Powiat tomaszowski przegrał w sądzie sprawę o zapłatę za wykonanie inwestycji.

Sąd Apelacyjny w Łodzi oddalił apelację powiatu tomaszowskiego od wyroku Sądu Okręgowego w Piotrkowie Tryb. i nakazał naszemu samorządowi zapłatę ok. 1,3 miliona złotych firmie z Wrocławia. Do tego dochodzi blisko 300.000 zł odsetek oraz ponad 200.000 zł kosztów procesowych. Decyzja dotyczy zapłaty za ostatni etap budowy ścieżki rowerowej do Spały. Powiat już raz za te prace zapłacił, ale nie tam gdzie trzeba.
O sprawie zrobiło się głośno latem ubiegłego roku. Tydzień po oddaniu do użytku ścieżki (15 czerwca 2008 roku) okazało się, że firma Euro Debt Group z Wrocławia zażądała zapłaty ostatniej transzy za realizację inwestycji. Miała cesję wierzytelności od wykonawcy robót z Zalesia Dolnego.
Przypomnimy, wykonawcą ścieżki była firma Sztukiewicz, która wiosną 2007 roku wygrała przetarg kwotą 3.822.243 zł. W ciągu roku, w miarę postępu prac, starostwo płaciło wykonawcy za kolejne etapy zrealizowanej inwestycji. Jednak od początku pieniądze nie trafiały do firmy Sztukiewicz, lecz na konto spółki z Wrocławia, świadczącej usługi faktoringu. Za każdym razem, po otrzymaniu kolejnej faktury, przedstawiciele powiatu podpisywali z wykonawcą odpowiedni aneks do umowy. Jednak dwa ostatnie przelewy nie poszły do wrocławskiej spółki. Najpierw blisko 700.000 zł, a następnie ponad 1,3 mln zł trafiły na rachunek Sztukiewicza.
Dlatego nasze władze odmówiły Euro Debt Group zapłaty. Sprawa trafiła na drogę sądową. Najpierw sąd we Wrocławiu na posiedzeniu niejawnym (z pominięciem pozwanego) wydał nakaz zapłaty żądanej kwoty. Dwom kancelariom prawniczym w Łodzi i Warszawie zlecono sporządzenie opinii. Obie przyznawały rację naszym władzom samorządowym. Prawnicy starostwa wnieśli więc sprzeciw od nakazu zapłaty i jednocześnie wystąpili o przeniesienie sprawy z Wrocławia do Piotrkowa. Wniosek został przyjęty.
Ale sprawa była trudna i jeszcze rzadko spotykana. Zarząd Powiatu postanowił, że w sądzie reprezentować nas będzie kancelaria z Warszawy, która wcześniej przygotowała opinię. Podpisano stosowną umowę na kwotę 85 tysięcy złotych. Firma wzięła nawet 35.000 zł zaliczki. Jednak po kilku dniach zrezygnowała z reprezentowania powiatu tomaszowskiego w sądzie. Warszawianie zerwali umowę i oddali wzięte wcześniej pieniądze. Oświadczyli, że ich zdaniem sprawa nie jest do wygrania.
W piotrkowskim Sądzie Okręgowym reprezentowali nas prawnicy samorządowi. Odbyło się kilka rozpraw. Władze powiatu zrozumiały wtedy, że jednak nie obejdzie się bez pomocy prawników wyspecjalizowanych w prawie handlowym. Podpisano umowę z kancelarią prawną z Łodzi, której usługi kosztowały łącznie 41.000 zł. Sąd 29 kwietnia tego roku wydał wyrok, w którym nakazał powiatowi tomaszowskiemu zapłatę 1.306.708,77 zł wraz z odsetkami. Do tego doszło 80.000 zł kosztów sądowych.
Wyrok nie był prawomocny. Po otrzymaniu uzasadnienia wyroku na piśmie Zarząd Powiatu postanowił, że należy od wyroku się odwołać do Sądu Apelacyjnego w Łodzi. Dlaczego zdecydowano się na dalsze ponoszenie kosztów procesowych?
- Można było domniemywać, że sprawa nie będzie miała korzystnego dla nas rozstrzygnięcia, ale zgodnie z interpretacją przepisów przez Regionalną Izbę Obrachunkową, musieliśmy wyczerpać wszystkie możliwości prawne, broniąc samorządowych pieniędzy, inaczej zarzucono by nam niegospodarność - mówi starosta Piotr Kagankiewicz. - Dopiero ostateczny wyrok sądu daje możliwość zaksięgowania tak nadzwyczajnych wydatków.
Wyrok Sądu Apelacyjnego jest ostateczny. Powiat musi zapłacić żądaną kwotę wraz z odsetkami, kosztami sądowymi i kosztami zastępstwa procesowego. Razem daje to blisko 1 mln 850 tys. złotych.
- Z wyrokiem sądu się nie dyskutuje. Zostanie wykonany - mówi P. Kagankiewicz. - Wypłacimy należności. Na ten cel mamy zarezerwowane pieniądze w budżecie, które zostaną zaksięgowane jako dwukrotna zapłata za inwestycję. Od razu skierujemy sprawę do sądu przeciwko firmie Sztukiewicz o zwrot nienależnie pobranych pieniędzy. Zdaję sobie sprawę, że to może nic nie dać, gdyż Sztukiewicz przepadł, ale formalnie musimy tak postąpić, gdyż takie są wymogi RIO.
Zarząd Powiatu jeszcze się nie poddaje. Zostało odwołanie się do Sądu Najwyższego. - Postanowiliśmy, że należy wystąpić z wnioskiem o kasację wyroku - dodaje starosta. - Nie jest to jeszcze ostateczna decyzja. Mamy na to 60 dni, ale uważam, że sprawa jest na tyle precedensowa, że powinniśmy walczyć do końca w obronie swych racji. Tu chodzi o duże pieniądze nas wszystkich.
Wyrok ten może oznaczać duże problemy dla starosty, być może zwiastuje nawet koniec jego kariery politycznej. Radni opozycji, choć uznają zasługi P. Kagankiewicza, szczególnie w zakresie pozyskiwania środków pozabudżetowych, głównie unijnych, rozważają możliwość złożenia wniosku o jego odwołanie, a wraz z nim całego Zarządu Powiatu. Na dziś starosta nie może być pewny nawet swojej koalicji. To aspekt polityczny. Może też być karny.
Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadziło postępowanie w sprawie wypłacenia Sztukiewiczowi nienależnych pieniędzy, czyli o niegospodarność. Funkcjonariusze przesłuchali zarówno przedstawicieli najwyższych władz powiatu, jak i urzędników starostwa.
Działa też Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie. Jak powiedział nam jej rzecznik prasowy Witold Błaszczyk, toczą się dwa postępowania. Jedno dotyczy usunięcia i zniszczenia dokumentu. Jednemu z urzędników starostwa został już postawiony zarzut.
Drugie postępowanie, o niegospodarność w powiecie wynikającą z podejmowanych tu decyzji, Wydział Śledczy prokuratury prowadzi nadal „w sprawie”. Wygląda jednak na to, że potrwa ono długo, bo zdaniem prokuratora Błaszczyka wydaje się niezbędnym przesłuchanie Sztukiewicza.
Także Prokuratura Rejonowa w Tomaszowie zajmuje się sprawą przekrętu. Tuż po powzięciu wiadomości o żądaniu zapłaty przez Euro Debt Group Zarząd Powiatu złożył doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez właściciela firmy z Zalesia. Postępowanie zostało jednak zawieszone z powodu niemożności odnalezienia Macieja Sztukiewicza. Za podejrzanym rozesłany został list gończy. |