową płytą. Udało się nam uzyskać zgodę powiatowych służb ochrony środowiska na prowadzenie w tym miejscu przesypywania odpadów.
Dyrektor Bojdo nie chce mówić, o ile w najbliższym czasie wzrosną ceny odbioru śmieci z miasta. - W Kamieńsku cena składowania jest zbliżona do tej, jaka była pod Tomaszowem. Cena rośnie więc o koszt transportu. Z kolei ceny na wysypiskach leżących w kierunku północnym są wyższe, bo obowiązują cenniki warszawskie. Dopiero po zamknięciu miesiąca będziemy mogli realnie ocenić wielkość strat i wysokość czekających nas podwyżek.
Przez dwie kolejne kadencje władze miasta nie przedsięwzięły żadnych kroków w sprawie uregulowania gospodarki odpadami komunalnymi w mieście. Prezydent Rafał Zagozdon w chwili obecnej też nie ma wiele do powiedzenia na ten temat. - W poprzedniej kadencji doprowadzono do upadłości Zakładu Gospodarki Komunalnej, firmy, w której miasto miało udziały. W tej chwili nie mamy żadnego wpływu na działania i decyzje właściciela wysypiska, jakim jest SITA. Sytuacja jest o tyle opanowana, że firma wywozowa na bieżąco usuwa odpady z miasta i wywozi je na sąsiednie składowiska. Decyzji w sprawie budowy przez miasto własnego składowiska też nie ma. Podejmujemy rozmowy z władzami Łodzi, która przygotowuje się do budowy spalarni odpadów. Ta inwestycja jest jednak na etapie sondażowym. W chwili obecnej trudno powiedzieć, jaki byłby udział Tomaszowa w przedsiewzięciu. Wciąż aktualna jest też koncepcja budowy biogazowni.
Tyle prezydent Zagozdon. Gospodarka odpadami komunalnymi to jeden z najtrudniejszych tematów w naszym mieście. Nie radzi z nim sobie już trzecia, kolejna władza, a zatem problem trwa od ponad 10 lat. W tej kadencji obowiązuje metoda strusia, bo priorytetem jest rewitalizacja i basen. Tymczasem gospodarka wodno-ściekowo-odpadowa to krwioobieg miejskiego organizmu. Fasady, ławeczki i kolorowa kostka to zaledwie make-up.

Pod koniec stycznia 2004 r. wójtowie siedmiu gmin naszego powiatu i prezydent Tomaszowa podpisali porozumienie w sprawie tworzenia międzygminnego składowiska odpadów komunalnych. Wspólne przedsięwzięcie wsparte z funduszy pomocowych, dotacji i pożyczek miało dać szansę na inwestycję gwarantującą spokojne składowanie odpadów przez najbliższe 20 lat. Jak na razie skończyło się na podpisaniu porozumienia.

Z archiwów TIT
(…) Jeśli chodzi o wysypisko, to wciąż odpady są dalej odbierane i wywożone po starych cenach, nie ma z tym problemu. (…) Niebawem miasto będzie posiadało wysypisko tylko na własne potrzeby (…)
Płatne ogłoszenie prezydenta Mirosława Kuklińskiego zamieszczone w TIT nr 7/2006.


Agnieszka Łuczak   

Artykuł ukazał się w wydaniu nr 42 (1005) z dnia 22 Października 2009r.