 Tadeusz Drozda w towarzystwie zespołu Rokicinki.
Znany i lubiany satyryk Tadeusz Drozda odwiedził w niedzielę, 28 czerwca Rokiciny. Wystąpił na gminnym festynie, zaproszony przez firmę Motyl. Przez prawie półtorej godziny rozbawiał do łez tysięczną widownię.
- Czy pana przyjazd to przypadek, czy wyrachowanie? - zapytaliśmy z przekąsem znanego prześmiewcę. Nim odpowiedział na to pytanie, dokładnie sprawdził u wójta Jana Klepacza, co to jest TIT.
- Gorąco pozdrawiam moich fanów czytających TIT. Rymnę sobie tekstem, który wpisałem do księgi pamiątkowej tutejszego ośrodka kultury. ?Żadne kpiny, głupie miny, gdy odwiedzam Rokicjiny, gminę dobrej roboty, bo tu zamieszkał Motyl największy na świecie, a wy tu z głodu nie padniecie. Nie ma drugiej takiej gminy, wiwat, wiwat Rokiciny!?. Dodam jeszcze, że ciekawa gmina ma równie dobrego wójta Klepacza, któremu prawie wszystko wybacza.
- Czytelnicy z przyjemnością oglądają pana występy w programach rozrywkowych. Jak to się stało, że pojawia się pan w spotach reklamowych tutejszej firmy Motyl?
- Kochani, reklama to dźwignia handlu, która pomaga finansowo mnie i sponsorowi. Nie lokujcie mojej wizyty w koszyku przypadków, bowiem z Marianem Motylem znam się i przyjaźnię ponad dwadzieścia lat. Towarzyszyłem mu od chwili, kiedy rozpoczynał działalność, mając zaledwie trzy słoiki i nie wiedział, czym je napełnić. Od tamtego czasu bywam w Rokicinach i widzę ogromne postępy. Teraz Marian to biznesmen pełną gębą, dobrze znany w kraju i na świecie.
- Co zmieniło się w tym czasie w Rokicinach?
- Dwie dekady przeobrażeń gospodarczych doprowadziły również do widocznych zmian w Rokicinach. Wasze przeobrażenia nie odstają od normy. Zgodnie ze szkolną zasadą, gmina nie wychodzi przed szereg, pracuje na poziomie lokalnych standardów, bowiem bycie prymusem nie zawsze popłaca.
- Niedawno obchodził pan 40-lecie pracy artystycznej. Dlaczego dinozaur polskiej rozrywki satyrycznej jest mało widoczny w telewizji? Czyżby popadł w niełaskę medialnych decydentów?
- Moja profesja zależy ogromnie od polityki przez duże ?P?. Mam przerąbane, kiedy nie trafię do grona ulubieńców aktualnie rządzącego reżimu w odpowiednim miejscu i czasie. Odstrzelił mnie pan Wildstein, który przejął TVP z nadania PiS, za nim poszli inni. Wyrzucili ?nie swoich ludzi? z listy współpracowników. Mnie też, bowiem miałem dla nich za sztywny kręgosłup, zbyt trafne i mocno zadziorne spostrzeżenia. Dzisiaj rządzi partia, która rozsądnie traktuje satyrę argumentowaną. Nie pcha się jednak do mediów, bowiem może wiele stracić.
- Środki masowego przekazu to przecież trzecia władza w kraju?
- Przyznaję, lecz jej posiadanie nie zawsze popłaca. To, o czym teraz mówię, zupełnie poważnie potraktowali członkowie obecnej władzy. Wszystkie dotychczasowe wybory w Polsce zawsze przegrywała partia, która zarządzała prasą, radiem i telewizją, dlatego dzisiejszy rząd wcale nie chce przejąć mediów, choć nie miałby z tym problemów. Wybory przegrały AWS, SLD i PiS oraz inne partyjki kanapowe.
Ludzie przy władzy nie grzeszą skromnością i zawsze pieprzą, jacy to oni są cacy i znakomici! Niegłupi naród przeważnie ignoruje chwalipiętów, lecz stawia na męczenników. Największą siłę Platformy Obywatelskiej stanowi dzisiaj? Jarosław Kaczyński. Stara się pogrążyć ten rząd przy każdej okazji, lecz automatycznie mobilizuje ratowników, którzy pomagają Platformie wydostać się z topieli. Po jaką cholerę mają więc brać ?telewizyjną władzę? na rok przed elekcją? Taniej i bezpieczniej kupić od konkurencji spoty reklamowe. Kiedy wezmą za nie pieniądze, bez względu na treść, chcą czy nie chcą, puszczać muszą.
- Dziękuję za rozmowę?
- Hola, hola, jeszcze nie skończyłem, a gdzie pozdrowienia dla moich fanów i czytelników! Moi drodzy idzie lato, dlatego życzę wam wszystkiego najlepszego i zapraszam na swoje koncerty. Na koniec powiem krótko: to nie jest kit, w powiecie tomaszowskim najlepszym informatorem jest zawsze TIT. Dla wszystkich czytelników mam książkę zatytułowaną ?Ja smakosz, czyli biesiada dookoła świata?. Zapewniam, że są w niej smakowite potrawy dla ciała i dla ducha. Wszystko, co tam znajdziecie, sam dokładnie opisałem? część dodali przyjaciele.
Z dyżurnym satyrykiem kraju rozmawiał J. Michalik
|