W niedzielę (7 marca), we wczesnych godzinach porannych, w mieście doszło do niecodziennego zdarzenia. Przed policją na trzech kołach (czwarte miał urwane) uciekał kierowca seata. W końcu dachował na poboczu. Policjanci byli w szoku. Za kierownicą siedział pijany 16-latek. W ostatnich dniach funkcjonariusze zatrzymali aż ośmiu pijanych użytkowników dróg.
W niedzielę około godz. 5.00 rano dwóch policjantów z Wydziału Ruchu Drogowego kończyło już służbę. Jechali ulicą Legionów w kierunku komendy. Wjechali na rondo Legionistów. Na wysokości bramy szkoły samochodowej zauważyli jadącego z przeciwka seata cordobę. Postanowili zatrzymać auto i skontrolować jego kierowcę. Policjant dał sygnał wyciągniętą przez szybę latarką z czerwonym światłem. Seat nagle przyśpieszył i wyminął radiowóz. Po konsultacji z dyżurnym policjanci zawrócili i rozpoczęli pościg na sygnale. Seat cordoba pomknął w dół ulicą Legionów. Jego kierowca postanowił skręcić w prawo w ul. Fabryczną. Wykonał manewr jednak zbyt późno, wpadł w poślizg. Seata obróciło o 180 stopni. Samochód uderzył w krawężnik przy aptece. Urwało się tylne prawe koło, które potoczyło się chodnikiem. Samochód osiadł na tarczy hamulcowej. Policjanci byli przekonani, że to koniec pościgu. Mylili się. Kierowca cordoby wcisnął ostro pedał gazu i skręcił w Fabryczną. Funkcjonariusze aż przecierali oczy ze zdumienia. Seat, mimo uszkodzenia, zaczął błyskawicznie przyśpieszać. Unosiła się za nim fontanna iskier. Kierowca nie hamował nawet przed znakiem udzielenia pierwszeństwa przejazdu i przeciął skrzyżowanie z ulicą Bema. W tym momencie na liczniku miał około 90 km/h! Samochód z przeraźliwym zgrzytem pędził dalej. Praktycznie przeleciał przez próg zwalniający. Dopiero kilkadziesiąt metrów dalej seat wpadł na pobocze, ustawił się bokiem i aż dwa razy dachował, by stanąć z powrotem na kołach, kilkanaście metrów od drzewa! Tarcza hamulcowa, na której jechał odpadła. Była rozgrzana do czerwoności. Spod maski zaczął wydobywać się gęsty dym. Policjanci jeszcze wtedy nie wiedzieli, że w pojeździe założona była instalacja gazowa. Wyskoczyli z radiowozu i pobiegli wyciągać kierowcę. Nie miał zapiętych pasów. Był przytomny. Wydawało się, że nic mu nie jest. Funkcjonariusze odciągnęli go na bezpieczną odległość. Okazało się, że piratem drogowym był 16-latek. Oczywiście nie miał uprawnień. Badanie wykazało u niego prawie 0,9 promila alkoholu. Przez łzy przepraszał policjantów za swoje zachowanie. W tym czasie na miejsce przyjechała karetka i straż pożarna, która zabezpieczyła pojazd. Chłopiec z ogólnymi potłuczeniami trafił do szpitala, gdzie przebywał jeszcze we wtorek (9 marca). Policjanci pod nadzorem tomaszowskiej prokuratury pierwsze czynności związane ze zdarzeniem prowadzili do godzin południowych. Ustalili, że nastolatek spożywał alkohol z kolegą. Później bez jego wiedzy zabrał mu kluczki od samochodu i postanowił się przejechać. Teraz zajmie się nim sąd dla nieletnich. Być może na najbliższe kilka lat będzie musiał zapomnieć o zdobyciu prawa jazdy. Rodzice zaś najprawdopodobniej będą musieli pokryć straty właściciela pojazdu.
Swoją drogą szkoda, że radiowozy nie są wyposażone w kamery wideo. Filmik z tego pościgu biłby pewnie rekordy oglądalności.
***
W ostatnim tygodniu policja zatrzymała dziewięciu pijanych użytkowników dróg.
W czwartek, 4 marca o godz. 9.35 na ul. Białobrzeskiej funkcjonariusze przebadali na zawartość alkoholu 63-letniego rowerzystę. Mężczyzna wydmuchał 0,6 promila. Tego samego dnia o godz. 6.55 w Rokicinach wpadł 41-letni mieszkaniec Łodzi, który kierował mazdą, mając w organizmie 0,8 promila. Kolejny kierowca z promilami został przebadany alkotestem o godz. 20.05 w Luboszewach. 36-letni tomaszowianin jechał oplem z 1,26 promilami.
W piątek, 5 marca wpadło pięciu pijanych kierujących.
Pięć minut po północy w Chociwiu policjanci z Komisariatu w Czerniewicach zatrzymali do kontroli VW T-4. 42-letni kierowca wydmuchał dwa promile.
Trzy godziny później ci sami policjanci, ale tym razem w Wólce Jagielczyńskiej na K-8 poprosili 47-letniego kierowcę ciągnika siodłowego renault, by dmuchnął w alkotest. Urządzenie wykazało 1,6 promila alkoholu w organizmie.
O godz. 12.15 w Lechowie patrol w Wydziału Ruchu Drogowego przebadał 46-letniego rowerzystę, który wydmuchał 2,5 promila.
Kolejny rowerzysta wpadł o godz. 15.50 w Zakościelu. 27-latek miał 0,75 promila alkoholu w organizmie.
O godzinie 20.15 na ul. Bohuszewiczówny dzielnicowi zatrzymali 62-letniego mieszkańca Tomaszowa. Jechał oplem vectrą mimo dwóch promili alkoholu w organizmie. |