Ogromna tragedia w centrum miasta. Kompletnie pijany 33-letni kierowca we wtorek, 20 października na ulicy Mościckiego potrącił na przejściu dla pieszych dwie kobiety i uciekł. Jedna z nich zmarła, druga w poważnym stanie znajduje się szpitalu. Sprawcę udało się błyskawicznie złapać dzięki zaangażowaniu i odwadze młodych tomaszowian. To niejedyny wypadek śmiertelny z udziałem pieszych. Na drodze K-8 zginął 31-latek.
 Pijany kierowca uciekał fordem z prawie całkowicie zniszczoną szybą.
Szczegóły, które usłyszeliśmy od świadków wtorkowego wypadku są wstrząsające. Tego deszczowego dnia o godz. 15.45 dwie kobiety w wieku 53 i 48 lat wracały z pracy chodnikiem przy ulicy Mościckiego po stronie Sądu Rejonowego. Na wysokości parku miejskiego postanowiły przejść na drugą stronę ulicy przez przejście dla pieszych.
W tym czasie 21-letni tomaszowianin wraz z 19-letnią dziewczyną jechał samochodem w stronę I Liceum Ogólnokształcącego. Przed nimi jechał stary ford sierra koloru wyblakłej śliwki.
- Pojazd poruszał się jak na te warunki pogodowe dość szybko - mówi 21-latek. - Przypuszczam, że ponad 60 km/h. Będąc w pobliżu I LO, widziałem jak przez przejście dla pieszych idą dwie kobiety. Kierowca forda nawet nie hamował. Po prostu zmiótł je z pasów. To było straszne - dodaje mężczyzna.
Uderzenie było bardzo silne. Kobiety bezwładnie przeleciały przez samochód. 48-latka upadła po lewej stronie ulicy. Jej 53-letnia koleżanka w kałuży tuż przy krawężniku u zbiegu Mościckiego i Bohaterów 14 Brygady.
- Zatrzymałem się - opowiada dalej młody tomaszowianin. - Byłem w szoku. Po sekundzie zauważyłem jednak, że sprawca wypadku nie ma zamiaru stanąć i jedzie dalej. Widziałem jak wokół potrąconych kobiet zbierają się przechodnie, którzy dzwonią pewnie po pomoc. Nic bym tam na miejscu nie pomógł. Z dziewczyną postanowiliśmy jechać za fordem.
Sprawca zdarzenia zatrzymał się w korku przed rondem Dmowskiego. Wtedy 21-latek postanowił działać.
- Wyskoczyłem z auta i podbiegłem do kierowcy sierry - mówi. - Zapytałem go, czy wie, co zrobił. Odpowiedział, że tak. Nakazałem mu, by zjechał na parking koło sklepu. Już wtedy zauważyłem, że kierowca jest pijany, ale bełkocząc, zgodził się zatrzymać. Widziałem, że ma mocno rozbitą przednią szybę. Na niej leżała jeszcze torebka jednej z potrąconych kobiet. Wziąłem ją i wróciłem do samochodu.
Ford skręcił w Bartosza Głowackiego, później jednak zamiast na parking skręcił w Niską. Młodzi ludzie cały czas jechali za nim. Uciekinier zaczął niebezpiecznie przyśpieszać. Skręcił w ulicę Zacisze, wymuszając pierwszeństwo. Niemal doszło do kolejnego wypadku.
W tym czasie 19-letnia dziewczyna, która jechała w samochodzie cały czas rozmawiała przez telefon z policją, podając aktualne położenie uciekiniera. A ford pędził ulicami Mireckiego, Nowowiejską, Majową, później ponownie wjechał w Zacisze i Niską. W tym momencie za fordem jechał już radiowóz policji. Sprawca wypadku skręcił w Akacjową i nadal nie miał zamiaru się zatrzymać. Postanowił nawet uciekać przez trawnik, ale jego pojazd zawiesił się na wysokim krawężniku i stanął. Funkcjonariusze błyskawicznie dopadli do sierry, wyciągnęli jego kierowcę, rzucili na ziemię i skuli. W sumie na miejsce przyjechały cztery radiowozy. 33-letni Jacek D. był kompletnie pijany. Badanie wykazało u niego podnad dwa promile alkoholu w organizmie.
