Kardiologia inwazyjna w tomaszowskim szpitalu już działa
 Pierwsze zabiegi w tomaszowskim centrum wykonywali m.in. ordynator Krzysztof Cedro (z lewej) i doktor Tomasz Pawłowski.
W środę (2 grudnia) na dobre rozpoczęła w Tomaszowie działalność klinika Allenort. Nowo powstałe centrum kardiologii inwazyjnej przyjęło pierwszych pacjentów. Na początek tylko na zabiegi diagnostyczne, ale od soboty ruszy leczenie ostrych zespołów wieńcowych, czyli po prostu zawałów serca.
Pierwsi pacjenci mieli wykonaną koronarografię, czyli prześwietlenie rentgenowskie tętnic wieńcowych. Robi się to za pomocą supernowoczesnego aparatu o nazwie angiograf (od greckiego angio – naczynie). To diagnostyka inwazyjna. Tętnic nie da się tak po prostu prześwietlić. Trzeba wprowadzić do nich kontrast cewnikiem i to często poprzez serce. Jak powiedział nam doktor Krzysztof Cedro, ordynator oddziału i dyrektor tomaszowskiego centrum kardiologicznego, środowe zabiegi przebiegły pomyślnie. Teraz już codziennie będą badani kolejni pacjenci.
Sprawa tomaszowskiego centrum kardiologicznego zaczęła się ponad dwa lata temu. W szpitalu oraz u władz powiatu pojawili się przedstawiciele firmy, świadczącej usługi w zakresie kardiologii inwazyjnej. Byli zainteresowani zorganizowaniem u nas pracowni hemodynamiki (od greckiego hemo - krew). A że rozszerzeniem oferty usług medycznych w szpitalu zainteresowani byli wszyscy, zaczęto rozglądać się, które z pustych pomieszczeń mogą być do wynajęcia. Wybór padł na sale na parterze po pogotowiu oraz na dawne sale ginekologii na drugim piętrze, które przed kilku laty zostały wyłączone z eksploatacji przez sanepid. Wymagały kapitalnego remontu.
Otrzymawszy zgodę Rady Powiatu na długoterminową dzierżawę (20 lat), dyrekcja szpitala ogłosiła przetarg nieograniczony na wynajem pomieszczeń w głównym zespole szpitalnym przy ul. Jana Pawła II 35. Był tylko jeden oferent - klinika Allenort.
Choroby serca i układu krążenia są główną przyczyną zgonów w Polsce. Kilka milionów Polaków ma nadciśnienie tętnicze, miażdżycę tętnic wieńcowych i naczyń obwodowych, wady serca i niewydolność krążenia.
Zasadniczym elementem, decydującym o długości i jakości życia, jest możliwość wczesnego wykrywania i skutecznego zwalczania chorób serca. W przypadku zawałów, stanów przedzawałowych i innych zagrożeń tego typu warunkiem podstawowym leczenia jest dotarcie pacjenta do szpitala w 60 minut (góra 90 minut). Ma to zapewnić powstanie sieci centrów kardiologicznych w różnych miejscach kraju.
- Ideą jest, by kolejne centra powstały w skupiskach ok. 350.000 ludzi. Wybraliśmy Tomaszów z uwagi na jego dogodne położenie. Leży przy ważnych drogach i jest tu łatwy i szybki dojazd nie tylko z powiatu tomaszowskiego, ale i ościennych: piotrkowskiego, rawskiego, opoczyńskiego czy łódzkiego wschodniego – mówi Marek Szufladowicz, wiceprezes zarządu grupy Allenort.
Warszawska firma mocno zaangażowała się w tworzenie nowego centrum leczniczego. Prowadzony remont okazał się znacznie poważniejszy i dużo bardziej kosztowny niż wcześniej szacowano. Koniecznym było wybudowanie zewnętrznej windy. Ułożono nowe sieci poczynając od energetycznych poprzez komputerowe, grzewcze do gazów medycznych. Remont trwał ponad rok. Drogie też są nowoczesne urządzenia i sprzęt medyczny.
Nowy oddział zajmuje sporą część szpitala z wejściem od tyłu budynku za oddziałem ratunkowym (od strony domu pomocy społecznej). Na parterze powstała pracownia hemodynamiczna, czyli serce przedsięwzięcia. Tu prowadzona jest diagnostyka, od soboty wykonywane będą gdzie indziej już dość rutynowe zabiegi kardiologii inwazyjnej typu angioplastyka. Tu będzie ratowane życie ludzkie. Dodatkowym atutem pracowni jest to, że graniczy ze Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym.
- Mieliśmy pacjenta, który w lesie poczuł ostry ból w piersiach – opowiada dr Cedro. - Zdołał powiadomić pogotowie. Dzięki właściwej diagnostyce szybko trafił na kardiologię. Nie minęła godzina od pojawienia się bólu, a chory miał już przeprowadzoną angioplastykę. Okazało się, że nie zdążyło dojść do zawału. Miał duże niedokrwienie, ale obyło się bez urazu serca.
