
Dwa miesiące temu poruszaliśmy problem mieszkańców osiedla przy ul. Piaskowej, którzy korzystali z niebezpiecznego przejścia pod wiaduktem kolejowym, poruszając się stromym zboczem rzeki Czarnej. Dzięki naszej interwencji udało się zabezpieczyć to miejsce. Kolejarze postawili tam drewnianą barierkę.
To jedyne w tym rejonie przejście pod torami. Unikając tej drogi, mieszkańcy musieliby chodzić przez tory, co wiązałoby się z dużym niebezpieczeństwem. Ruch pociągów pasażerskich i towarowych jest w tym miejscu dosyć duży. Niebezpieczne (również dla rowerzystów) było poruszanie się pod wiaduktem, tuż obok stromego, śliskiego zimą, zbocza rzeki.
Wystąpiliśmy z tym problemem do Zakładu Linii Kolejowych w Skarżysku-Kamiennej, który zarządza liniami kolejowymi na terenie naszego miasta.
Do Tomaszowa przyjechali przedstawiciele kolei, którym pokazaliśmy zaistniały problem. Obiecali, że zabezpieczą to miejsce do połowy stycznia. Jak powiedzieli, tak zrobili. Postawienie metalowej barierki mijałoby się z celem, ponieważ zaraz zajęliby się nią amatorzy złomu. Stanęła więc drewniana konstrukcja, która spełnia swoją rolę. - Chodzę tą drogą codziennie. Teraz czuję się zdecydowanie bezpieczniej. Wcześniej, przechodząc pod wiaduktem, bałam się, że wyląduję w rzece - mówi kobieta mieszkająca przy ul. Piaskowej.
Udało nam się rozwiązać jeden z problemów, położonego na peryferiach miasta osiedla.
Niestety nadal aktualna jest sprawa kładki na rzece Czarnej przy ul. Żelaznej, przez którą mieszkańcy robią sobie skrót na dworzec, do pracy, lekarza czy kościoła.
Teraz jest szczególnie niebezpieczna. Skuta lodem powoduje, że chodzenie po niej grozi kąpielą w lodowatej wodzie. A wystarczyłoby zamontować brakujące barierki.
Tego zadania nie chce się podjąć miasto, ani żadna ze spółek kolejowych, w których interesie powinno leżeć zabezpieczenie tego miejsca. - Z wypisu rejestru gruntów wyraźnie wynika, że działka, na której znajduje się kładka, została przekazana PKP SA na użytkowanie wieczyste. Na tej podstawie zwróciliśmy się 2 grudnia do kolei o zamontowanie barierek ze względu na bezpieczeństwo. Do tej pory nie dostaliśmy odpowiedzi
- mówi Jakub Pietkiewicz, pełnomocnik prezydenta Tomaszowa ds. komunikacji społecznej i informacji.
Jednak zarówno ZLK w Skarżysku-Kam. ani Oddział Gospodarowania Nieruchomościami PKP SA nie przyznają się do kładki. Uważają, że jest ona urządzeniem melioracyjnym i jej utrzymanie leży w kompetencji samorządów.
Ustalenie właściciela niechcianej kładki może trwać latami. Biorąc pod uwagę dobro mieszańców, obie strony powinny jak najszybciej dojść do porozumienia i wspólnie wstawić brakujące barierki. |