Gdy trwał pościg, na Mościckiego na pasach walczono o życie potrąconych kobiet. Zaraz po zdarzeniu do miejsca wypadku dojechała pani Agnieszka, absolwentka studiów medycznych.
- Szybko zaparkowałam samochód i pobiegłam do ofiar - mówi. - Jedna z kobiet sama się podniosła. Miała ranę głowy. Druga nadal leżała. Z uszu, nosa i ust leciała jej krew. Zajrzałam jej w oczy. Była nieprzytomna. Puls był niestabilny. Przyjechał samochód Żandarmerii Wojskowej, a zaraz po nim karetka.
Po pomoc zadzwonili przechodnie. Jeden z pracowników robót drogowych znalazł tablicę rejestracyjną od forda, która odpadła po uderzeniu. Oddał ją policji.
Kobiety trafiły do tomaszowskiego szpitala. 48-latka doznała obrażenia czaszki i ogólnych potłuczeń. Lekarze założyli jej ponad 20 szwów. Czuła się na tyle dobrze, że następnego dnia złożyła zeznania. O wiele gorzej sytuacja wyglądała z jej 53-letnią koleżanką. Była w bardzo poważnym stanie. Przewieziono ją do specjalistycznego szpitala w Łodzi. Lekarz stwierdził śmierć kliniczną. W środę kobieta zmarła.
Jacek D. noc spędził w Policyjnej Izbie Zatrzymań. Trzeźwiał. W środę został doprowadzony do prokuratury i sądu. Na wniosek prokuratury, sąd tymczasowo go aresztował.
Przy okazji wyszło na jaw, że Jacek D. 19 sierpnia 2008 r. wymusił pierwszeństwo na motorowerzyście. Doszło do kolizji. Wtedy również uciekł z miejsca zdarzenia. Został ujęty po policyjnym pościgu. Został ukarany mandatem, a sąd odebrał mu prawo jazdy na pół roku. Dokument odebrał w marcu tego roku.
Mężczyzna jest znany policji. Często brał udział w zakłócaniu spokoju i innych poważniejszych czynach. Zawsze jednak udawało mu się uniknąć kary. Teraz grozi mu nawet do 12 lat więzienia.
To niejedyny tragiczny wypadek, jaki miał miejsce w ostatnich dniach na naszym terenie.
W piątek, 16 października około godziny 21.55 na skrzyżowaniu gierkówki z drogą prowadzącą do Emilianowa 31-letni mężczyzna przechodził przez trasę K-8 od strony Lubochni. Pasy w kierunku Katowic przeszedł bez problemów. Zatrzymał się na łączniku rozdzielającym. W tym momencie w stronę Warszawy na lewym pasie jechała s¶koda octavia, prawym ciężarowy MAN kierowany przez 35-letniego mieszkańca Łukowa. Mimo to pieszy postanowił przejść przez drogę. Na lewym pasie wszedł pod MAN-a i został uderzony lewą, przednią częścią kabiny. Zginął na miejscu. Ciężarówka zatrzymała się około 20 metrów od miejsca zdarzenia. Przed nią stanęła s¶koda, której 29-letni kierowca był świadkiem tragicznego zdarzenia. Na miejsce przyjechał prokurator, który wyjaśni okoliczności wypadku.
Tego samego dnia o godz. 18.30 pogotowie ratunkowe poinformowało policję o potrąceniu pieszego na ul. B. Głowackiego. Funkcjonariusze ustalili, że 16-letnia mieszkanka Tomaszowa przechodziła przez przejście dla pieszych w okolicach postoju taxi. Gdy była na pasach, uderzył ją citroen xara 42-letniego tomaszowianina. Dziewczyna trafiła z ogólnymi potłuczeniami na oddział ortopedyczny. Została na obserwacji.
Dwa dni wcześniej w środę, 14 października o godz. 19.20 na drodze z Ujazdu do Kolonii Ujazd jechał autobus tomaszowskiego PKS relacji Tomaszów - Łódź. Na ulicy Przedmieście 37-letni kierowca, mieszkaniec Tomaszowa nie zauważył przed sobą jadącego w tym samym kierunku rowerzysty. Potrącił go prawą, przednią częścią pojazdu. 78-letni mężczyzna trafił do szpitala z podejrzeniem złamania barku i biodra. |