Przyczyną zawałów jest niedokrwienie serca, spowodowane zatkaniem którejś tętnicy. Angioplastyka to udrożnienie tętnicy poprzez jej rozszerzenie wprowadzonym do środka balonikiem o określonym przekroju. Często razem wprowadzany jest stent (rodzaj sprężynki, która nie pozwala tętnicy na ponowne skurczenie).
Przy zawałach niezwykle ważny jest czas, w którym chory dotrze do szpitala. Najpierw jednak musi on być właściwie zdiagnozowany i skierowany na kardiologię inwazyjną. Dlatego centrum Allenort nawiązało współpracę ze szpitalami w ościennych powiatach: Rawie Maz., Opocznie, Nowym Mieście, Białej Rawskiej, Brzezinach i Koluszkach, która dotyczy diagnozowania w pogotowiu ratunkowym. Karetki mają radiowe łącze do transmisji zapisu EKG (zacznie działać od wtorku) i w przypadku podejrzenia zawału czy stanu przedzawałowego informacja natychmiast trafia do centrum i tu stawiana jest diagnoza. Docelowo placówka ma współpracować z blisko piętnastoma stacjami pogotowia ratunkowego w naszym szeroko rozumianym rejonie.
Na drugim piętrze budynku szpitalnego powstał oddział kardiologiczny z kilkunastoma łóżkami. Tu od soboty trafią pacjenci, wymagający dłuższego leczenia (najczęściej trzy-cztery dni). Jest też sala operacyjna. Bliskość powstałego przed rokiem nowoczesnego Oddziału Intensywnej Opieki Medycznej wzmacnia bezpieczeństwo pacjentów.
Jak zapewnia dr Szufladowicz, holding ma możliwości finansowe i dużą grupę fachowców. Dziś zatrudnia już ponad stu lekarzy, w tym liderów polskiej kardiologii. Zapewni więc wysoki poziom merytoryczny usług, a także 24-godzinny serwis przy ostrych stanach wieńcowych.
Załoga tomaszowskiego oddziału jest gotowa do przyjęcia pierwszych pacjentów. Liczy ponad 30 osób białego personelu. Lekarze specjaliści są z różnych części kraju, także tomaszowianie. Jest pięciu lekarzy na stałe. Do tego dochodzi ponad dwudziestu lekarzy przyjeżdżających na dyżury. Często to specjaliści najwyższej klasy, nawet profesorowie. Pielęgniarki natomiast są nasze. Przeszły przeszkolenie w placówkach Allenortu i są przygotowane do nowych wyzwań. Tak samo jak technicy radiologii. To w sumie 25 osób.
Przez całą dobę opiekę nad pacjentami pełnią zespoły w składzie: dwóch lekarzy, pięć pielęgniarek i radiolog. W ciągu dnia, gdy przeprowadzane są planowe zabiegi, personelu na oddziale jest znacznie więcej.
Z czasem nowe centrum kardiologiczne nie będzie ograniczać się do zabiegów i hospitalizacji chorych. – Żeby mówić o kompleksowym leczeniu chorób wieńcowo-naczyniowych, trzeba zapewnić pacjentom także leczenie nieszpitalne oraz rehabilitację dodaje dr Szufladowicz. Człowiek po zawale nie musi mieć zawalonego życia.
W tym celu firma chce ściśle współpracować z tomaszowskim szpitalem, który już podzielił oddział wewnętrzny i jedna jego część na charakter kardiologii zwykłej. Jeśli będzie wola dyrekcji Tomaszowskiego Centrum Zdrowia, to specjaliści Allenortu są gotowi pomóc w pracy poradni kardiologicznej, nawet wyposażyć ją w nowoczesne urządzenia diagnostyczne.
Większość usług, w tym te najważniejsze, ratujące życie, tomaszowskie centrum medyczne Allenort będzie realizować w ramach kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Są więc bezpłatne dla pacjentów. Oczywiście, centrum może świadczyć usługi płatne, ale tylko jeśli są ku temu wskazania (dotyczy to głównie osób nieubezpieczonych). Tu wykonuje się najczęściej badania inwazyjne, z ingerencją do wnętrza człowieka, co nie może być robione tylko dla kaprysu przebadania się.
Do centrum Allenortu powinni trafiać pacjenci ze skierowaniem lekarza, niekoniecznie specjalisty. Co prawda nie każdy ból w klatce piersiowej jest objawem ostrego zespołu wieńcowego, ale prawidłowy wywiad lekarski powinien wiele wyjaśnić. Każdy lekarz może przesłać do centrum informację (najlepiej pisemnie), że ma pod opieką pacjenta, który – jego zdaniem – mógłby skorzystać z koronarografii.
- Wystartowaliśmy, ale nie wszystko jeszcze gra jak należy. Stworzenie takiej skomplikowanej struktury jak centrum kardiologiczne musi jednak potrwać – dodaje dr Cedro. - Zdajemy sobie sprawę z oczekiwań tomaszowian i widzimy, że ludzie patrzą na nas z życzliwością. Jest to jednak opinia na kredyt. Musimy teraz ciężko pracować na naszą opinię i jeśli za rok też będziemy cieszyć się w Tomaszowie przychylnością, to będę mógł powiedzieć, że się nam udało. |