Druga liga piłki siatkowej mężczyzn

Nasi siatkarze nie wykorzystali szansy na pewne pozostanie w drugiej lidze. Kolejny raz przed własną publicznością zawiedli.
Lechia – Legia 0:3 (22:25, 18:25, 21:25)
Lechia – Legia 2:3 (15:25, 25:21, 20:25, 25:20, 11:15)
Skład gospodarzy: Michał Jaszewski (kpt.), Przemysław Golec, Bartosz Latocha, Marcin Kudłacik, Adam Czekaj, Szymon Nowak i Mariusz Popiela – libero. Na zmiany wchodzili: Krzysztof Kusztelak, Rafał Szternel, Piotr Drzewiecki i Ernest Witkowski. Trener Robert Malicki.
Po remisie w Warszawie (pierwszy mecz wygrała Legia, a drugi Lechia) wydawało się, że tomaszowianie nie będą mieli problemu z utrzymaniem się w lidze. Tymczasem lechici przegrali obydwa pojedynki.
Początek sobotniego meczu nie zapowiadał późniejszego nieszczęścia. Lechia od początku prowadziła wyraźnie, nawet czterema punktami. Przyzwoita gra skończyła się przy stanie 21:20. Goście zdobyli pięć punktów z rzędu. Czterokrotnie tomaszowianie mieli piłkę w górze i ani razu nie skończyli ataku.
Drugi i trzeci set to już popis nieudolności. Błędy się mnożyły. Fatalna zagrywka, niezbyt dobre przyjęcie i brak kończących ataków. W efekcie mecz zakończył się po godzinie i 10 minutach.
Niedzielny pojedynek zaczął się fatalnie. Chaos na boisku i szybka przegrana. Wydawało się, że będzie kopia meczu z poprzedniego dnia. Ale nie. Lechici dali swym kibicom nadzieję. Zagrali skuteczniej, a przede wszystkim przestali seryjnie popełniać błędy. Efekt przyszedł szybko. Wygrali partię pewnie.
Trzecia odsłona znów zaczęła się kiepsko. Goście nie grali rewelacyjnie, ale ich solidność przy masie błędów tomaszowian dała im kolejną wygraną. Można było odnieść wrażenie, że Lechia została rozbita. Jednak tomaszowianie jeszcze raz potrafili się zmobilizować. Po krótkim okresie gry punkt za punkt Lechia odskoczyła na cztery oczka i choć legioniści walczyli i niwelowali tę różnicę, to kilka ataków i skutecznych bloków dawało kolejne punkty i pewność siebie.
Doszło więc do tie-breaka. I zaczął się koszmar. Legia zdobyła kolejno dziewięć punktów. Nic nie dały czasy brane przez trenera Malickiego. Po przerwie na boisko wracała drużyna, która nie była w stanie wyprowadzić skutecznego ataku. Gdy tomaszowianie w końcu zdobyli pierwszy punkt, wzięli się do roboty i nawiązali walkę. Ale na odrobienie strat było zbyt późno. Goście, choć stracili jedenaście oczek, sięgnęli po końcowe zwycięstwo.
Legia na meczach w Tomaszowie zakończyła rywalizację ligową w sezonie 2009/2010. Lechia natomiast będzie grać o miejsca 9-10 z Armatem Kozienice, który uległ u siebie dwukrotnie AZS UW Warszawa. Przegrany automatycznie spadnie ligę niżej, a zwycięzca będzie walczył w barażach z drugim zespołem centralnych rozgrywek o awans do II ligi.
Mecze drugiej rundy play-off zaplanowane są na 13, 14 i 27 marca oraz ewentualnie na 28 marca i 3 kwietnia. Lechia będzie gospodarzem dwóch pierwszych pojedynków.
W górze tabeli jest jedna niewiadoma. W finale zagrają Pekpol Ostrołęka (w półfinale 3-0 z AS Białołęka) i Ósemka Siedlce (3-1 z Czarnymi Radom). Czarni skończyli sezon na trzecim miejscu, a AS na czwartym. Piąte i szóste miejsca zapewniły już sobie Wilga Garwolin i AZS II UWM Olsztyn. Na siódmej pozycji jest prowadzony przez trenera Edwarda Skorka warszawski AZS UW, a ostatnie bezpieczne miejsce w tabeli zajęła Legia.
|